Zmieszane czy segregowane – śmieci jest za dużo

Zmieszane czy segregowane – śmieci jest za dużo

Segregować czy nie segregować? Oto jest pytanie, które zadaje sobie dzisiaj wielu mieszkańców polskich miast i wsi. Wizyta w elbląskim ZUO pozwala odpowiedzieć na nie twierdząco.

Zapowiadana podwyżka cen wywozu śmieci zbulwersowała społeczeństwo, co skłoniło radnych Rady Miejskiej do zajęcia się tym tematem. Przewodniczący Komisji Gospodarki – Cezary Balbuza, postanowił zasięgnąć informacji u źródła, zorganizował posiedzenie komisji w Zakładzie Utylizacji Odpadów. Z funkcjonowaniem zakładu zapoznał członków komisji jego dyrektor, Andrzej Lemanowicz.

Zakład Utylizacji Odpadów w Elblągu jest zakładem nowoczesnym, zbiera odpady nie tylko z Elbląga, ale i okolicznych gmin i miast. W ubiegłym roku zakład przyjął ponad 84 tys. ton odpadów (o 8 proc. więcej niż w 2018 r.), Mieszkańcy Elbląga mają duży udział w „produkcji”” śmieci: średnio od 1 elblążanina przyjeżdża do ZUO 462 kg odpadów, jest to więcej, niż wynosi średnia krajowa…

Pomimo trwającej od kilku lat kampanii na rzecz segregowania, aż 80% stanowią odpady zmieszane, w pozostałych 20% segregowanych jest: 3,5% papier i tektura, 5% tworzywa, 3,2% szkło, 8,3 zielone.

Gdzie wędrują nasze śmieci

Odpady przywiezione ze śmietników przechodzą długą drogę. W specjalnych sitach są dzielone na 14 frakcji o różnej wielkości. Odpady zmieszane, po wybraniu z nich metali za pomocą magnesów, poddawane są selekcji przez pracowników ZUO, którzy wybierają szkło i tworzywa. Odpady wysegregowane również wędrują na taśmę, gdzie są przeglądane i czyszczone. W pojemnikach na szkło, papier czy tworzywa ląduje, niestety, wiele śmieci innego rodzaju, co wymaga dodatkowej, „czyszczącej” segregacji. ZUO zatrudnia 20 pracowników.

Oczyszczone odpady metalowe, szklane czy z tworzyw sztucznych przeznaczone są do recyklingu. Odpady biodegradowalne oczyszczone ze śmieci, które nie ulegają degradacji, umieszczane są w zamkniętej kompostowni, a te pozostałe, nienadające się ani do recyklingu, ani do kompostowania, lądują na składowisku, z zachowaniem wszelkich wymogów sanitarnych w odniesieniu do składowisk. Teren ZUO otoczony jest instalacją neutralizującą odory. Nie jest ona całkowicie skuteczna, na co skarżą się okoliczni mieszkańcy, jednak bez niej byłoby znacznie gorzej.

Kompost powstały z odpadów po przeprowadzeniu koniecznych badań do niedawna był wykorzystywany do polepszania gleby na terenach zielonych. Obecnie wyszły przepisy, które tego zabraniają, w związku z czym służy tylko do rekultywacji składowiska.

Ile to kosztuje i dlaczego tak drogo

Czy segregacja wpłynie na obniżenie cen? Nie da się tego zauważyć. Za przyjęcie 1 tony odpadów ZUO pobiera opłaty zależne od ich rodzaju. W 2020 r. to np. za zmieszane odpady komunalne – 395 zł, za papier i tekturę – 100 zł, za szkło – 80 zł, za tworzywa sztuczne – 120 zł, za biodegradowalne zielone – 35 zł, za odpady wielkogabarytowe – 385 zł. Elblążanie sądzili, że w miarę jak zmniejszać się będzie ilość odpadów zmieszanych, to zmniejszy się opłata za ich wywóz. Nie można jednak na to liczyć, ponieważ na koszt utylizacji odpadów składa się wiele czynników. Gdyby segregowano przynajmniej 50% śmieci, ZUO mogłoby zatrudniać mniej pracowników, zmniejszyć powierzchnię składowiska i sprzedać więcej materiału do recyklingu. Wszystko to obniżyłoby koszty, ale jednocześnie rośnie cena energii, paliw, usług (remonty i konserwacje), wynagrodzeń pracowników, Wzrosły także ustalane przez rząd ceny za korzystanie ze środowiska, w tym za składowanie: w 2018 r. było to 1,4 zł/tonę, w 2019 r – 1,70 zł/tonę, a w roku 2020 już 2,70 zł tonę. W rezultacie wyżej wymienione podwyżki przewyższają oszczędności płynące z segregacji. Zakład stara się zminimalizować koszty m.in. poprzez odgazowywanie składowisk, zw. Spalanie wytwarzającego się gazu – metanu – pozwala uzyskać ciepło i energię elektryczną, wykorzystywane na zaspokojenie jakiejś części potrzeb własnych zakładu.

Na koszty funkcjonowania ZUO ma też wpływ sprzedaż posegregowanych odpadów firmom zajmującym się recyklingiem. Ilość tych odpadów przekracza zapotrzebowanie i dochodzi do tak paradoksalnej sytuacji, że ZUO musi płacić za odbiór tych odpadów. Najlepiej widać to na przykładzie tzw. RDF, czyli wysokoenergetycznych, stanowiących paliwo do pieców.

– Produkcja takich odpadów, a mówimy tu o Polsce, a nawet Europie, jest dużo wyższa niż ilość np. cementowni, spalarni, które znajdują się w Polsce i są zainteresowane takimi odpadami. Czyli jest nadpodaż. A ceny dyktuje rynek. Jeszcze nie tak dawno płacono za RDF, a w 2019 r. my musieliśmy zapłacić za odbiór ponad 300 zł za tonę. W tej chwili widzimy po przetargach, że te koszty kształtują się w granicach 600 zł – przedstawił radnym tę sytuację dyrektor ZUO. Dopłacać też trzeba np. za odbiór tektury. Dyrekcja ZUO zastanawia się nad budową własnej spalarni odpadów palnych, która pozwoliłaby zutylizować odpady z tworzyw niedających się do recyklingi. Nowoczesne spalarnie pracują w obiegu zamkniętym i nie szkodzą środowisku. Potrzebne by było na to przedsięwzięcie 80 mln zł, które na pewno zwróciłyby się, bo jest duże zapotrzebowanie na taką usługę.

Na wysokość ceny ma też wpływ stopień „czystości” odpadów. W wypadku butelek ze szkła czy tworzywa chodzi tu o mieszanie kolorów – najwyższą cenę można uzyskać za białe, kolorowe powinny być w jednolitym kolorze. Okazało się też, że kontrowersyjne jest zgniatanie butelek plastikowych: z jednej strony zmniejsza to objętość odpadów, z drugiej utrudnia pracę selekcjonerów.

Mówiąc o cenach za przyjęcie odpadów, dyrektor Andrzej Lemanowicz wyjaśnił, że mieszkaniec Elbląga ma prawo przywieźć i bezpłatnie zostawić w ZUO odpady posegregowane, w tym wielkogabarytowe czy elektroniczne. Jest to wliczone w opłaty za śmieci. Dotyczy to także mieszkańców gmin, które podpisały z ZUO odpowiednią umowę.

Segregacja jest ważna

Zmiany klimatu, niosące różnego rodzaju zagrożenia, w dużej mierze spowodowane działalnością ludzi stały się widoczne „gołym okiem” i są powszechnie tematem dyskusji. Degradacja środowiska przyrodniczego, na którą od dawna zwracają uwagę uczeni i ekolodzy – całe wyspy z odpadów z tworzyw sztucznych pływające po oceanach, płonące składowiska niebezpiecznych substancji, coraz większe powierzchnie ziemi zabierane pod składowiska śmieci – wreszcie została zauważona. Można mieć wątpliwości co do tego, jaki jest wpływ działalności ludzi, a jaki samej natury na ocieplenie klimatu, to w wypadku zasypania Ziemi odpadami jest oczywiste, kto zawinił. Jest oczywiste, że tak dalej być nie może, i tu jest miejsce na segregację. Wyselekcjonowanie odpadów, które mogą być poddane recyklingowi pozwoli zaoszczędzić surowce, czyli zasoby przyrody, a oddzielenie odpadów biodegradowalnych pozwoli im wrócić do środowiska w postaci kompostu. Wszystko to zmniejszy zasadniczo powierzchnię terenów przeznaczonych pod składowiska.

Śmieci może być mniej

Kłopoty z segregacją mają wiele przyczyn. Mieszkańcy miasta są zawiedzeni brakiem wpływu segregacji na cenę odbioru śmieci. Widzą też nieprawidłowości w organizacji wywozu odpadów, np. brak odpowiednich pojemników, zdarzające się przypadki mieszania posegregowanych śmieci. Trudno jest wyegzekwować segregację w blokowisku, zwłaszcza, gdy odpady są wywożone nieregularnie. Radni obecni na posiedzeniu komisji postulowali kolejną kampanię na temat segregacji, skierowaną do dorosłych mieszkańców – ponieważ w szkołach takie kampanie edukacyjne się prowadzi. Jeszcze ważniejsze od segregacji jest ograniczenie ilości odpadów. Służą temu nie tylko kampanie społeczne, ale i odpowiednie przepisy prawne. Wprowadza je Unia Europejska. Producenci sprzętu elektronicznego i domowego zostali zobowiązani do wytwarzania takich produktów, które będzie można naprawiać. Dużą część odpadów stanowią opakowania – nie tylko powszechne reklamówki, ale i wszelkiego rodzaju ozdobne pudełka, gadżety, ozdobniki, które mają zachęcać do kupna. Przygotowuje się przepisy zobowiązujące producentów do używania takich opakowań, które będą degradowalne.

Do tych działań włączył się w ciekawy sposób samorząd warszawski, który w ogłoszeniach konkursów granatowych dla organizacji pozarządowych zawarł m.in. takie warunki: wyeliminowanie z użycia jednorazowych talerzy, sztućców, kubeczków, mieszadełek, patyczków, słomek i pojemników na żywność wykonanych z polipropylenowych tworzyw sztucznych i zastąpienia ich wielorazowymi odpowiednikami lub jednorazowymi produktami ulegającymi kompostowaniu lub biodegradacji, podawanie wody lub innych napojów w opakowaniach wielokrotnego użytku lub w butelkach zwrotnych; podawanie do spożycia wody z kranu, jeśli spełnione są wynikające z przepisów prawa wymagania dotyczące jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi; wykorzystywanie materiałów, które pochodzą lub podlegają procesowi recyklingu, zakaz używania sztucznych ogni i petard.

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.