Szymon Sowiński wystrzelał brązowy medal mistrzostw świata! Drużyna także na trzecim miejscu

Szymon Sowiński wystrzelał brązowy medal mistrzostw świata! Drużyna także na trzecim miejscu
Fot. archiwum Szymona Sowińskiego

Szymon Sowiński zdobył brązowy medal Mistrzostw Świata w Parastrzelectwie Sportowym, które 10 września 2026 r. rozpoczęły się w Changwon w Korei Płd. Wspólnie z Maciejem Burzyńskim i Kacprem Pierzyńskim dołożył brąz w rywalizacji drużynowej.

– Z kwalifikacji do finału wszedłem na ósmym miejscu, ostatnim możliwym – opowiada Szymon Sowiński. – Było bardzo nerwowo, bardzo dużo 9.9, czyli prawie dziesiątka, ale strata punktów, natomiast udało się wejść do finału, a tam wszystko się resetuje, zaczynamy od zera.

Nasz reprezentant potrafi jednak rozgrywać finały. To właśnie w tej konkurencji – P3 pistolet sportowy na dystansie 25 m – zdobył pierwszy w polskiej historii medal igrzysk paralimpijskich w parastrzelectwie – srebro w Tokio 2020.

– W finale na pozycji medalowej byłem w zasadzie cały czas, natomiast koledzy z Chin okazali się tym razem lepsi i zgarnęli pierwsze dwa miejsca – mówi nasz zawodnik.

Coś za coś

Trzeba przyznać, że koledzy z Chin to nie byle kto. Yang Chao, który zdobył pierwsze miejsce, to mistrz paralimpijski z Paryża 2024 w tej konkurencji, a Huang Xing, zdobywca srebra, to zwycięzca z igrzysk w Tokio 2020 i Rio de Janeiro 2016. Na pewno nie przeszkadzał im fakt, że mistrzostwa odbywają się w ich rejonie świata, ale i Szymon Sowiński podkreśla, że dla niego nie ma znaczenia miejsce rozgrywania zawodów. To profesjonalista.

– Aklimatyzację zrobiłem sobie jeszcze w domu, żeby być jak najlepiej przygotowanym – podkreśla. – Wstawałem o 4 rano, w samolocie spałem od razu, żeby już być wypoczętym. Przylecieliśmy na godz. 9 tutejszego czasu, jeszcze sześć godzin jechaliśmy autobusem, w którym nie spałem już w ogóle. Zasnąłem dopiero tak, jakby to był normalny tryb w domu.

Mistrzostwom świata Szymon Sowiński podporządkował nawet sposób odżywiania. Od dwóch miesięcy jest na diecie keto, żal mu więc specjałów koreańskiej kuchni.

– Trochę mi szkoda, bo mam akurat takie karteczki na kolację w takiej wielkiej restauracji, w której można brać, co tylko się chce, a ja niestety biorę jedną czterdziestą tego, co tam leży – mówi ze śmiechem. – Coś za coś. Ale ostatniego dnia, jak już będę po startach, na pewno spróbuję wszystkiego.

Cienka granica

W mistrzostwach świata w Korei bierze udział rekordowa liczba 324 parastrzelców z 53 krajów. Walka trwa nie tylko o tytuły, zaczynają się już także kwalifikacje do igrzysk w Los Angeles 2028. Szymon Sowiński skupia się jednak na razie na tym sukcesie i kolejnych startach, bo w następnych dniach będzie miał jeszcze szanse medalowe.

– Przede wszystkim bardzo się cieszę z tego medalu, bo u nas granica naprawdę jest niezwykle cienka – przyznaje. – Wejść do finału a nie wejść, wśród 30 osób, to nie jest takie łatwe do zrobienia. Potem znów zaczynamy od zera i również, w pistolecie sportowym szczególnie, możemy cztery czy pięć razy trafić 10.1, czyli dziesiątkę, i mamy zero punktów. To jest takie trochę dziwne. Strzał 10.1 jest strzałem, który nie zalicza punktu, a 10.2 już zalicza. Więc w zasadzie możemy mieć, i ja tak miałem, cztery punkty straty, bo wszystko jest w dziesiątce, ale tylko jedna dziesiątka jest zaliczona jako jeden punkt. Dlatego bardzo się cieszę z tego medalu. Do srebra troszeczkę zabrakło, ale to naprawdę są milimetry, czy też do złota, bo to również było bardzo blisko, w zasadzie w zasięgu ręki.

fot. archiwum Szymona Sowińskiego

Razem z Maciejem Burzyńskim i Kacprem Pierzyńskim dołożył też brąz w rywalizacji drużynowej. Wygrali Koreańczycy przed Chińczykami.

– Worek medalowy rozwiązaliśmy i należy się z tego cieszyć – podsumowuje Szymon Sowiński, trzeci zawodnik na świecie.

Print Friendly, PDF & Email