Dziś marnujesz, jutro głodujesz! Strajk żywności w Elblągu

Dziś marnujesz, jutro głodujesz! Strajk żywności w Elblągu

Znowelizowana ustawa o podatku VAT umożliwia przekazywanie darowizn przez producentów żywności: zarówno rolników, jak wytwórców frytek, czy czekoladek. Gorzej ma się sprawa z sieciami handlowymi – sprzedawcy niestety nie są objęci tymi przepisami i dla nich darowizna żywności jest nieopłacalna.

Strajk żywności w Elblągu

I znów główną ulicą Elbląga przemaszerował barwny  pochód, głośno protestując przeciwko marnotrawieniu żywności. Mamy nadzieję, że parę kanapek mniej wyląduje w koszu i trochę mniej produktów zbyt długo leżących w lodówce rozłoży się w śmietniku. To jednak stanowczo nie wystarczy: chodzi o to, żeby z supermarketów nie  wyjeżdżały do zakładów utylizacji TIRy załadowane warzywami, owocami i przeterminowanymi przetworami.

Z okazji Światowego Dnia Żywności, 17 października, podobne pochody przemaszerowały w 16 miastach w Polsce, w ramach zainicjowanej dwa lata temu przez Federację Polskich Banków Żywności akcji „Strajk Żywności”. Wolontariusze Banków Żywności przebrani za owoce, warzywa i różne produkty spożywcze, w różny sposób protestowali przeciwko  marnowaniu jedzenia. W Elblągu w marszu „Strajk Żywności” uczestniczyły dzieci  z przedszkoli nr 11 i 17, ze szkół podstawowych nr 11, 15, 18, i 19, z ośrodka szkolno-wychowczego nr 1 i młodzież ze Środowiskowego Hufca Pracy.

Z plakatów i transparentów niesionych w pochodzie krzyczały napisy: „Dziś marnujesz, jutro głodujesz!”, „Nie marnuj jedzenia!”, „Oszczędź głodnemu cierpienia!”, „Nie marnuj jedzenia, bo … reszta świata umiera!”, „We wtorek ratuj szczypiorek!”, „Strajkujemy, żywności nie marnujemy!”

To samo skandowały maszerujące owoce i warzywa.

Wyrzucamy góry jedzenia
Federacja Polskich Banków Żywności, z racji swojej statutowej działalności bada zjawisko marnotrawienia żywności. Z najnowszych badań Federacji wynika, że Polacy najczęściej wyrzucają owoce i warzywa, w tym w dużej części ziemniaki – przyznaje się do tego co czwarty Polak, chociaż nawet dzieci wiedzą, że są to skarbnice witamin i innych bezcennych składników odżywczych. Jesteśmy w tej niechlubnej działalności wysoko notowani: wg raportu Komisji Europejskiej z 2010 roku, Polska zajmuje piąte miejsce w rankingu państw, w których marnuje się najwięcej żywności, zaraz po Wielkiej Brytanii, Niemczech, Francji i Holandii. Rocznie marnujemy ok. 9 mln ton żywności.

Uczestniczą w tym wszyscy: dzieci i dorośli- wyrzucając niedojedzone lub zepsute produkty i potrawy, producenci i supermarkety – odsyłając do utylizacji kontenery nie sprzedanych warzyw, owoców i różnych przetworów. Kupujemy za dużo, źle przechowujemy, przeceniamy swój apetyt.

A przecież wyrzucając do śmietnika 1 kg nadgniłych ziemniaków wyrzucamy nie tylko pieniądze – często z trudem zarobione – ale także marnujemy 300 ton wody (tak, rzeczywiście tyle wody wymaga wyhodowanie 1 kg kartofli!), nie mówiąc o tlenie, wielu składnikach mineralnych z gleby, nawozach, pracy rąk ludzkich i maszyn.
Do tego wszystkiego zanieczyszczamy środowisko naturalne i marnujemy nasze podatki, które zamiast np. na służbę zdrowia, wydane zostają na utylizację śmieci.

Kupuj z głową
Banki Żywności, w ramach kampanii „Nie marnuj jedzenia” radzą:
planuj zakupy owoców i warzyw – przed wyjściem do sklepu sprawdź, czy nie masz już zakupionych owoców i warzyw, które możesz wykorzystać. Zrób listę zakupów, kup tylko tyle, ile potrzebujesz do planowanych potraw. Staraj się nie kupować owoców i warzyw w dużych opakowaniach!
licz proporcje – policz, ile poszczególnych owoców i warzyw potrzebujesz zużyć, aby przygotować danie dla określonej liczby osób. Będziesz mieć wtedy pewność, że po obiedzie nic się nie zmarnuje.
odpowiednio przechowuj owoce i warzywa.  Pamiętaj, że nie wszystkie owoce przechowujemy w lodówce, a zarówno owoce, jak i warzywa muszą mieć dostęp do powietrza.
W dzisiejszych czasach nie ma potrzeby robienia dużych zapasów: sklepy są zawsze pełne i otwarte codziennie do późnego wieczora. Lepiej w razie potrzeby wyskoczyć na drobne zakupy niż wyrzucać zrobaczywiałą kaszę czy szorować lodówkę po spleśniałym serze.
A jeżeli pomimo wszystko masz jedzenia za dużo, zanim się zepsuje podziel się nim z kimś głodnym.

Łatwiej spalić, niż oddać potrzebującym
Banki Żywności starają się pozyskać każdą żywność, przydatną do jedzenia, która mogłaby się zmarnować. Są przygotowane do odbioru, przechowywania i przekazywania tych darowizn we właściwe, potrzebujące pomocy ręce. Jednak trafia do bankowych magazynów znacznie mniej żywności niż mogłoby, z różnych powodów.

Znowelizowana ustawa o podatku VAT umożliwia przekazywanie darowizn przez producentów żywności: zarówno rolników, jak wytwórców frytek, czy czekoladek. Gorzej ma się sprawa z sieciami handlowymi – sprzedawcy niestety nie są objęci tymi przepisami i dla nich darowizna żywności jest nieopłacalna.

Największą przeszkodą jest jednak brak odpowiedniego klimatu społecznego w naszym kraju. Mało kogo boli serce, gdy jedzie do zakładu utylizacji samochód przeterminowanych mrożonek, za to każda darowizna budzi podejrzenia urzędu skarbowego. Nikomu niepotrzebne są kłopoty, więc nawet, jak ktoś coś oddaje, żeby nie marnować, to robi to w tajemnicy.

Zupełnie inaczej jest na zachodzie Europy, gdzie banki żywności cieszą się dużą popularnością i mają pełne magazyny. Może i u nas nadejdzie taki czas, że zaczniemy szanować każdą kromkę chleba a właściciele supermarketów niesprzedaną żywność, nie czekając aż się zepsuje, zawiozą do najbliższego banku żywności.
  Teresa Bocheńska Wersja archiwalna wpisu dostępna pod adresem: http://razemztoba.pl/beta/index.php?NS=srodek_new_&nrartyk= 7502

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.