Nowy numer - czemu tak długo to trwa?

Nowy numer - czemu tak długo to trwa?
Fot. Adminstrator

Nastały trudne czasy. Pora na kilka słów wyjaśnień. Będzie to zatem nieco inny wstępniak niż dotąd. Będzie on o tym, dlaczego jest tak, a nie inaczej, oraz czemu tak długo to trwa. Przez ostatnie miesiące nasi Czytelnicy przywykli już do w miarę regularnego ukazywania się Razem z Tobą w wersji papierowej.

Po okresie pandemii, która też dała się nam we znaki, zapaliło się światełko w tunelu, że możemy wrócić na właściwe tory i pełni zapału pracować w pełnym wymiarze – choć nigdy, tak na dobrą sprawę, ten wymiar nie został jakoś znacznie okrojony, gdyż nawet w najcięższych czasach lockdownu, czy podczas zmagania się członków redakcji z zakażeniami koronawirusem (na szczęście każdy przeszedł je dość łagodnie i nie było potrzeby wyłączenia go z pracy) dbaliśmy o to, by w tych trudnych i niepewnych czasach docierała do Państwa codzienna porcja informacji.

Sprawy związane z pandemią to jedno, innym problemem nękającym redakcję od jakiegoś czasu jest również rotacja na jednym ze stanowisk. Nie będę ukrywał, że jest to dość uciążliwy problem, lecz mam też świadomość, że jest on w pełni niezależny zarówno od redakcji jak i tychże osób. Nasza redakcja jest stosunkowo mała, a zakres prac jaki mamy i chcemy wykonywać, jest ogromny. Stąd też od samego początku, tak staram się dobierać współpracowników by oprócz wniesienia czegoś nowego do redakcji, byli też interdyscyplinarni i w pełni oddani temu, co robimy na co dzień w redakcji. Coś, co w innych redakcjach robi szereg osób, my musimy ogarnąć sami. Każdy z nas ma życie prywatne, rodziny i najbliższych, ale też jest świadom tego, w jakim rytmie i specyfice zawodowej pracujemy. Nierzadko nie ma wolnych godzin popołudniowych lub weekendów. Kiedy w biurze naszego wydawcy już dawno wszyscy poszli do domu, nierzadko w redakcji nadal pali się światło. Stąd też tak istotnym jest, by każdy element redakcyjnej układanki działał jak dobrze naoliwiona maszyna, w której każdy sobie sterem.

Jakiś czas temu Monika w jednym z ostatnich swoich tekstów przyznała się, ze zmaga się z chorobą i musi na jakiś czas „wysiąść z tego bolidu”. Wiedziałem, że to początek kłopotów, ale też mam świadomość, że zdrowie jest najważniejsze, szczególnie u tak młodych osób. Po pewnym czasie w redakcji pojawiła się Ola, która dała mi trochę nadziei, gdyż była to osoba, która pracowała już z nami i dość szybko weszła w rytm u nas panujący. Niestety, sielanka nie trwała długo i już po kilku miesiącach znów przyszło nam szukać kolejnej osoby do redakcji, gdyż musieliśmy niestety rozstać się z Olą.

Kiedy zaczynałem swoją zawodową karierę w Razem z Tobą, byłem jedynym mężczyzną w składzie redakcji – i ten trend utrzymywał się dość długo. Obecnie jedyną kobietą w redakcji jest Pani Teresa. Na miejsce Oli przyszedł Janusz, który do tej pory pomagał nam wolontarystycznie przy korekcie pisma. Sama korekta gazety a wejście w pełni w tryb i zakres prac redakcji to już dwie różne sprawy. Potrzeba więc czasu, by się „rozpędzić” i „dotrzymać kroku” pozostałym. Czasu, którego w redakcji nigdy nie było i nie ma.

Jakby tego było mało, na horyzoncie pojawił się kolejny problem, który jak się okazało przypieczętował to, co obecnie się dzieje. Przyszedł kryzys na rynku papieru i wydawanie Razem z Tobą stało się jeszcze trudniejsze niż dotąd. Jesteśmy względnie małym klientem dla drukarni z którą współpracujemy od lat. Nakład naszej gazety wynosi 4 tys. egzemplarzy, a na rynku o papier walczy dziś każdy i nie ma co ukrywać, wygrywają najsilniejsi. Musimy też mierzyć się z galopującymi cenami za surowiec oraz usługi, a działamy przecież na podstawie projektu, w którym z góry już założone mamy ceny za konkretne działania. Stąd też, wszystkie te zmienne powodują, że wydawanie Razem z Tobą w wersji papierowej odbywa się obecnie w nieco wolniejszym trybie. Pisząc te słowa, cały czas trwają prace nad kolejnymi dwoma numerami (są już w bardzo zaawansowanym stadium), by zminimalizować czas na oczekiwanie kolejnych numerów. Jest to możliwe o tyle, że dziś mam już zapewnienie, że papier na druk kolejnych trzech odsłon Razem Tobą jest zabezpieczony – tego brakowało w poprzednich miesiącach, stąd numer 4 wychodzi właśnie teraz. I choć był on gotowy na początku maja, to opisana wyżej sytuacja na rynku papierniczym doprowadziła, że był aktualizowany trzykrotnie, wszystko z myślą o Czytelnikach, by otrzymali treści względnie aktualne i ciekawe dla odbiorcy. Nie chodzi przecież o to, by wydawać gazetę, a o to, by nasi Czytelnicy korzystali z zawartych w niej treści i poznawali „dobrą stronę niepełnosprawnych”. Wierzę, że najgorsze już za nami.

Tradycyjnie już, zachęcam też do odwiedzania nas codziennie na razemztoba.pl. Tam czeka na Państwa codzienna porcja informacji z wielu dziedzin zarówno z miasta, regionu, kraju jak i z zagranicy. Szukajcie nas Państwo też w mediach społecznościowych. Wszędzie tam, jesteśmy #CodziennieRazemzTobą.

Print Friendly, PDF & Email