Historyczne zwycięstwo w Lidze Narodów

Historyczne zwycięstwo w Lidze Narodów
Fot. Amp Futbol Polska / Burak Basturk

Drugie spotkanie w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów EAFF biało-czerwoni rozegrali z gospodarzami turnieju – Turcją. Od początku wiadomo było, że będzie to niezwykle trudny i wymagający mecz. Jak się jednak okazało był on niezwykle szczęśliwy dla naszych zawodników.

– To zespół, który niesamowicie szybko gra piłką. Mają taki sam styl, jak my, jednak są dokładniejsi. Jeżeli my także podniesiemy swój poziom precyzji i będziemy skupiali się na sobie, to nie będzie lepszej drużyny od nas. Bardzo zależy mi, żeby tak właśnie się stało już w sobotę – mówił po wczorajszym meczu z Anglią Krystian Kapłon, który przed rokiem w barwach Wisły Kraków zwyciężył w Lidze Mistrzów EAFF, a tym samym zdetronizował Turków.


Czytaj także: Po dwa na start. Biało-czerwoni rozpoczynają grę w Lidze Narodów


Do spotkania obie drużyny podeszły bardzo zmotywowane i skoncentrowane. Nasi zawodnicy przez pierwsze minuty skutecznie uniemożliwiali gospodarzom nadanie tonu gry. W szóstej minucie sędzia podyktował rzut wolny dla naszej drużyny za niedozwolone zagranie zawodnika reprezentacji Turcji. Po zamieszaniu w okolicach pola karnego po wykonanym rzucie wolnym przez Krystiana Kapłona ostatecznie piłkę w siatce celnym strzałem umieszcza Kamil Grygiel. Niespełna trzy minuty później z podobnej pozycji strzeleckiej Krystian Kapłon strzela już bezpośrednio bramkę i reprezentacja Polski po 8 minutach prowadzi – skądinąd sensacyjnie 2:0 z Turcją.

Po wznowieniu gry przez naszych rywali od razu przystąpili oni do kontrataku i niemal 60 sekund później wynik na tablicy znów się zmienił – tym razem na 2:1.

W 13 minucie gry arbiter główny znów odgwizdał nieczyste zagranie zawodnika z Turcji. To była wyśmienita okazja do strzelenia bramki. Podobnie do wykonywania stałego fragmentu gry podszedł Krystian Kapłon. Uderzył z całej siły w kierunku bramki, zdobywając tym samy trzecią bramkę dla biało-czerwonych w tym meczu. Mistrzowie Świata nie zamierzali jednak łatwo sprzedać skóry i ruszyli do kontrataku w poszukiwaniu kolejnych trafień. Sztuka ta udała im się w 18 minucie, kiedy bramkarz reprezentacji Polski musiał po raz drugi wyjmować już w tym spotkaniu piłkę z siatki. Takim też wynikiem 3-2, zakończyła się pierwsza połowa spotkania. Otwartym pozostało pytanie, czy nasi zawodnicy dadzą radę utrzymać ten zwycięski wynik, bo że rywale tak łatwo nie odpuszczą było wiadome już od pierwszych sekund drugiej połowy.

Wbrew temu, czego oczekiwali tureccy kibice, druga połowa wcale nie była dominacją ich ulubieńców. Wręcz przeciwnie, zaraz po przerwie to Polacy przeważali i długo utrzymywali się przy piłce na połowie rywala. Dopiero w końcówce spotkania Turcy przejęli kontrolę nad grą. Dobrze w bramce gości spisywał się jednak Łukasz Miśkiewicz, a kapitalne zawody w obronie rozgrywał Marcin Oleksy. Na dodatek w 47. minucie Krystian Kapłon i Kamil Grygielwyprowadzili znakomity kontratak, a ten ostatni skompletował hat-tricka i przypieczętował zwycięstwo Polaków. – Dziesięć lat gram w reprezentacji, dekadę czekałem żeby pokonać mistrzów świata i Europy, a dzisiaj się to udało! – nie kryje zachwytu Łukasz Miśkiewicz, kapitan reprezentacji Polski.

– Długo bezskutecznie walczyliśmy o tę wygraną. Byliśmy coraz bliżej, już nasz ostatni mecz był bardzo zacięty. W czerwcu przegraliśmy w Warszawie 0:1, a tym razem wszystko zagrało tak, jak powinno. Pokazaliśmy zespołowość, znakomicie się asekurowaliśmy, byliśmy konsekwentni i nie pozostawialiśmy Turkom wolnej przestrzeni, więc nie mogli jej wykorzystać – wymienia Marcin Oleksy, którego zadaniem było dziś rozbijanie ataków rywali i uniemożliwienie tureckim napastnikom obrócenia się w kierunku polskiej bramki.

Obrońca reprezentacji Polski i zawodnik Śląska Wrocław cieszy się z sukcesu, ale nie popada w huraoptymizm. – Dzisiejsze zwycięstwo nie oznacza, że jesteśmy najmocniejsi na świecie. Pokazaliśmy, że zmieniamy się na lepsze, ale czeka nas jeszcze wiele pracy przed przyszłorocznymi mistrzostwami świata – podkreśla Marcin Oleksy.

W ostatnim meczu tegorocznej Ligi Narodów EAFF nasi zawodnicy zmierzą się z Włochami. Stawką tego spotkania będzie zwycięstwo w całym turnieju. Spotkanie to odbędzie się jutro (niedziela) o godzinie 14:00. Transmisja na You Tube na kanale Amp Futbol Polska oraz EAFF.

Print Friendly, PDF & Email