Wszystko jest stanem umysłu

Wszystko jest stanem umysłu

Zwieńczeniem naszego cyklu jest wywiad z Adrianną Zawadzińską – Miss Polski na Wózku 2016 i II Wicemiss Świata na Wózku. Jako dziecko dowiedziała się, że choruje na rdzeniowy zanik mięśni. Życie skazało ją na wózek. Czy przejęła się tym? Nie! Nie straciła optymistycznego nastawienia do świata i wciąż inspiruje innych, rozsyłając wokół siebie pozytywną energię. A wózek? Jest dla niej tylko dodatkiem ułatwiającym funkcjonowanie, jak telefon czy komputer.

Skąd bierzesz siłę do tak optymistycznego patrzenia na świat?

Dzięki właściwemu poglądowi, a to pozwala mieć wewnętrzny uśmiech. Myślę, że wszystko jest stanem umysłu, a więc cały czas staram się zasiewać w nim dobre wrażenia. Każdy z nas ma to w sobie. Uważam również, że mamy wybór, czy chcemy widzieć świat w pięknych barwach, czy skupiać się na cierpieniu. Ja świadomie wybieram to pierwsze, wybieram szczęście.

Jak zareagowałaś, gdy dowiedziałaś się o swojej chorobie?

Byłam wtedy jeszcze dzieckiem, bo miałam zaledwie 10 lat, a więc moja reakcja nie była zbyt wielka, bo tak naprawdę nie byłam świadoma tego wszystkiego. Było to zbyt abstrakcyjne do wyobrażenia dla tak młodego człowieka. Dzieci żyją bardziej w „tu i teraz”, nie wybiegają aż tak w przyszłość i raczej wszystko wydawało mi się jak opowieść scenariusza jakiegoś filmu. Dopiero z wiekiem i większą świadomością siebie zaczęłam bardziej rozumieć, czym jest SMA, ale też z biegiem tych lat można było w moim przypadku „oswajać’” się z postępującym przebiegiem tej dolegliwości.

Czy życie na wózku jest na co dzień dużym utrudnieniem? Jak sobie z tym radzisz?

Myślę, że jeśli ktoś doświadczył w życiu jakiejś choroby, chociażby wielkiego przeziębienia, gdzie trzeba leżeć cały czas w łóżku i nie ma się na nic siły, to po tygodniu takiego leżenia już ma się dość tej monotonności itd. Przy takiej wizji, gdzie wózek umożliwia ruch, przemieszczanie się, jak też – nie bójmy się użyć takich słów jak „samodzielność”, „wolność” – to nie jestem w stanie patrzeć wtedy na wózek jako na utrudnienie, ale bardziej jako na wyzwolenie, a więc w takiej sytuacji i przy takim postrzeganiu utrudnienia architektoniczne, które gdzieś się zdarzają, nie są już aż takim dramatem.

Skąd pomysł na wzięcie udziału w wyborach Miss Polski na Wózku, a potem Miss Świata na Wózku?

Wybory Miss Polski na Wózku były w 2016 roku, a ja wtedy byłam „świeżakiem” na wózku. Ale nie załamywał mnie ten fakt, wręcz przeciwnie, było to wszystko dla mnie całkowicie nowym doświadczeniem i motorem napędowym do działania. Miałam duże pokłady dobrej energii, które chciałam przekazywać innym, ale też bardzo chciałam poznać ludzi, którzy również mają takie doświadczenie w życiu. I to wszystko się udało. Wybory Miss Wheelchair World również były takim ogromnym doświadczeniem i zrobieniem kroku do zmiany postrzegania osób z niepełnosprawnością na świecie.

Jako pierwsza reprezentowałaś Polskę na wyborach Miss Świata na Wózku. Z czym wiąże się ta odpowiedzialność?

Wszystko, co możemy zrobić dla pożytku wszystkich istot, jest pięknym działaniem. Taki konkurs trochę wiąże się z odpowiedzialnością, by naprawdę móc wykorzystać szansę, którą się dostało, i zrobić coś dobrego. Jest to takie „pięć minut”, w których możesz przekazać innym pewne wartości, które nosisz w sercu. Dodać siły, otuchy i również pokazać, że kraj, w którym żyjemy idzie z postępem czasu i zmienia swoje postrzeganie. Ja byłam ogromnie wdzięczna, że mogę reprezentować naszą Polskę nie tylko zewnętrznie urodą, ale wartościami wewnętrznymi.

Miss to nie tylko tytuł, ale i obowiązki. Jak sobie z nimi poradziłaś?

Zawsze się śmiałam, że to co przypisują Miss, które mówią, że pragną pokoju i miłości na świecie, jest naprawdę moją życiową dewizą. A więc te wszystkie „obowiązki” były dla mnie tak naprawdę samą przyjemnością, w której mogłam wyrażać również siebie. Bywały momenty, kiedy naprawdę dzień zaczynało się o świcie i kończyło późnym wieczorem, ale właśnie motywacja, jaką mamy w działaniu, dodaje nam siły i radości. Mam nadzieję, że obowiązki wypełniałam dobrze, bo starałam się robić je szczerze i prosto z serca.

Co dał Ci udział w wyborach Miss?

Jedną z najcenniejszych „rzeczy”, jaką można sobie wyobrazić – ludzi. Ludzie, których poznałam, zostaną już na zawsze w części mojego życia. Udział w wyborach dał mi również pole do rozwoju siebie jako człowieka.

Konkurs na Miss i Mister Polski na wózku 2018 nie odbył się z powodu braku funduszy. Jak odniesiesz się do tego? Uważasz, że to duża strata?

Bardzo ubolewam nad tym, ponieważ chciałabym, aby każdy mógł doświadczyć tego, czego my doświadczyliśmy podczas tego konkursu. Myślę również, że było to naprawdę widowisko na wysokim poziomie scenicznym, a więc wzbogacające w jakiś sposób naszą kulturę. Ten konkurs ma tak wiele aspektów, różnorodności, że każdy – czy to uczestnik, czy widz – może wynieść wiele inspiracji, siły do swojego codziennego życia.

Działasz charytatywnie. W jaki sposób?

Chyba nie przepadam mówić o swoich działaniach charytatywnych, bo to trochę jak mówienie o triumfach serca i podbudowywanie swojego ego: „zobaczcie, jaka dobra jestem”. Zawsze tam gdzie mogę wnieść swoje „światełko” i gdzieś pomóc, napełnia mnie niesamowita radość i staram się zawsze robić to spontanicznie i z wdzięcznością. Pomaganie jest piękne i daje ogromną wewnętrzną radość dla dwóch stron. Myślę, że to nasz naturalny instynkt, by robić coś dobrego dla innych, jeśli mamy taką możliwość. Dlatego tak naprawdę w tej kwestii jestem otwarta i zdarzały mi się naprawdę przeróżne działania na wielu płaszczyznach.

Fundacja „Jedyna taka” założyła agencję Butterfly Agency Models – należysz do niej? Co myślisz o takich i podobnych inicjatywach?

Nie należę do tej agencji, w sumie nie należę do żadnej agencji modelingowej, bo nigdy nie było to specjalnie w moich aspiracjach. Ale bardzo się cieszę, że istnieje taka agencja, wiem również, że powstaje takich więcej, co pokazuje tylko jak bardzo rozwijamy się w tym kierunku. Uwielbiam wszystko, co pozbywa ludzi ograniczeń i daje wolność do działania, a więc mocno trzymam kciuki za każdą taką inicjatywę.

Jakie masz plany na przyszłość?

Moim planem na przyszłość jest, by żyć całą sobą w „tu i teraz”. By teraźniejszość była wykorzystana w każdym swoim potencjale i dawała mi wiele radości. Mam nadzieję, że będę po prostu szczęśliwym człowiekiem. Taki plan jest najbardziej godny realizowania.

Co chciałabyś przekazać innym osobom, które na co dzień muszą się zmagać z poruszaniem się na wózku?

By nie myślały o tym, że muszą się z czymś zmagać i by nigdy nie traktowały wózka jako części siebie. To tylko dodatek, ułatwiający funkcjonowanie, tak jak telefon, komputer itd. By dbały o swój wewnętrzny rozwój, kochały siebie i akceptowały w pełni za to jakim są człowiekiem, a nie za zewnętrzne warunki ciała. By zawsze były wdzięczne za to co mają, a nie skupiały się na tym czego nie mają. Wdzięczność jest tak niesamowita, bo daje nam ogromne bogactwo w chwili obecnej. Nasze pragnienia i pożądanie sprawiają, że ciągle czujemy się jakby czegoś nam brakowało. Na wózku, czy bez wózka… jesteśmy po coś, żyjemy! A więc cieszmy się naszym byciem. Myślę, że życie ma dla każdego coś pięknego – wystarczy się na to otworzyć.

Fot. Adrianna Zawadzińska – Miss Polski na Wózku 2016 (Facebook)

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.