Walentynki – TAK! Komercjo – PRECZ!

Walentynki – TAK! Komercjo – PRECZ!

Są święta o których myśli się cały rok i oczekuje się na ich nadejście przykład – Święta Bożego Narodzenia; są święta które spełniają rolę „wydłużacza weekendu”, jak chociażby święta majowe. Są święta, które powinny skłaniać nas do refleksji – Dzień Wszystkich Świętych – no i są wreszcie „święta” przeszczepione do naszej kultury z Zachodu – takim świętem są Walentynki.

Nie ma szans zapomnieć o tym święcie. O ile przed Bożym Narodzeniem w telewizji roi się od świątecznych reklam, o tyle przed walentynkami reklam okraszonych serduszkami, kolorem czerwonym, całującymi się parami itd. jest po prostu przesyt. Nie ma możliwości żeby zapomnieć jakie to święto jest czternastego dnia lutego nawet nie włączając telewizora: przypomni nam o tym sms od operatora oferujący „super tanie” połączenia do wybranego numeru „ukochanej” itd. Itp.  Oczywiście można wyłączyć komórkę i nie uruchamiać telewizora, ale kto w dzisiejszych czasach potrafi żyć na dłuższą metę bez internetu, a tu nawet sprawdzając pocztę spotkamy się pewnie z „walentynkowym spamem”. Podsumowując – wszystkie możliwe środki przekazu przypominają nam o Walentynkach i nasuwa się takie proste ale całkiem sensowne pytanie: czy będąc zakochanym jesteś w stanie zapomnieć o swoim święcie?

A czy w ogóle jest ono nam potrzebne?

Postanowiliśmy zapytać zarówno młodszych jak i trochę starszych, co myślą o Walentynkach i czy je  w ogóle obchodzą.

– Wcześniej z moim narzeczonym obchodziliśmy Walentynki, ale nie mają już one dla mnie dużej wartości – zazwyczaj robimy sobie teraz już z mężem prezenty i wychodzimy na miasto….. ale tylko dlatego, że większość ludzi świętuje walentynki – mówi Agnieszka l. 24. W tym roku postanowiłam traktować ten dzień jak każdy inny. Dla mnie walentynki to głupota – szkoda mi ludzi samotnych… oraz walentynki rozpowszechniły się do tak głupiego stopnia, że nawet dzieci już ofiarują dziadkom i rodzicom walentynki a to nie oto przecież chodzi…..

Podobnie o Walentynkach wypowiada się Karolina l. 26:
Nie znoszę tego święta tak prywatnie i osobiście bardzo kojarzy mi się mocno z tandetą i  amerykańskim kiczem. Ludzie powinni być dla siebie cudowni przez cały rok.

Beata natomiast ma na ten dzień swój stały „repertuar”:
– Oboje z chłopakiem obchodzimy Walentynki. Zazwyczaj „kolacjowe” w restauracyjce, a potem kino – zdradza Beata.

Z kolei mężczyźni – jak to mężczyźni – mówią jasno i konkretnie:

– Nie obchodzę Walentynek,  ponieważ nie uznaję obcych świąt, wolę polskie tradycyjne – wyjawia Wojciech l. 31.

Natomiast Krzysiek l. 34 nie neguje tego święta:
– Obchodzę, obdarowując kobiety, które są dla mnie dobrymi koleżankami.

Jak widać każdy świętuje jak chce. Sposobów i poglądów jest wiele. Choć Walentynki dopiero za trzy tygodnie, może już teraz warto pomyśleć o tym, by mimo wszystko ten dzień był wyjątkowy. Może kolejnego zezowatego pluszaka z uczepionym plastikowym serduszkiem zamienić na urodziwy owoc czy jedną pąsową różę, a kiczowatą kartkę czy SMS’a zastąpić prawdziwą poezją? Nie dajmy się pochłonąć bez reszty komercji, która nas dopada na każdym kroku. Pozwólmy sobie na odrobinę własnej twórczości nawet na co dzień. Przecież miłość i przyjaźń pielęgnować należy stale, bez szukania pretekstu dla słowa ”kocham”…

Warto jednak akceptować wszelkie święta, które choć po trosze zmuszają nas do okazywania sobie uczuć. Wszak łakną ich wszyscy, niezależnie kto i w jakim dniu im patronuje i jak jest postrzegane przez świat mediów i reklamy.
Kochajmy się i dajmy się kochać! Bo „prawdziwa miłość to nie popęd ciała, tylko poryw duszy” i wszystkim życzę, aby odnaleźli taką miłość, a walentynkową komercję omijali z daleka.

fot.: http://ziuteczkowo-poprostu-ja.blog.onet.pl  AŚ Wersja archiwalna wpisu dostępna pod adresem: http://razemztoba.pl/beta/index.php?NS=srodek_new_&nrartyk= 3279

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.