Z perspektywy rodziców: Świąteczne pieczenie ciasteczek, czyli jak połączyć zabawę z terapią

Z perspektywy rodziców: Świąteczne pieczenie ciasteczek, czyli jak połączyć zabawę z terapią

Święta już za rogiem, witryny sklepowe i ulice, na których pojawiają się kolorowe lampki, nie pozostawiają złudzeń co do tego, że czas już najwyższy zająć się przygotowaniami. Sporo jest do zrobienia i zaplanowania.

Nasz świąteczny czas zaczyna się od pieczenia ciastek – co najmniej dwa tygodnie wcześniej zajmujemy kuchnię na cały dzień – zagniatamy, wycinamy, pieczemy i ozdabiamy choinki, gwiazdki i bałwanki. Ok, tym zajmuje kobieca część domowników, Tata odpowiedzialny jest za obsługę medialną warsztatów kulinarnych. Ciastka w domu dwa tygodnie wcześniej to ryzykowane posunięcie, zwykle nie udaje się im przetrwać do Świąt, ale cóż… jak wiadomo, najlepiej smakują przed, a dzięki temu magia trwa dłużej.

Aktywne włączenie dziecka, które jest zupełnie niesamodzielne, do jakichkolwiek prac kulinarnych to wyzwanie. Mam kilka książek z cyklu "dzieci w kuchni" i na ich podstawie można stwierdzić, że nawet w pełni sprawne pociechy wydają się wiele wymagać w tym temacie. Dla Julci taka wspólna zabawa jest od razu swoistą terapią ręki, uczy skupienia uwagi, wzbogaca doświadczenie, a jak się postaramy, to ćwiczy też sztukę wyboru (np. którą foremkę bierzemy teraz). Nie jestem zwolennikiem nazywania rehabilitacją tego, co powinno być po prostu zabawą, jednak w tym wypadku jej terapeutycznej wartości nie da się lekceważyć.

 Aby było wygodnie, wesoło i nic nie odwracało uwagi od istoty wydarzenia, trzeba się dobrze do wszystkiego przygotować. Ciasteczka pieczemy wspólnie już kilka lat i każda taka sesja przynosi nowe spostrzeżenia, nie tylko udoskonalające samą recepturę (bo przecież zawsze może być smaczniej), ale też ulepszające środowisko pracy. Ciężko było Julce dosięgnąć do stołu ze stolnicą, ta była z kolei za ciężka, aby położyć ją na kolanach. Dlatego Jula ma już specjalny stolik, na którym można położyć dużą stolnicę tak, by wygodnie dosięgała rączkami do wałkowania i wycinania ciastek. Druga sprawa – foremki – tutaj też szybko okazało się że muszą być z jednej strony mięciutkie, ponieważ przyciskam je Julci rączką, gdy wycinamy ciasteczka. W końcu rzeczy do ozdabiania – tu można poszaleć. Mamy posypki kuleczki, specjalne pisaki, i oczywiście zawsze sprawdzającą się polewę czekoladową (w formie roztopionej czekolady, nie sztuczną). Julka sypie, polewa i maluje ciastka. W tym szaleństwie jest metoda – konkursu plastycznego raczej byśmy nie wygrały, ale radości przy tym mnóstwo!

Julka uwielbia pracę w kuchni, obserwuje z uwagą wszystko co robię, a ja, niczym prowadząca program kulinarny, komentuję na głos każdy ruch. Okazuje się że nawyk mówienia na głos o wszystkim co się właśnie robi, przy dziecku niemówiącym, wyrabia się mimowolnie i bardzo wyraźnie, a z czasem staje się przez mówiącego niezauważalny i ciężko się go pozbyć w innych okolicznościach. Znajomi często dziwią się, że robię coś i o tym jednocześnie mówię, trochę do siebie, trochę w przestrzeń – nie bez przyczyny mówi się, że przyzwyczajenie to druga natura człowieka.

Wracając do Świąt i ciastek. Kiedy już powstaną, satysfakcja jest ogromna i pewnie dlatego potem tak dobrze smakują. I jak cenny jest spędzony w ten sposób wspólnie czas. Julcia uważnie się przygląda, daję jej wszystkiego dotknąć, posmakować, powąchać, uczestniczy w każdej czynności.

Oczywiście nie zawsze wszystko idzie według planu (Jula rozsypała np. ostatnim razem prawie całą paczkę kuleczek do ozdabiania, zahaczyła rączką pojemnik) i oczywiście, że sama zrobiłabym szybciej, ale po co? Przecież sam proces powstawania jest super zabawą!

 Pozostaje podać przepis (sprawdzony niejednokrotnie):

1 kg mąki

0,5 kg masła

40 dag cukru pudru

3 żółtka

2 jajka

szczypta soli

4 łyżki kakao

olejek pomarańczowy, waniliowy i śmietankowy

 Ciasto zagnieść, podzielić na dwie części, do jednej dodać kakao i olejek pomarańczowy, do drugiej waniliowy i śmietankowy, wstawić na pół godziny do lodówki. Wałkować na grubość 0,5 cm, piec ok 10 min w 180 stopniach. 

Smacznego i Wesołych Świąt!

  Ilona i Damian Nowaccy Wersja archiwalna wpisu dostępna pod adresem: http://razemztoba.pl/beta/index.php?NS=srodek_new_&nrartyk= 17083 

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.