Radio jest nieocenione – nowe studio w Elblągu

Radio jest nieocenione – nowe studio w Elblągu

W Elblągu zainstalowało się Polskie Radio. Na razie jest to tylko Studio Elbląg, ale z perspektywą utworzenia w niezbyt odległej przyszłości Radia Elbląg. To publiczne radio zajmie miejsce nie istniejącego już obywatelskiego Radia El, chociaż go nie zastąpi – jak twierdzi prowadząca Studio Elbląg, znana elbląska dziennikarka – Mira Stankiewicz.

Zaczynałaś karierę dziennikarską w Radiu El. Jak wspominasz tamten czas?

To były świetne czasy – takie czasy, kiedy tworzyło się wszystko. Zaczynałam pracę w końcu listopada 1993r., tak z marszu. Teraz wszyscy się z młodymi, z tym narybkiem cackają, ktoś ich szkoli, uczy – mi nikt niczego nie pokazywał, nawet jakiejś próby mikrofonowej nie było. Wszyscy się uczyliśmy. Za to pamiętam jedną taką dominującą rzecz – ogromny entuzjazm. Studio było w środku paskudnie brzydkie, jakieś stare meble, zbieranina, bardzo dużo ludzi. W samej redakcji publicystycznej było 7 osób, 4 osoby czytały dzienniki – po prostu tłum, w którym na początku trudno mi było się rozeznać. Przychodziło bardzo dużo nowych osób, które chciały pracować, ale szybko odpadały, bo to bardzo trudny zawód. Była taka ogromna radocha i wolność słowa. Mogłam zająć się każdym tematem i nie było żadnego nacisku, że czegoś nie wolno. Radio było wszędzie. Świetnych audycji było dużo. Były o wszystkim. Była muzyka alternatywna, był jazz, był rock, był soul, był magazyn kulturalny robiony przez Teresę Wojcinowicz. I co mi się bardzo podobało, co ja bardzo lubię w radiu : radio było w większości żywe. Dużo było długich audycji na żywo, z gośćmi na żywo, z telefonicznym udziałem słuchaczy. Nie było żadnej cenzury w odbieraniu tych telefonów, bo telefony się odbierało bezpośrednio. Jak się znalazł ktoś, kto rzucił brzydkie słowo, to ono też wchodziło na antenę – ale to był taki koloryt, myślę, że nikt się za to nie obrażał. Często były to rzeczy dotyczące naszej lokalnej polityki, gdzie każdy właściwie mógł zostać przepytany, nie tylko przez dziennikarza, ale też przez słuchaczy. Myślę, że wtedy i radni, i Zarząd Miasta, a później prezydent bardzo się musieli liczyć ze zdaniem ludzi, musieli ważyć słowa. Bo to, co padło na żywo na antenie, to padło. Ludzie to komentowali natychmiast – do radia był telefon i ktoś mówił: panie prezydencie, pan mówi nieprawdę. Albo: panie radny, proszę się zająć swoimi sprawami. Myślę, że radio El w latach 90. miało ogromny wpływ na to, co działo się w Elblągu. Miało też własne inicjatywy, różne akcje – posadziliśmy np. Dąb Kotańskiego (Kotański był naszym gościem), był Apolityczny Róg 2 Maja – piękna inicjatywa Pawła Kasperczyka, którą zarzucono. Takich rzeczy było mnóstwo.

Co cię skłoniło do odejścia?

Zostałam z radia wyrzucona przez redaktora naczelnego, do dziś nie wiem, dlaczego. Byłam najaktywniejszą reporterką i autorką audycji, robiłam najwięcej materiałów i to materiały istotne dla miasta – sesje, sprawy społeczne, te, które o powadze radia decydowały, pomimo to taka była decyzja ówczesnego szefa. Nie można się było bronić, bo wszyscy w ‘97 r. przeszliśmy na samozatrudnienie. W takiej formie pracowało wtedy wielu dziennikarzy.

I poszukałaś sobie pracy w radiu Olsztyn?

Nie, jak zostałam zwolniona z Radia El, skończyłam pracę 31 grudnia 2003 roku (jeszcze ostatniego dnia robiłam materiały) i już w styczniu miałam nową pracę. Zadzwonił do mnie Juliusz Marek i zaproponował mi pracę w telewizji elbląskiej. Podjęłam ją od lutego.

Zaczęłam pracować w telewizji jako reporter, osoba prowadząca niektóre audycje i nawet przez pół roku byłam redaktorem naczelnym. W tym czasie, kiedy pracowałam w telewizji, zadzwonił do mnie naczelny radia Olsztyn, z pytaniem, czy bym chciała współpracować z radiem. Po krótkiej rozmowie prezes przyjechał do Elbląga, porozmawialiśmy i zaczęłam wysyłać materiały do Radia Olsztyn. Ta współpraca coraz bardziej się zacieśniała, do tego stopnia, że w 2008 roku zdecydowałam, że odchodzę z telewizji elbląskiej i będę pracowała tylko w radiu – na zasadzie współpracy, nie byłam wtedy etatowym pracownikiem.

Redakcji radia Olsztyn w Elblągu nie było jeszcze w tamtym czasie?

Redakcja Radia Olsztyn w Elblągu zawsze była, w mniejszej lub w większej formie. Wcześniej pracowała tutaj Asia Ułanowska i Leszek Sobczyński, a także Agnieszka Jarzębska. Tamten skład redakcyjny odszedł i zostałam poproszona ja i Janusz Salmonowicz. I tak od tamtej pory współpracujemy. Redakcja mieściła się najpierw w Urzędzie Wojewódzkim, gdzie mieliśmy jeden pokoiczek, z którego od czasu do czasu były nadawane audycje na żywo, w bardzo okrojonej formie. Natomiast bardzo dużo materiałów robiłam jako korespondent. To jest radio publiczne, które potrzebuje człowieka, który przygotowuje też materiały na antenę regionalną i ogólnopolską. Jak kiedyś wyliczyłam, było to średnio około 120 materiałów miesięcznie, a średnio 4 informacje dziennie pojawiały się na antenie Radia Olsztyn.

Radio Olsztyn nie było zbyt popularne w Elblągu z różnych względów, także emocjonalnych, czy to się według twojego odczucia poprawiło?

Trudno mi to ocenić, ponieważ ja – jako pracownik Radia Olsztyn – nie jestem w Elblągu osobą anonimową. Jednak pracuję tutaj ponad 20 lat. Myślę, że to także dla radia taki chwyt marketingowy, mieć kogoś, kto jest osobą znaną. Moje pojawienie się, czy w Urzędzie Miejskim, czy w innych urzędach, czy w organizacjach pozarządowych, jest czymś oczywistym.

Nikt nie pyta, gdzie pracujesz, jesteś naszą dziennikarką.

Tak jest, ja jestem stąd. A że mam na kostce Radio Olsztyn – no dobrze.

A czy były jakieś badania słuchalności?

W Elblągu, według mojej wiedzy, nie. Ale wiem jedno: bardzo wielu kibiców słucha Radia Olsztyn, ponieważ Radio Olsztyn daje na żywo transmisje z meczów piłki ręcznej czy nożnej, z rożnych imprez sportowych, więc wielu kibiców je lubi. Są też w radiu koncerty i ich też wiele osób słucha. Trudno powiedzieć, ile osób słucha informacji. Wiem, że słuchają ich ludzie, którzy chcą informacji poważnej, dobrze podanej, dobrym językiem, w dobrym stylu.

Co zmieniło się po otwarciu Studia Elbląg?

Kiedy otworzyliśmy Studio Elbląg, czyli tą własną redakcję, jakby córkę tej dużej anteny, mamy na razie 4 serwisy dziennie. Mamy też czas antenowy. Program jest rozszczepiany i ten nasz idzie na powiat elbląski i częściowo na braniewski – tak daleko, jak pozwala konfiguracja terenu. Nasze serwisy elbląskie –o godz. 6.30, 7.30, 8.30 i 15.30 – to jest program tylko dla nas. Tego w Olsztynie, w Giżycku, w Ełku nie słychać, tam są nadawane ich programy lokalne. Od niedawna mamy też rozszczepione wejście „Porannych pytań”, to jest taka audycja w każdy czwartek o 8.15 w Radiu Olsztyn, około 10 minut rozmowy na jakiś aktualny temat z politykiem, działaczem – życie przynosi te tematy. Od ubiegłego tygodnia mamy raz w tygodniu taką audycję „Porozmawiajmy o …”, o godz. 16.15 w każdą środę. Półgodzinna audycja, na jakiś wątek dotyczący spraw ogólnopolskich, z ujęcia elbląskiego, albo jakaś elbląska kwestia – różne tematy, o których chcielibyśmy porozmawiać. Tydzień temu rozmawialiśmy np. o dopalaczach. Był policjant, był szef san–epidu. W najbliższą środę będziemy mówić o zmianach przepisów w ruchu drogowym. To są istotne dosyć rzeczy, bo dotyczą i rowerzystów, i pieszych, i odblasków, ale też np. większych mandatów za parkowanie na kopertach, na co wiele osób czeka. I to są na razie takie rzeczy, które mamy rozszczepione tylko na Elbląg, czyli 4 serwisy dziennie, w tygodniu jedno wejście poranne 15.minutowe i jedno półgodzinne. To jest początek, bo docelowo, jak mówił prezes Mariusz Bojarowicz, ten program będzie poszerzany do 6 godzin oryginalnego programu elbląskiego dziennie. Wtedy nie będziemy się nazywać Studio Elbląg, tylko Radio Elbląg. Musimy mieć dużo własnego programu, żebyśmy mieli do zaoferowania elblążanom coś, co zasłużyłoby na własną markę. Mamy propozycje audycji robionych przez nas – kulturalnych, sportowych, publicystycznych. Zasadą rozszczepiania jest to, że w całym regionie musi iść ten sam program. Jeśli w Olsztynie to jest rozmowa na żywo z gościem na temat sportu, to u nas też musi być rozmowa z gościem – z innym i na inny temat, ale także z dziedziny sportu. Jeśli tam jest magazyn kulturalny, to u nas też w tym czasie będzie magazyn kulturalny, tylko o tematyce lokalnej.

Zapowiada się to dla elblążan ciekawie: 6 godzin codziennie. Kiedy to się stanie? Czy przygotowujecie się do tego?

Te zmiany będą wprowadzane stopniowo, do końca roku na pewno pojawią się kolejne nasze wejścia, myślę, że te 6 godzin będzie w 2016r., ale o to trzeba pytać mojego szefa. Ambicje są duże. Żeby zrobić dobry program radiowy, trzeba poświęcić dużo czasu. I do tego jeszcze muszą tu być ludzie, którzy nie tylko potrafią dobrze pisać, czy dobrze zadawać pytania. Jest też kwestia montażu i pracy na żywo – nie każdy do tego się nadaje. Kwestie głosowe: trzeba mieć miły głos, który nie zraża, odpowiednią dykcję. Trzeba spełnić strasznie dużo różnych warunków, które trudno jest obiektywnie ocenić, bo to jednak słuchacz sam decyduje, czy włączy, czy wyłączy radio, bo go irytuje człowiek, który mówi.

Czy redakcja będzie miała więcej stałych pracowników?

Tak. Mamy fajny zespół: oprócz mnie Aleksandra Żyła, Janusz Salmonowicz i realizator – Marcin Durdojć, ale musimy jeszcze skład poszerzyć. Około 2 lat mamy na to, żeby redakcję przygotować, zebrać ludzi, wypróbować i przetestować w sytuacjach trudnych.

Można powiedzieć, że Radio Olsztyn zastąpi Radio El.

Mi się wydaje, że to jest to, na co najbardziej elblążanie czekają, ale Radia El nam to nie zastąpi, bo ono było absolutnie fantastyczne i świetni ludzie tam pracowali. Uważam, że upadek Radia El ma ogromny wpływ na to, jak Elbląg dziś wygląda. Nie ma forum, na którym każdy z nas mógłby wypowiedzieć swoje zdanie. Radio jest jednak pod tym względem nieocenione, nie ma lepszego medium.

Radio Elbląg to będzie jednak coś innego, to jest radio publiczne. Nie będzie tak zależne od reklam, będzie miało większą stabilizację.

To jest bardzo istotne. Chociaż docelowo reklamy oczywiście muszą być, radio też musi zarabiać, ale jak jest program dobry, jest duża słuchalność, to są i reklamy. Mi zależy na jednym: zależy mi na tym od początku, od kiedy pracuję na rzecz publicznego radia, żeby o Elblągu było dużo i dobrze, żeby nie było tylko tych złych informacji, że ktoś komuś rozbił głowę, albo coś ukradł, albo że był wypadek, bo takie informacje przez media się przebijają najchętniej. Chcę o naszym mieście mówić dobrze, bo tu się dzieje bardzo dużo dobrych rzeczy. Obiektywnie biorąc dzieją się też rzeczy niepokojące czy złe, ale od tego są dziennikarze, żeby to komentować. Nie cierpię czarnowidztwa. Uważam, że jeżeli my sami nie będziemy o sobie mówić dobrze, to nas nikt nie zauważy.

Przybędzie nam jeszcze jedna możliwość promowania miasta. W naszej sytuacji jest to bardzo potrzebne.

Bardzo. To dzięki publicznemu radiu region warmińsko–mazurski i wręcz cała Polska dowiedziała się, że mamy w Elblągu takie świetne muzeum, absolutnie nowoczesne, na europejskim czy wręcz światowym poziomie. Cały czas dbam o to, żeby przypominać, że Elbląg jest istnym zagłębiem III sektora, że tu jest wiele inicjatyw, dzieje się wiele takich rzeczy, które emanują na cały region. Pamiętamy, że pewne rzeczy zaczynały się właśnie u nas w Elblągu, że np. są takie agendy elbląskich organizacji, które działają w Olsztynie na cały region. My musimy to przypominać. Owszem, możemy powiedzieć, że coś jest niefajne, że ktoś coś źle zrobił, albo że mamy duży dług. Ale to też trzeba ludziom wytłumaczyć.

Jeszcze słów kilka o strukturze radia.

To jest radio publiczne, ze stuletnią tradycją. Polskie Radio ma swoje oddziały, podobnie jak telewizja. Radio Olsztyn jest osobną spółką Skarbu Państwa. Ma pełną samodzielność, swój budżet. Jest to ogromna instytucja, zatrudnia wiele osób, to jest duża firma. Ma korespondentów w różnych miejscowościach województwa – szczerze mówiąc najaktywniejszy od samego początku jest Elbląg. Ale przez to, że Elbląg jest drugim największym miastem w regionie, ma też trochę inną rolę. W Olsztynie jest prezes wybierany co kilka lat, są poszczególne redakcje i szefowie tych redakcji, im podlegają poszczególne działy. Szefowa newsów zajmuje się dziennikami, więc my podlegamy jej. Ale podlegamy też redakcji publicystycznej, dla której robimy różne materiały. Współpraca wgląda tak, że takie ważniejsze rzeczy my im zgłaszamy, a czasami oni dzwonią i mówią np., że w Elblągu jest posiedzenie Komitetu Regionów UE i chcą, żebyśmy zrobili z tego materiał. Gdy my zgłaszamy coś ciekawego, to zwykle to idzie na całe województwo, a często bywa wysyłane do Agencji Prasowej i wtedy pojawia się w mediach ogólnopolskich. Radio ma też Radę Programową. To jest takie ciało doradcze, polityczno–społeczne, w którego skład wchodzą również elblążanie. Rada obradowała niedawno właśnie w Elblągu, ja i Ola byłyśmy na tym posiedzeniu. Przez dwie godziny była mowa wyłącznie o nas i to od tych ludzi padła propozycja, żeby Studio Elbląg nazywało się w przyszłości Radio Elbląg.

Życzę Wam i wszystkim elblążanom, żeby to nastąpiło jak najprędzej. Dziękuję za rozmowę.

  Z Mirą Stankiewicz rozmawiała Teresa Bocheńska Wersja archiwalna wpisu dostępna pod adresem: http://razemztoba.pl/beta/index.php?NS=srodek_new_&nrartyk= 12573

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.