Wakacje, wakacje i po wakacjach. Przed nami kolejne miesiące 2019 roku. Trzeba przywyknąć do tego, że to, co dobre, już było. Teraz przyszedł czas na chłód, coraz krótszy dzień, liście spadające z drzew, listopadowe wspominanie tych, których już z nami nie ma, a kilka chwil później „Last Christmas” w radiu, ozdoby świąteczne w sklepach, gorączkę świątecznych przygotowań, na strzelające korki od szampana w sylwestrową noc.

Czas biegnie nieubłaganie. Jeszcze nie tak dawno planowaliśmy urlopy, teraz zaczynamy rozglądać się za czymś ciepłym i choinkami. Oczywiście z tym drzewkiem trochę ironizuję, ale patrząc na rokroczne „przyspieszanie” sezonu świątecznego, to kto wie, czy za jakiś czas zaraz po wakacjach nie zobaczymy na sklepowych półkach zniczy i choinkowych ozdób.

Na szczęście do listopada pozostało jeszcze trochę czasu. Z drugiej strony, jakby się tak dobrze zastanowić, to czymże faktycznie jest ten czas? Kto lub co go reguluje, wyznacza jego rytm, wreszcie sprawia, że jednym płynie szybciej, a innym rozwleka się niemiłosiernie?

Według brytyjskiego fizyka Juliana Barboura czas to iluzja. Pisał o tym również św. Augustyn z Hippony, który twierdził: „Czymże więc jest czas? Jeśli nikt mnie o to nie pyta, wiem. Jeśli pytającemu usiłuję wytłumaczyć, nie wiem”. Ale czy jednak nie definiujemy tego sami sobie? Moim zdaniem tak. To od nas samych zależy, czym jest, jak go spostrzegamy i ile posiadamy. Ktoś powie, takiś mądry, to „zatrzymaj pędzącą wskazówkę zegara”. Drugi zapyta: „Nigdy nie brakuje Ci czasu, zawsze masz go pod dostatkiem?”. „Jeśli nie, to może masz problem ze sobą” – definiuje w końcu. To prawda, na przemijanie nie mamy wpływu i z każdą minutą, godziną, dniem, miesiącem stajemy się starsi i często bogatsi o kolejne doświadczenia. To w końcu czas sprawia, że się rozwijamy, brniemy do przodu, a nie stoimy w miejscu. Dzięki niemu m.in. codziennie rano wstajemy, jemy, kładziemy się spać. To on wyznacza rytm naszego życia. Czas jest niczym tlen dla naszego bytu. To, że czas to my, można też wywnioskować ze znanej baśni Hansa Andersena, w której czytamy: „W odróżnieniu od Króla, który nie był ubrany w nic, czas jest niczym ubranym w szaty. Można opisać jedynie te szaty”.

Trudno więc wyobrazić sobie, co by było, gdyby go nie było. Na myśl przychodzi mi tylko jedno stwierdzenie: „Gdyby nie było czasu, nie byłoby nas. Gdyby nie byłoby nas, nie byłoby czasu”. Czy ma to jakiś sens? Nie wiem, nie jestem filozofem, tylko zwykłym humanistą – dziennikarzem, więc jak już przystało na mój zawód, dzielę się z Państwem moimi spostrzeżeniami i obserwacjami. I tak już od ponad 12 lat. Lat, które przyniosły wiele godzin, dni i miesięcy, które na zawsze pozostaną w pamięci. A także sytuacji, które ukształtowały mnie do poziomu takiego, na jakim jestem dziś. Czy to koniec? Nie. Czas biegnie dalej. Moja wskazówka też i w najbliższych miesiącach z pewnością przyspieszy. Przede mną kolejne wyzwania, kolejne dni i noce, które odsłonią kolejne karty na mojej osi czasu.

Jedno jest pewne. Wielu z nas tego czasu na co dzień brakuje. I choćby nie wiem jak byśmy go optymalizowali, przychodzi moment, kiedy dałoby się wiele za to, by tę pędzącą wskazówkę zegara zatrzymać. Na to jednak nie mamy wpływu, a jak już ktoś tę wskazówkę kiedyś zatrzyma, to z pewnością ruszy ona dla kogoś innego.

Tak też, na te nadchodzące miesiące życzę Państwu, by nikomu nie brakowało minut i godzin na to, czego Państwo potrzebują i pragną. Zachęcam również do poświęcenia trochę tego skarbu na lekturę „Razem z Tobą” i codzienne odwiedzanie nas na razemztoba.pl, bo razem wiemy więcej, a wiedza to doświadczenie, które każdemu w przestrzeni życiowej prędzej czy później może się przydać.

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.