Ekspertka: Na Ukrainie przeprowadza się mało testów i to nie jest tajemnica

Ekspertka: Na Ukrainie przeprowadza się mało testów i to nie jest tajemnica

Na Ukrainie przeprowadza się mało testów na obecność koronawirusa i to nie jest tajemnica – oceniła w wywiadzie dla portalu Lb.ua ukraińska infekcjolog i medyczna ekspertka UNICEF w tym kraju Kateryna Buławinowa. Zaznaczyła, że oficjalne liczby zgonów są zaniżone, lecz „nieznacznie”.

Według oficjalnych danych przekazanych przez ukraińskie Centrum Zdrowia Publicznego w kraju wykonano dotąd ok. 774 tys. testów metodą PCR na obecność koronawirusa w organizmie i ok. 330 tys. testów na jego przeciwciała. Łącznie od początku pandemii SARS-CoV-2 zakaziły się na Ukrainie 52 043 osoby, 1 345 chorych zmarło, a 24 800 pacjentów wyzdrowiało.

Ekspertka zapytana, na ile można wierzyć publikowanym danym dotyczącym liczby zakażeń koronawirusem i śmiertelności z powodu COVID-19 na Ukrainie, odparła, że w kraju przeprowadzanych jest mało testów „i nie jest to tajemnicą”. – Dlatego cyfry nie mówią nam o niczym innym oprócz trendu – oceniła Buławinowa.

Uznała, że dane dotyczące śmiertelności „są zaniżone, ale raczej nieznacznie” i jest to zróżnicowane w zależności od regionów.

W opublikowanym w czwartek wieczorem wywiadzie zwrócono m.in. uwagę na problem opieki medycznej w szpitalach. Autorka tekstu przywołała historię kobiety w starszym wieku i jej córki chorych na COVID-19, które zostały razem hospitalizowane. Jak dodała, ktoś z personelu medycznego powiedział córce, by zajmowała się matką.

– To całkowicie prawdziwa historia. Mało tego, jakkolwiek ironicznie to brzmi, lekarze sami mówią, że to szczęśliwy traf, kiedy kilkoro członków rodziny jest jednocześnie hospitalizowanych i mogą dbać o siebie wzajemnie – powiedziała Buławinowa.

– Dla nikogo nie jest tajemnicą, że w sowieckiej, a potem w ukraińskiej medycynie opieka zawsze była najsłabszym punktem. Proszę sobie przypomnieć te wszystkie pudełka z jedzeniem, torebki z lekami, które wiecznie się zanosi (do szpitala), odleżyny, którymi mają zajmować się bliscy – zwróciła uwagę ekspertka.

Według Buławinowej lekarze w szpitalach, które nie przyjmują pacjentów z COVID-19, zakażają się częściej koronawirusem, niż pracownicy medyczni w placówkach, w których hospitalizowani są zainfekowani. – Ponieważ lekarze w szpitalach dla pacjentów z COVID-19 przyjęli zasady gry, zobaczyli na własne oczy, że koronawirus jest niebezpieczny. I jako grupa zaczęli zachowywać się bardziej ostrożnie – wskazała.

Buławinowa przywołała także historię swojej znajomej, której krewny został zakażony koronawirusem w szpitalu i zmarł. – Nikogo z bliskich nie dopuszczano do niego, nie wiadomo, jaka była opieka. Noszono dla niego torebki lekarstw (…) A później – proszę kupić worek, będziemy go chować w worku – opowiada ekspertka.

– Temu wszystkiemu trzeba położyć kres, bo rodzi to traumę na wiele lat. I mnoży brak zaufania do systemu, do medycznego systemu – oznajmiła Buławinowa.

Jej zdaniem „COVID-19 budzi w ludziach coś archaicznego”. – To prześladowanie lekarza, jego dzieci, a nawet psa – podkreśliła ekspertka, zaznaczając, że takich incydentów jest dosyć dużo.

Z Kijowa Natalia Dziurdzińska (PAP)
Fot. Pixabay