Kiedy myślę o swoich początkach w redakcji, mam przed oczami młodego siebie – pełnego zapału, przekonanego, że pozjadał wszystkie rozumy. Wtedy wydawało mi się, że wiem już wszystko o dziennikarstwie, że to ja pokażę wszystkim, jak się robi gazetę, jak buduje się internetowy portal, jak prowadzi się redakcję z prawdziwego zdarzenia. Dziś uśmiecham się z lekkim dystansem do tamtej pewności siebie. Bo życie – i redakcja – nauczyły mnie pokory – przynajmniej w niektórych aspektach.
Pracuję tutaj już ponad 17 lat, z czego niemal 15 lat jako redaktor naczelny. Przez ten czas redakcja była moim drugim domem, a ludzie, którzy ją tworzą i tworzyli – moją drugą rodziną. Były momenty wielkiej satysfakcji i dumy, ale też chwile zwątpienia, gdy zastanawiałem się, czy to wszystko ma jeszcze sens. Wtedy zawsze przypominałem sobie jedno: redakcja to nie tylko miejsce pracy. To wspólnota ludzi, którzy wierzą, że to co robimy ma znaczenie i sens.
Od gazety po wideo – historia ewolucji
Od początku wiedziałem, że przyszłość leży w internecie. To tam czułem się pewniej, to tam zespół odnosił sukcesy. Nasi czytelnicy coraz częściej mówili: „robicie świetną robotę”, „idziecie w dobrym kierunku”, „jak na te środki i tak mały skład – szacunek”. To budowało. To dawało siłę.
Ale jednocześnie przyznaję – z papierem nigdy nie było mi po drodze. Brakowało mi tego, co mieli inni – duszy drukarza, zamiłowania do szelestu kartek, zapachu farby drukarskiej – choć paradoksalnie uwielbiam książki i jestem ich nałogowym czytelnikiem oraz kupującym.
Na szczęście zawsze byli wokół mnie ludzie, którzy tę duszę do gazety mieli większą lub – zdarzało się i tak – o wiele większą, niż ja. To oni trzymali w ryzach gazetę, nadawali jej kształt i sens. Byliśmy i jesteśmy zespołem różnych temperamentów, ale jednego celu – by tworzyć pismo, które nie tylko łączy pokolenia ale integruje i informuje.
Mała redakcja – wielkie serce
Dziś nasza redakcja to w zasadzie dwuosobowy zespół, który na co dzień robi rzeczy, które wielu uznałoby za niemożliwe. Tworzymy rozbudowany portal internetowy, rozwijamy dział video, a jednocześnie wciąż wydajemy drukowane pismo. Ktoś powie – szaleństwo. A my mówimy – pasja.
To wszystko dzieje się dzięki niezliczonym godzinom pracy, często daleko poza etat, i dzięki wsparciu wolontariuszy, sponsorów, a także naszego Wydawcy i przyjaciół redakcji. Bez nich – i bez tej codziennej, cichej pracy – nie byłoby nas tu, gdzie jesteśmy.
Nowy rozdział – wideo, które łączy
Ostatnie miesiące przyniosły nam nowy powiew energii. Zaczęliśmy nagrywać coraz więcej materiałów wideo – relacje, reportaże, rozmowy, komentarze. Okazało się, że kamera daje słowu nowe życie. Nasi odbiorcy mogą nas teraz nie tylko czytać, ale i widzieć, słyszeć, przeżywać razem z nami lokalne wydarzenia.
Zyskaliśmy też nowy sprzęt, który pozwala nam podnieść jakość naszych nagrań. Ale wciąż czujemy niedosyt – chcemy robić więcej, lepiej, z większym rozmachem. Dlatego zdecydowaliśmy się wziąć udział w konkursie grantowym portalu Grantowo.pl, by zdobyć środki na zakup drugiego aparatu do nagrań wideo.

Taki sprzęt to dla dużych redakcji drobiazg. Dla nas – ogromna szansa. Dzięki niemu będziemy mogli tworzyć wywiady nie tylko studyjne z prawdziwego zdarzenia, materiały z dwóch kamer, lepsze relacje z wydarzeń i spotkań. Krótko mówiąc – będziemy mogli pokazać nasz świat z wielu perspektyw.
Od zawsze w razemztoba.pl nie gonimy za sensacją, nie kopiujemy gotowych treści – my opowiadamy o ludziach, o miejscu, o codzienności, która składa się na życie naszej społeczności.
Nasze teksty, zdjęcia, nagrania – to zapis lokalnej historii, tej, której nie znajdzie się w dużych portalach. To codzienna kronika życia mieszkańców, ich sukcesów i trosk. I właśnie dlatego chcemy, by ten głos – nasz głos – był słyszany wyraźniej, głośniej i piękniej niż dotąd.
Dziś, po 17 latach, wiem jedno: redakcja to nie tylko praca. To pasja, misja i sposób na życie. To ciągłe balansowanie między marzeniami a rzeczywistością, między brakiem środków a nadmiarem zapału. Ale dopóki będą ludzie, którzy w to wierzą – będziemy działać.
Bo dobra redakcja nie kończy się wtedy, gdy brakuje pieniędzy. Kończy się wtedy, gdy brakuje wiary. A tej – mimo upływu lat mimo dni zwątpienia – nigdy nam nie brakowało i oby tak pozostało.


















