Mama na podwójnym etacie. Wybór czy konieczność?


Z badań przeprowadzonych przez Instytut MillwardBrown SMG/KRC wynika, że – cytuję – „aż 63 procent kobiet, gdyby mogło, wolałoby zostać w domu z dzieckiem”.

Zastanówmy się nad słowem „aż” dopisanym przez twórców kampanii. Można równie dobrze powiedzieć, odwracając sprawę, że: „Aż 37 procent kobiet wolałoby wrócić do pracy, niż zostać z dzieckiem”. Biorąc pod uwagę presję społeczną ciążącą nad Matką Polką, to i tak wiele mam się do tego przyznało.  Ale jak na razie żadna kampania o tym nie mówi, że praca zawodowa to „odpoczynek”, oczywiście w cudzysłowie, bo obowiązków przybywa. Nikt też nie patrzy na to, przed jakim dylematami staje matka rodząca niepełnosprawne dziecko. Czy powinna wracać do pracy, czy ma bezpowrotnie zakończyć aktywność zawodową i poświęcić się tylko dziecku.

Jako mama z 7 – miesięcznym stażem, nie uważam matek pracujących za gorsze matki. Choć jeszcze przed porodem myślałam, że najbliższe 2 lata spędzę tylko z dzieckiem. Tak się jednak nie stało, bo życie pisze różne scenariusze i w różnych rolach nas (kobiety) obsadza. Z perspektywy czasu, mam możliwość porównania bycie mamą (tylko) przez 24 godziny na dobę a bycie mamą na ponadwymiarowym etacie.

To już inne macierzyństwo. Niektóre mamy twierdzą, że łatwiejsze, bo można choć przez kilka godzin mieć głowę zaprzątniętą czym innym a niżeli tylko, tym o której dziecko spało i kiedy znów przypadnie pora karmienia.  Ja uważam jednak, że wręcz przeciwnie. Owszem, jest w ciągu dnia czas na rozwój zawodowy, ale obowiązków matczynych nie ubywa. Dla takiej mamy nie istnieją żadne dobre wymówki. Musi być od rana – czasem bardzo wczesnego – w bliskiej relacji z dzieckiem. Musi i chce, choć czasem jest jej bardzo ciężko.

Tak się zastanawiam, jak to naprawdę jest – czy lepsza ta mama, która wraca do pracy, czy mama pozostająca w domu? Czasem praca bywa absolutnie konieczną odskocznią od tej bliskości full – time. Od tego, że matka musi być cały czas przytomna, rozmowna, skoncentrowana, uśmiechnięta, sprawiedliwa, mądra i … bardzo dorosła. Większość jej potrzeb schodzi na dalszy plan. Oczywiście, dostaje codziennie nagrodę w postaci kontaktu z dzieckiem i niezliczonych uśmiechów.

Moja odpowiedź na pytanie, „która mama lepsza” brzmi: TO ZALEŻY. Zależy od mamy, od dziecka, od sytuacji. Jeśli lepiej dla danej rodziny, ze mama pracuje, niech pracuje, jeśli lepiej, żeby została, niech zostaje, byleby się z tym dobrze czuła.

Ale i tak w przekonaniu wielu, matka, która zostawia małe dziecko i wraca do pracy to ta wyrodna, egoistka. Może najwyższy czas wydać wojnę pokutującym wzorcom dobrej i złej matki. Pora otworzyć się na nową wizję macierzyństwa, w której dobra matka dba o dzieci, ale nie zapomina też o sobie. A nawiasem mówiąc, nie ilość spędzanego czasu z dzieckiem się liczy, ale jego jakość.

Zresztą,  jak mówią powyżej przytoczone statystyki, aż 67% kobiet wraca do pracy, bo niestety, parafrazując porównanie, emerytura może i zającem nie jest, ale „nogi” ma długie i dogonić będzie ją trudno. Liczba 67 jest więc poniekąd wyznacznikiem tego, że my kobiety pracować musimy.

Fot.freeimages.com

 

 

  Agnieszka Światkowska Wersja archiwalna wpisu dostępna pod adresem: http://razemztoba.pl/beta/index.php?NS=srodek_new_&nrartyk= 7893

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.