Żal – Widziane z chorej strony

Żal – Widziane z chorej strony

Żal. Słowo niezwykłe, tak jak uczucie, które oddaje Słowo – synteza reakcji duchowych człowieka na niedoskonałości tego świata. W uczuciu żalu jest wszystko, co stanowi o zawirowaniach ziemskiego losu, wszystko, co stoi na przeszkodzie na drodze do pełnego szczęścia człowieka jeszcze na tym świecie, a do którego to szczęścia każdy z nas ma niezbywalne prawo.

Szczęście nie jest bowiem żadną ekstrawagancją, nie jest przywilejem. Jest naturalnym i wydaje się oczywistym prawem każdej ludzkiej istoty. Cóż, nikt z nas nie prosił się specjalnie na ten świat. Jest to banał, ale jego filozoficzna głębia ma swój sens. Wypełnia się on w miarę życia, kiedy to bardzo szybko przekonujemy się, że nasze oczekiwania do ziemskiego losu stoją na ogół w radykalnej sprzeczności od tego, co ziemskie życie nam oferuje.

Nie chcę w tym miejscu stać się heroldem skrajnego pesymizmu lecz wydaje mi się, że zamierzenia jakiejś „siły sprawczej” przerastały wydatnie jej faktyczne możliwości. Miało być tak pięknie, a stało się mówiąc oględnie nieciekawie. Na dodatek człowiek w tajemniczy sposób został dotknięty i to na pewno już z chwilą poczęcia, chociażby przez przekaz genetyczny matki i ojca, a także poprzednich pokoleń, wręcz natarczywą potrzebą szczęścia już tutaj na ziemi. I ciernista, kręta droga do tego celu jest dla człowieka co najmniej niezrozumiała.

Prawda, że wiele zależy od samego siebie, ale nie wszystko i co gorsza, sprawy najważniejsze zależą od tzw. „siły wyższej”. I przypadek, i przeznaczenie są w zasadzie w przeważającej mierze obiektywne, i w znikomym stopniu zależą od człowieka. Bardzo często stwierdzenia w rodzaju „każdy jest kowalem swojego losu” zadziwiają, a nawet niepokoją. Dyskomfortowo i niepewnie czuję się człowiek, który postępuje etycznie, zdroworozsądkowo, mądrze, nie jest nadmiernie roszczeniowy, a mimo to się nie spełnia i jest nieszczęśliwy.

Całe nasze życie, to nieustany proces utraty i rezygnacji. Determinuje ten proces upływający czas, na co nie mamy wpływu ale też liczne i rozmaite przeszkody na doczesnej drodze do szczęśliwego przeżycia tak kruchej i motylej chwili jaką nam dano pod jakże niejasną nazwą „życie”. Nie bez znaczenia są też „nienasycony apetyt na życie” i względności rzeczy oraz nietrwałości i dwubiegunowości wszelkich ziemskich zjawisk. Miłości ma wroga w nienawiści, przyjaźni w znieczulicy, optymizm w pesymizmie itd.

Człowiek reaguje różnie na niespełnienia, na różne deficyty ciała i duszy, na zawód miłosny, na zdradę przyjaciela, na utratę zdrowia, na niespieszność marzeń. Kto z nas nie zna uczucia smutku, zawodu, bólu, tęsknoty i rozpaczy. Zna to każdy człowiek, oczywiście w różnym natężeniu w zależności od stopnia utraty wspomnianych wyżej parametrów szczęśliwości.

Żal jest uczuciem uniwersalnym. Jest w nim wszystko: smutek, tęsknota, poddanie się losowi, rezygnacja bliska pesymizmowi ale też i ból, i rozpacz. Przeważa jednak w uczuciu żalu tęsknota za czymś pięknym i cudownym, co czyniło w przeszłości nasze życie szczęśliwym. Żal stoi zawsze w opozycji do teraźniejszości. Jest go najwięcej wtedy kiedy „dzisiaj” jest byle jakie, wręcz nieszczęśliwe. Jak mi się wydaje, ten czynnik decyduje o niezwykłości tego uczucia. Żal chociaż  bezwzględnie jest uczuciem gorzkim i smutnym niesie też trochę nadziei i optymizmu. I nie jest to do końca paradoksalne. Nie bez znaczenia jest samo przywoływanie dawnych szczęśliwych chwil życia. Jest też w żalu budująca mądrość, że nie staje się do końca, i że przemienność ludzkich losów wprawdzie zabija wszystko, ale jest też zarazem kolebką nowych narodzin, w tym też nowych szans na szczęśliwe życie.

Można zaryzykować stwierdzenie, że słowo żal jest wyjątkowe i pełnią swego znaczenia żyje wyłącznie w językach polskim, i w rosyjskim. W innych językach jest rozbite na wiele znaczeń i w tak znanej nam Polakom, może Słowianom, zwartej postaci nie występuje. Nasz „polski żal” jest niejako żywym sercem tej przedziwnej harmonii wszechświata. I wprost idealnie współgra z rytmem i muzyką przemijającego czasu. Szczególnie teraz, jesienią. Uff, aż żal kończyć. Lecz wszystko ma swój czas. Dołączam na koniec wiersz o żalu i pisany żalem. Żalem za wszystkim, co minęło. Ale też z nadzieją, że jeszcze dużo dobrego przed nami.

„Nokturn Rubinsteina”

Liście jesienne, opadłe kopię nogami

Wiatr rozwiewa niedopięty szal

Księżyc wiedzie mnie pod gałęziami

Posmutniałych smutkiem przeszłych barw

Jesień, jesień, zwiastunka rozstania

Przejmujący smutek zwiędłych dni

Przy muzyce przebrzmiałego czasu

Opłakuje deszczem cmentarz chwil

W cichym kącie skulona ławeczka

Powierniczka zakochanych par

Oczekuje na Mistrz Artura

By jej wygrał niepojęty szal

Właśnie żalem, cichym, głuchym żalem

Siadam na niej resztką dawnych sił

I wygrywam na dwóch sercach nokturn

Szczerą skargę zagubionych dni.

PS. W następnych artykułach wejdziemy na wyższe piętra rozważań o ludzkim losie. Sięgniemy do mrocznego jądra metafizyki i ziemskiej egzystencji człowieka. Stąd  za  temat najbliższego artykułu obierzemy samą istotę rzeczy. Porozważamy o życiu, jego istocie i wyzwaniach, które się z nim wiążą

Z poważaniem Krzysztof Sadowski

Grafika:www.my.opera.com

  KS Wersja archiwalna wpisu dostępna pod adresem: http://razemztoba.pl/beta/index.php?NS=srodek_new_&nrartyk= 2792

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.