Müller o projekcie ws. weryfikacji szczepień: Liczymy, że liczba osób zaszczepionych się zwiększy

Müller o projekcie ws. weryfikacji szczepień: Liczymy, że liczba osób zaszczepionych się zwiększy
Fot. Thirdman / Pexels

Liczymy, że liczba osób zaszczepionych się zwiększy, liczę, że na następnym posiedzeniu Sejmu projekt ustawy pozwalający pracodawcy na zweryfikowanie, czy pracownik jest zaszczepiony przeciwko COVID-19, zostanie przyjęty i że również Senat go szybko przyjmie – powiedział rzecznik rządu Piotr Müller.

Müller, który w czwartek był gościem TVN24, był pytany o działania rządu ws. wzrastającej liczby zakażeń na COVID-19. – Cały czas powiększamy infrastrukturę dla osób, które niestety podejmują ten błąd i się nie szczepią – mówił. Podkreślił przy tym, że działa Narodowy Program Szczepień. – Mamy możliwość zaszczepienia się i niestety są takie osoby, które popełniają duży błąd, moim zdaniem wręcz śmiertelny błąd, w niektórych przypadkach, i się nie szczepią – stwierdził rzecznik.

Na uwagę, że są kraje, które żądają paszportów covidowych w miejscach publicznych, a kolejne państwa wprowadzają ograniczenia usług publicznych dla osób niezaszczepionych i o to, dlaczego Polska nie może iść tą drogą, rzecznik rządu powiedział: „My przyjęliśmy wariant, w którym tworzymy miejsca dla osób, które są chore, pomagamy tym osobom i staramy się w jak najszerszym zakresie pozostawić otwarte życie społeczno-gospodarcze”.

Pytany o bodźce, które mogą skłonić do szczepień osoby, które dotąd tego nie zrobiły, polityk podkreślił, że nieszczepienie jest wyborem tych osób. – Jest pewna granica swobody i decyzyjności obywateli – mówił. – Chciałbym, żeby one się zaszczepiły, natomiast jest granica, której przekroczyć nie można – dodał.

Rzecznik rządu przypomniał, że w środę posłowie PiS zapowiedzieli złożenie w Sejmie projektu ustawy w sprawie weryfikacji szczepień w pracy. – Środek miękki, bo on jest de facto rozwiązaniem pośrednim, tzn. (daje) możliwość weryfikacji i ewentualnego przekazania decyzji pracodawcy, co do zmiany wykonywania obowiązków służbowych – mówił.

Pytany, od kiedy była mowa o tej ustawie, rzecznik rządu odpowiedział: „To jest trudna ustawa. Mówiliśmy o tym pewnie od września”.

Dziennikarz przypomniał, że minister zdrowia Adam Niedzielski pierwszy raz powiedział o niej w sierpniu, a od tego czasu rząd nie był w stanie przyjąć tej ustawy. Ponadto dziennikarz stwierdził, że część osób, która nie chce się szczepić, w momencie, gdyby wiedzieli, że ich pracodawca może ich odsunąć od ich miejsca pracy, poszłaby się szczepić.

– Te przepisy chcemy wprowadzić, dlatego liczymy na to, że ta liczba zostanie zwiększona, jeżeli chodzi o szczepienia – powiedział Müller.

Dopytywany, czemu do tej pory ta ustawa nie została uchwalona, polityk powtórzył: „To nie jest łatwe rozwiązanie, łatwe również z powodów prawnych, bo budziło ono wątpliwości”. – Projekt, który został przedstawiony w sierpniu był nieco bardziej ofensywny, ten jest pewnego rodzaju kompromisem – zaznaczył. – W tej chwili ten projekt jest. Liczę, że na następnym posiedzeniu Sejmu zostanie przyjęty i że Senat go szybko przyjmie – dodał.

Rzecznik pytany, czemu to nie jest projekt rządowy, odpowiedział: „Czy to jest projekt rządowy, czy jest poselski – został przygotowany przez rząd, po to, żeby został złożony wczoraj, żeby już ścieżka rządowa nie szła”. Na uwagę, że szef resortu zdrowia informował, że 8 września ten projekt miał stanąć na rządzie i dlaczego nie został przyjęty, powiedział: „Bo była różnica zdań, również w zakresie prawnym i co do tego, jak daleko ten projekt może iść”.

Dopytywany, kto z ministrów lub która z partii wchodząca w skład koalicji odmawiała podpisania się pod tym projektem, Müller podkreślił, że projektu nie było na posiedzeniu rządu, więc ministrowie nad projektem nie obradowali. – Widać, chociażby ze strony posłów Solidarnej Polski, zgłaszane uwagi w tym zakresie – przyznał. Na uwagę, że to SP sprawiła, że ten projekt nie został przyjęty, stanowczo zaprzeczył.

Jak podkreślił, „środki trzeba podejmować adekwatnie do zaistniałem sytuacji”. – W tej chwili sytuacja jest ciężka, ale wynika ona – jeszcze raz podkreślę – z tego, że część osób w Polsce przez lata miała budowany negatywny przeświadczenie, co do szczepień – mówił rzecznik.

Müller pytany, kiedy możliwy jest peak zakażeń na koronawirusa, odpowiedział, że są dwa modele – według pierwszego, to jest przełom listopada i grudnia, a w drugim – jest to połowa grudnia.

Pytany o ewentualne lockdowny w szczycie zakażeń, polityk odpowiedział, że jeśli będzie taka sytuacja w regionie, że służba zdrowia będzie tam niewydolna i nie będzie w stanie pomóc osobom, które zachorują, to jest możliwość wprowadzenia obostrzeń na danym terenie. Przyznał, że choć lockdowny to nie jest przeszłość już zamknięta, to rząd nie chce ich wprowadzać. – Ale nie jest to oczywiście wariant, który odrzucamy, bo nie możemy go odrzucić, biorąc pod uwagę, że sytuacja epidemiczna może różnie wyglądać – powiedział rzecznik rządu. (PAP)

Grzegorz Bruszewski
Print Friendly, PDF & Email