Widziane z chorej strony. Wiara i Bóg – część druga

Widziane z chorej strony.  Wiara i Bóg – część druga

Drodzy Czytelnicy! Druga i nie ostatnia. Temat bowiem niezwykły, przeogromny i zawiły. Nie będziemy więc  tracić czasu na problemy nie do rozstrzygnięcia np. Bóg jest czy go nie ma? To praca czysto osobista i niech każdy się z nią mierzy na miarę własnych sił i własnego rozumu.

Skupmy się więc na sprawach  bardziej oczywistych i uniwersalnych. Trudno  zaprzeczyć , że istnieje Dobro i Zło, Piękno i Brzydota, Mądrość i Głupota, Miłość i Nienawiść i tak bez końca. Dwubiegunowość świata dotyka także bolesne i często tragiczne ludzkie życie. Co wybrać? Jak postąpić? Co jest dobre, a co złe? Te pytania nie są proste i nie ma na nie łatwych odpowiedzi.

Od pierwszego homo sapiens pojawiła się więc potrzeba jakiegoż ładu moralnego, etycznego, który by ułatwiał człowiekowi  poruszanie się po grząskiej drodze życia.  Ład ten miał także pomagać w zrozumieniu tego co takie niepojęte, czyli przede wszystkim objaśnić kto i dlaczego stworzył Wszechświat, a w nim życie, szczególnie ludzkie. Trzecią – główną funkcją tego ładu moralnego było usensowienie losu ludzkiego w myśl zasady: będziesz dobry pójdziesz do nieba; zanurzymy się po wieczność w stan błogostanu pełnej szczęśliwości. Będziesz zły – piekło, wieczna kara, nie kończące się cierpienie. Tak w wielkim uproszczeniu zrodziła się wiara i jej absolut – Bóg. Pozostańmy przy tym.

Bóg istnieje, bo jest nam bardzo potrzebny. Użyłem już tego stwierdzenia. Posunąłem się nawet dalej. Bóg jest potrzebny najbardziej w czasie naszego życia tu i teraz, na jakże pięknej Naszej Ziemi. Dzisiaj dopisuję do tych dwóch stwierdzeń – trzecie. Jak sądzę, bardzo odważne i trochę prowokacyjne.

Uważam, że tyle jest, będzie Boga w naszym życiu, ile Go tworzymy i stworzymy. TAK! Nie jest to tylko prowokacja czy też herezja. Człowiek także jest zlepkiem Dobra i Zła. I mimo przekleństwa wyboru, ma ze wszystkich żywych istot największe możliwości trafnego rozstrzygania moralnych rozterek. Wystarczy, że pomyśli. „Jeśli ktoś mnie krzywdzi, to mnie boli. Jest mi źle, jestem nieszczęśliwy”. I już nasuwa się prosty, oczywisty i jakże szlachetny wniosek. „Jeżeli ja czynię innemu człowiekowi zło, ten człowiek czyni tak jak ja”. „Nie czyń więc innemu, co Tobie niemiłe”. Tę wspaniałą zasadę wystarczy stosować w praktyce. I tutaj zaczynają się schody.

Od teorii do praktyki wiedzie długa i kręta droga. Na jej wybojach wykoleiły się niejedne, wspaniały ideały. Stąd w wierze trochę strachu. Piekło, nicość, zapomnienie. Niestety. Trochę to niezręczne stwierdzenie ale wiara w Boga opiera się na wątpliwej moralnie zasadzie „kija i marchewki”. Znający dobrze dogmaty wiary w tym miejscu zaprotestują. Powiedzą: a wybaczenie? Bóg jest nieskończenie miłosierny i wybacza. To prawda niekompletna. Wprawdzie z Biblii wynika jasno, że Dobro popłaca, ale też wynika z Niej, że Zło jest potępiane i karane.

Drodzy Czytelnicy! Jak rozwiązać tę kwadraturę koła? Ośmielam się podpowiedzieć. Jest prosty, nawet banalny sposób – zasada wzajemności. Uśmiech za uśmiech, życzliwość za życzliwość, miłość za miłość, przyjaźń za przyjaźń, pomoc za pomoc. Ogólnie Dobro za Dobro. I już mamy bardzo dużo Boga w naszym życiu. Boga prostego, przyjaznego i co najważniejsze bliskiego, nie każącego czekać na siebie gdzieś tam daleko w mglistej niepewności. Tu padnie pewnie, może nawet i gniewne pytanie: „A co z Bogiem uniwersalnym, co z Bogiem – Absolutem”? Człowiek tworzy Boga? To herezja!

Spodziewałem się takiego protestu. I odpowiadam. Nie widzę tutaj żadnej sprzeczności. Przecież Bóg to Dobro. Dużo dobra. Jest więc w człowieku też Bóg, powiedzmy umownie, że połowa ludzkiej natury to boskość. Problem leży jedynie w tym, żeby nie dławić lepszej części człowieka właśnie tym co jest tylko ludzkie, człowiecze. Bowiem to co jest człowiecze jest niestety nie tylko nie doskonałe. Bywa często złe, a nawet podłe: „homo homini lapus est”. Niestety obrażamy tutaj wilki.

Prawdziwsze jest powiedzenie: „Człowiek człowiekowi człowiekiem jest”. Paradoks? Nie do końca. Nie jesteśmy do gruntu źli. Chcemy, niektórzy nawet bardzo pragną,  być dobrzy. I niektórym się to udaje. Stąd w prostym rozumieniu słowa często pojmujemy jako najwyższe piękno dobra we wszelkich jego odcieniach. I tutaj wpadamy w pułapkę naszej pychy. Nic nie jest dane raz na zawsze. Samo egzaltowanie się wyjątkową pozycją człowieka w świecie istot żywych to dużo i mało. Dużo, gdyż poziomu naszej inteligencji i nasze rzeczywiście ogromne możliwości intelektualne i moralne niejako z urzędu obligują nas do bycia dobrymi, ale też i mało, gdyż zbyt często zdajemy się na intuicję. Sama intuicja w czynieniu Dobra to za mało. Zmienia się cywilizacja technologiczna. I chociaż podstawowe zasady moralne są wciąż takie same, czego przykładem jest chociażby Dekalog (po odrzuceniu takich słów jak „niewolnik”, czy „niewolnica”, ale takie były wtedy czasy), to człowiek musi nieustannie szlifować w sobie ten niezwykły dar jaki otrzymał od losu. Dar rozróżniania Dobra od Zła, lecz co ważniejsze dar czynienia Dobra i dar nie czynienia zła. Nie jest to łatwe w praktyce, ale jest możliwe.

Drodzy Czytelnicy! Czy nie ma racji w tym, że im więcej Dobra, Piękna i Miłości w relacjach międzyludzkich tym więcej Boga w naszym życiu? I to Boga nam najbliższego, najbardziej potrzebnego. A jeżeli ponad naszym Bogiem wznosi się jakiś Bóg – Stworzyciel, Bóg – Absolut, to jeżeli chce być wiarygodny, niech nie gniewa się na Nas, nie obwinia nas o arogancję, o nieposłuszeństwo. Myślę, że się po prostu cieszy. Przecież przeznaczeniem człowieka jest droga do doskonałości w stawaniu się dobrym, droga do świętości. I aż się boję napisać to ostatnie zdanie. Człowiek jeśli odrzuci to co najgorsze w jego człowieczeństwie może stać się Bogiem. Oczywiście może wpaść w pułapkę pychy.

Ale to już w innej pracy i w innych felietonach. Myślę, że o wierze i Bogu napiszę jeszcze kilka. Bo to i ważne i ciekawe, potrzebne i mpże choć troszeczkę pomóc zrozumieć ludzki los. Może też uczyni nas trochę lepszymi. A dla nas ludzi chorych, kalekich, nieczęsto odrzucanych i sponiewieranych, ogromnie ważne jest, żeby świat był lepszy, choć o drobinę lepszy.

Dziękuję

Ps.Tematem następnego felietonu będą religie i kościoły, później, jak sądzę, porozmawiamy o wątpliwościach, a nawet o zwątpieniu nie tylko w Boga, także i w człowieka i jeszcze o….ale to wszystko w swoim czasie.

Ps 2. Uspokajam tych, którzy w odrzuceniu Boga – Absolutu i w postawieniu na potęgę człowieka dopatrują się źródła zbrodniczych systemów komunizmu i faszyzmu. Będzie i o tym.

Już naprawdę na koniec :)

grafika: http://republika.pl/blog_px_4291107/6102914/tr/czlowiek_i_bog_ii_large.jpg

  Krzysztof Sadowski Wersja archiwalna wpisu dostępna pod adresem: http://razemztoba.pl/beta/index.php?NS=srodek_new_&nrartyk= 3281

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.