Coraz więcej pacjentów zakwalifikowanych do domowej wentylacji mechanicznej nie może opuścić szpitalnych oddziałów, ponieważ brakuje świadczeniodawców gotowych objąć ich dalszą opieką. Ogólnopolski Związek Świadczeniodawców Wentylacji Mechanicznej alarmuje, że problem z tygodnia na tydzień narasta, a brak decyzji ze strony Ministerstwa Zdrowia pogłębia kryzys.
Według danych przekazywanych przez Związek, w wielu województwach tworzą się już kolejki pacjentów oczekujących na wypis ze szpitala i objęcie opieką w warunkach domowych. Chodzi o osoby wymagające respiratoroterapii, które po zakończeniu leczenia szpitalnego powinny kontynuować terapię w domu. W praktyce jednak coraz częściej pozostają na oddziałach, bo system nie jest w stanie zapewnić im płynnego przejścia do opieki domowej.
Przedstawiciele OZŚWM podkreślają, że o problemie informowali resort zdrowia od wielu miesięcy. Mimo ponawianych apeli i próśb o pilne rozmowy, Ministerstwo Zdrowia – jak wskazuje Związek – nadal nie podjęło dialogu. Brak spotkania i konkretnych ustaleń uniemożliwia wypracowanie rozwiązań systemowych, które mogłyby zahamować narastające trudności.
Dodatkowym źródłem napięcia pozostaje kwestia finansowania świadczeń. Narodowy Fundusz Zdrowia deklaruje co prawda, że zapłaci za świadczenia udzielone pacjentom w 2025 roku, jednak – według OZŚWM – tylko część oddziałów wojewódzkich przedstawiła świadczeniodawcom konkretne propozycje rozliczeń. Problem jest tym poważniejszy, że część usług wykonanych w ubiegłym roku wciąż nie została opłacona, a rok 2026 rozpoczął się z sytuacją, w której około 30 procent pacjentów objętych opieką nie znalazło się w planie rzeczowo-finansowym.
To oznacza, że kilka tysięcy osób już korzystających z domowej wentylacji mechanicznej może pozostać bez zabezpieczonego finansowania. W ocenie świadczeniodawców rodzi to zasadnicze pytanie: jak przyjmować kolejnych pacjentów kierowanych ze szpitali, skoro nie ma gwarancji opłacenia opieki nad tymi, którzy już są leczeni?
Sytuację dodatkowo komplikują rozbieżne sygnały płynące z instytucji publicznych. Z jednej strony świadczeniodawcy słyszą zarzuty dotyczące nieetycznego ograniczania przyjęć, z drugiej – otrzymują z NFZ informacje, że przyjmowanie pacjentów ponad limit odbywa się na ich własne ryzyko finansowe. Zdaniem OZŚWM taki brak spójności tworzy chaos organizacyjny i stawia placówki w trudnej sytuacji zarówno prawnej, jak i etycznej.
Środowisko od miesięcy wskazuje również na konieczność wdrożenia nowego modelu świadczenia, opracowanego przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji w 2023 roku. Według Związku nowe rozwiązanie mogłoby uporządkować ścieżkę kwalifikacji pacjentów, poprawić jakość kontroli terapii dzięki telemonitoringowi, zwiększyć bezpieczeństwo chorych i jednocześnie obniżyć koszty funkcjonowania systemu. Mimo poparcia ze strony lekarzy i organizacji pacjenckich, model nadal nie został wdrożony.
Wobec braku reakcji Ministerstwa Zdrowia Związek zwrócił się już także do Ministra Finansów. Argumentuje, że nowy model opieki nie tylko poprawiłby dostępność świadczeń, ale w dłuższej perspektywie przyniósłby również oszczędności dla publicznego płatnika. Apel ten zyskuje dodatkowy wymiar w kontekście planowanego od 1 lipca 2026 roku wzrostu wynagrodzeń w ochronie zdrowia. Zdaniem świadczeniodawców nie może dochodzić do sytuacji, w której rosnące koszty systemu nie idą w parze z zabezpieczeniem środków na opiekę nad pacjentami wymagającymi szczególnie zaawansowanego wsparcia.
OZŚWM deklaruje gotowość do współpracy z administracją publiczną i podkreśla, że kluczowe znaczenie ma pilne spotkanie z Ministerstwem Zdrowia. Zdaniem Związku wyjście z obecnego kryzysu wymaga trzech podstawowych działań: rozliczenia świadczeń za 2025 rok, uporządkowania zasad finansowania na 2026 rok i kolejne lata oraz wdrożenia nowego modelu opieki.
Bez tych decyzji liczba pacjentów pozostających w szpitalach zamiast wracać do domu będzie rosła. A wraz z nią pogłębiać się będzie kryzys, który już dziś uderza w jedną z najbardziej wrażliwych grup chorych.


















