Elbląg na dużym ekranie

Elbląg na dużym ekranie

Jeśli rok 2019 ogłoszony został przez Radę Miejską Elbląga „rokiem Pionierów”, to tego tematu nie może zabraknąć w kinie. W najbliższą środę rusza kolejny sezon spotkań z „Elblągiem na dużym ekranie”, a tematem pierwszego seansu będą „Pionierskie czasy”.

Jeszcze trwały działania wojenny, gdy do dalekiego Elbląga zaczęli napływać pierwsi osadnicy. Niektórzy jechali nad morze, do wielkiego portowego miasta, inni stracili swój dom, a jeszcze inni żądni byli wielkiej przygody. Jakież musiało być ich rozczarowanie, gdy morze okazało się być daleko, domy zniszczone i splądrowane, a przygody – owszem, ale z narażeniem życia. Sama droga była już niebezpieczna i bywało, że trwała tygodniami.

Ten bogaty i piękny Elbląg, który niektórzy pamiętali z czasów przymusowej pracy dla III Rzeszy, a inni wyobrażali sobie na podstawie opowieści urzędników repatriacyjnych, nie istniał. Zamiast centrum było morze ruin. Nie działała elektrownia i wodociągi, nie było gazu. Ulice opanowane były przez sowieckich żołdaków, a nieliczni Polacy lgnęli do siebie, dla bezpieczeństwa osiedlając się w peryferyjnych dzielnicach.

Elbląg był pierwszym dużym niemieckim miastem, zdobytym przez Armię Czerwoną. Wkrótce miał być przekazany Polsce, ale dopiero powstawał projekt powołania Biura Ziem Zachodnich i planowego ich zasiedlania. Do miasta wysłano najlepszych dostępnych specjalistów od gospodarki morskiej. Ich opinie były druzgoczące: ogrom zniszczeń i grabieży oraz zamknięcie Zalewu dla swobodnej żeglugi dyskwalifikowały miasto jako przyszły ośrodek portowy i stoczniowy. Zwłaszcza, że blisko były czekające na odbudowę stocznie i porty w Gdańsku i Gdyni.

Okres pionierski Elbląga wciąż jeszcze jest mało zbadany. Niestety, świadków wydarzeń ubywa. Ale z ich wspomnień jawi się obraz kontrastów i sprzeczności. Z jednej bowiem strony był dramat, głód, chłód i praca za miskę zupy, a z drugiej radość końca wojny, szansa na awans społeczny i materialny oraz pragnienie normalnego życia. Stąd tak wiele w pionierskich czasach było w mieście kawiarni i klubów, organizowanych balów i zabaw tanecznych. Wszyscy tu bowiem byli nowi, sobie nieznani i w większości młodzi. Jeśli mieli pozostać, musieli się poznać i nauczyć ze sobą żyć.

Na seans pt. „Pionierskie czasy – Elbląg w latach 1945-50” zapraszamy w środę, 2 października o godz. 18:00 do Kina Światowid.

– Niezmiernie cieszymy się z faktu, że po raz kolejny w CSE „Światowid” zaczynamy cykl spotkań „Elbląg na dużym ekranie”. Mamy nadzieję, że i tym razem projekcje filmowe będą cieszyły się popularnością wśród mieszkańców Elbląga. Miłośnicy tego cyklu znów zobaczą na ekranie kina te miejsca, które dobrze znają. Wrócą wspomnieniami do zakopanych w pamięci obrazów – mówi Antoni Czyżyk, dyrektor Centrum Spotkań Europejskich „Światowid” w Elblągu. – Chcemy, aby nadal Kino Światowid i „Elbląg na Dużym Ekranie” spełniały rolę wehikułu czasu, który pozwala przez kilkadziesiąt minut odbyć sentymentalną podróż do Elbląga naszej młodości – dodał Antoni Czyżyk.

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.