WSZYSTKIEGO SOCJALNEGO

WSZYSTKIEGO SOCJALNEGO

   Ostatni miesiąc roku, ostatni w tym roku numer „Razem z Tobą”. W takiej chwili często przechodzą do głowy refleksje na temat mijającego roku, tego, co udało się zrobić, jakie były sukcesy, porażki… W rubryce „Sam na sam” do tej pory niewiele pisałam o miejscu, w którym spędzam większość swojego czasu pracy – o Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej i o ludziach, z którymi tam współpracuję.
   Pomoc społeczna – temat kontrowersyjny, jak wydaje się po lekturze komentarzy w portalach internetowych, listach do redakcji i po obejrzeniu programów telewizyjnych.
Gdy zdarzają się szczególnie drastyczne sytuacje, słyszy się zwykle: „gdzie była pomoc społeczna?” nawet wówczas, gdy pracownicy prawidłowo dopełnili swych obowiązków. Dlaczego?
Wydaje mi się, że w mentalności społecznej wciąż funkcjonuje dość archaiczny model,  związany z pomocą społeczną. Często pracownik socjalny kojarzony jest z osobą rozdzielającą pieniądze lub tak zwaną ”pomoc niematerialną’, w postaci ziemniaków, ubrań, itp. Na dodatek, rozdział tych dóbr odbywa się w jakiś tajemniczy sposób, nie do końca znany świadczeniobiorcom – kto, ile, dlaczego?
  Jak wspomina jedna z pracownic elbląskiego MOPS, gdy wiele lat temu brała udział w rozprawie sądowej, sędzia, zapytał ją, jaki zawód wykonuje. Na odpowiedź – „pracownik socjalny” polecił protokolantce: ”proszę wpisać – bez zawodu”. Mam wrażenie, że do dziś w świadomości wielu osób pokutuje taki właśnie obraz pomocy społecznej i jej pracowników.   I chyba najwyższy czas te przekonania zmienić.
  Po pierwsze – pracownicy socjalni. Nie każdy wie, że zostać pracownikiem socjalnym w elbląskim Ośrodku Pomocy wcale nie jest łatwo. Powiedziałabym nawet, że bardzo trudno. Wiedzą o tym młodzi pracownicy, którzy prócz tego, że musieli wykazać się gruntownym wykształceniem w kierunku praca socjalna, przeszli trudny i emocjonalnie wyczerpujący proces rekrutacji. Niektórzy wspominają, że jest to prawdziwe „pranie mózgu”, jakie fundują kandydatom psychologowie w elbląskim MOPS – wiele testów psychologicznych, rozmowy kwalifikacyjne, assessment centre, czyli tak “lubiane” przez nich „scenki”. Wystarczy powiedzieć, że osoby, które zwycięsko przechodzą przez to swoiste sito, są najlepsze. Bo przecież dobry  pracownik  socjalny, to nie tylko ten, który jest odpowiednio wykształcony. Znakomita większość socjalnych MOPS ma wykształcenie wyższe, często nawet 2 fakultety – lecz przede wszystkim musi posiadać odpowiednie cechy osobowości. Jakie? Otóż: odporność na stres, wysoki poziom empatii, czyli umiejętności rozumienia sytuacji innych osób, komunikatywność, zdolność radzenia sobie w sytuacjach trudnych.  I nasi pracownicy tacy są.
   Po drugie – pracownicy socjalni  zajmują się nie tylko „rozdawnictwem” pieniędzy. Wiedzą o tym najlepiej osoby, które przez jakiś czas pracowały w elbląskim MOPS i, jak twierdzą same, „otworzyły im się oczy”, zrozumiały, jak trudna, wielopłaszczyznowa i odpowiedzialna jest to praca. Bo pomoc finansowa, to zaledwie ułamek zadań, jakimi zajmują się pracownicy. Mają oni za zadanie przede wszystkim: doprowadzić do usamodzielnienia  osoby, rodziny, pomagać im w tym procesie. Dziewczyny z MOPS /niestety, zawód to bardzo sfeminizowany!/ prowadzą grupy wsparcia, organizują pomoc niematerialną, imprezy dla dzieci, osób starszych, wyjazdy, integrują środowisko lokalne, współpracują z policją, szkołami, sądem. Dlaczego? Dlatego właśnie, że zakres problemów, z jakimi się stykają jest ogromny. Codziennie mają do czynienia z ludźmi starszymi, chorymi, niepełnosprawnymi, dziećmi, ale też agresywnymi, zaburzonymi psychicznie, roszczeniowymi.  Wierzcie mi, nie jest łatwo pójść samemu do mieszkania  agresywnego alkoholika, któremu trzeba uświadomić potrzebę leczenia odwykowego. Nie jest łatwo też pracować z osobami zaburzonymi, agresywnymi – niejednokrotnie fizycznie – gdy agresja ta w każdej chwili może skierować się w stronę „socjalnej”.  Ale dziewczyny chodzą, udzielają pomocy, pracują z rodzinami, dziećmi, seniorami i radzą sobie bardzo dobrze.
   Zdarza mi się czytać lub słyszeć wypowiedzi, iż nie ma za co dziękować „opiece”. Ona po prostu wykonuje swoje obowiązki. To prawda. Tyle, że obowiązki wykonywać można w różny sposób. Praca z ludźmi wymaga podejścia indywidualnego, umiejętności i na koniec-po prostu pasji, chęci i motywacji. Dlatego uważam, że pracownicy „opieki” to nie urzędnicy. To raczej „asystenci’ osób potrzebujących wsparcia, próbujący wspólnie z Klientem znaleźć wyjście z trudnej sytuacji, w jakiej prosi on o pomoc.
Ostatni rok przyniósł mi też satysfakcję szczególną. Dwie osoby z działu, w którym pracuję, zostały wyróżnione ogólnopolską, prestiżową nagrodą. Zbyszek Puchalski - złowiek bez Barier 2004 roku” i Beata Kulesza – najlepszy pracownik socjalny w Polsce roku 2004, są chyba najlepszym świadectwem, jak wysoki poziom kompetencji prezentują moje koleżanki i koledzy z MOPS. Osobiście, cieszę się, że mogę z nimi współpracować, korzystać z ich doświadczeń. Dodam, że inni pracownicy również zasługują na zaszczytne nagrody – po prostu w tym roku nie wystarczyło dla nich konkursów, ale już w następnym… .kto wie?
Życzę moim Koleżankom i Kolegom wszystkiego dobrego. Sądzę też, że każdy z nas może w jakimś momencie życia potrzebować wsparcia, pomocy. Ja osobiście miałabym całkowite zaufanie do osób, które zajmują się pomocą społeczną w Elblągu. Nie jesteśmy –   klienci i pracownicy „opieki”- po dwóch stronach barykady. Po prostu czasami zdarza się, że spotykamy się, by współpracować, wspólnie rozwiązać trudną sytuację życiową.

Na zdjęciach: Ewa Jędrzejwska, psycholog, autorka artykułu oraz zespół poradnictwa specjalistycznego MOPS.  ESzC Wersja archiwalna wpisu dostępna pod adresem: http://razemztoba.pl/beta/index.php?NS=srodek_new_&nrartyk= 210

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.