Społeczeństwo: Urodzone sercem

Społeczeństwo: Urodzone sercem

„Mamo… Tato…” – to słowa, które bardzo pragną usłyszeć ci, którzy nie mogą mieć swoich biologicznych dzieci. Gdy już macie za sobą ogrom badań lekarskich i nie ma nadziei na urodzenie dziecka czas przemyśleć… adopcję.

Pierwszym krokiem powinna być szczera rozmowa małżonków. Bez tego ani rusz. Chcieć muszą oboje! Można prześledzić fora internetowe rodziców dzieci adopcyjnych lub porozmawiać z parą, która zdecydowała się na adopcję. Pytań nasuwa się bardzo dużo: czy pokochamy jak swoje, czy dziecko nas pokocha, jakie problemy wychowawcze nas czekają, czy będzie zdrowe… Powiem tak: na pewno początki będą sporym wyzwaniem. Jak w każdej rodzinie będą chwile pełne miłości, a także trudniejsze dni, gdy będziecie wypracowywali wzajemne zaufanie, kształtowali u dziecka poczucie bezpieczeństwa oraz to, że nowi rodzice zawsze będą i można na nich liczyć. Na tym etapie trzeba zdecydować, czy chcecie dziecku dać nowy, kochający dom.

W Olsztynie, Elblągu i Ełku

Gdy pierwszy, a zarazem najważniejszy krok macie już za sobą, czas na wizytę w ośrodku adopcyjnym. Wiem, że nie każdy lubi, gdy ktoś „z buciorami” wchodzi w jego życie, ale nie ma innej drogi. Główna siedziba Warmińsko–Mazurskiego Ośrodka Adopcyjnego jest w Olsztynie, są także filie w Elblągu i Ełku. Robimy trzy duże wdechy i… RAZEM idziemy do ośrodka. Porozmawia z wami doświadczony psycholog lub pedagog, odpowie praktycznie na każde pytanie, ale zapyta także o kilka bardzo osobistych spraw (dlaczego przyszliście, czy decyzja jest przemyślana, dlaczego nie możecie mieć dzieci itp.). Dowiecie się także, jakie przygotować dokumenty (życiorys, podanie do ośrodka, zapytanie o niekaralność, opinia od pracodawcy, zaświadczenie o zarobkach, akt małżeństwa, wasze zdjęcie oraz zaświadczenie lekarskie). Potem trzeba będzie czekać na telefon z ośrodka z wyznaczeniem spotkania na diagnozę (rozmowę z psychologiem). To jeszcze nie koniec, a dopiero początek drogi starania się o adopcję. Każda para musi bowiem przejść kurs.

Pride

Kurs prowadzony jest programem Pride. Choć nazwa brzmi bardzo tajemniczo nie ma w nim nic strasznego. Podczas sesji kandydaci na rodziców dowiadują się z jakimi sytuacjami mogą się spotkać. Niektórzy mówią, że to taki kurs z akceptacji, wrażliwości i miłości do dziecka. Całość kończy się panelem dyskusyjnym, na który zapraszana jest rodzina adopcyjna i osoba prowadząca rodzinę zastępczą. To bardzo ważne spotkanie. Można zadawać pytania, od najbardziej banalnych po szczegółowe i bardzo osobiste!

Po zakończeniu kursu indywidualnie każda para spotyka się z prowadzącymi, by po raz ostatni potwierdzić (lub zmienić) decyzję na jakie dziecko jesteście w stanie się zdecydować. Czy jedno, czy może rodzeństwo, czy musi być chłopiec, czy płeć nie ma znaczenia…

Najważniejsze są potrzeby dziecka

A gdy formalnościom stanie się zadość pozostaje już tylko czekać na telefon z ośrodka. Ten najważniejszy, że jest dla was dziecko! Jak długo trzeba czekać? Statystyki mówią, że około dwóch lat, ale… zawsze są wyjątki! Mój mąż i ja czekaliśmy niecały miesiąc. Tak, tak. Niecały miesiąc! Musicie wiedzieć, że duże znaczenie ma wasza praca podczas szkolenia. To nie są bowiem tylko nudne wykłady, to przede wszystkim ćwiczenia. Od waszej aktywności, otwartości zależy jak dobrze dacie się poznać. Musicie wiedzieć, że najważniejsze jest dziecko. To do jego potrzeb dobierani są przyszli rodzice. Z całą świadomością powiem, że ośrodek wie co robi.

Wyobraźcie sobie, że dzwoni telefon. To psycholog z ośrodka, z zaproszeniem na spotkanie, by przedstawić wam ich propozycję. Dopiero po tym spotkaniu decydujecie, czy chcecie spotkać się z dzieckiem. Jeżeli tak, to na pierwszą wizytę pojedzie z wami ktoś z ośrodka. Psycholog podpowie wam, by ubrać się w jasne kolory i… już! Teraz wszystko zależy od was. To wy podejmiecie decyzję, czy powiększyć rodzinę.

Nowa mama, nowy tata

Liczę na to, że po pierwszym spotkaniu podjęliście decyzję na tak! Pełni euforii na pewno będziecie rozkojarzeni, ale nie martwcie się. Jak dziecko we mgle w sprawach formalnych poprowadzą was panie z ośrodka adopcyjnego. Wy spotkajcie się ze swoim dzieckiem (lub dziećmi). Matka zastępcza porozmawia z podopiecznym i wytłumaczy mu, że to nowa mama i tata. No i tutaj na pewno padnie pytanie: jak długo macie się spotykać? I nikt na to nie odpowie, bo wszystko zależy od sądu. Do domu możecie zabrać dziecko dopiero wtedy, gdy macie dokument o styczności.

Pierwszy dzień w nowym domu musi być niezapomniany! Szczególnie w przypadku kilkulatków. Zadbajcie o to, by wasze dziecko miało co wspominać (tort może być dobrym pomysłem, a może lepszym pokój przystrojony w balony?). Bądźcie przygotowani na to, że możecie zapomnieć o waszych dotychczasowych przyzwyczajeniach. Świat dosłownie wywraca się do góry nogami! Przed wami trudne dni, ale wszystko wynagrodzi wam słodka mina waszego dziecka. A gdy dojdziecie do momentu, gdy usłyszycie „kocham cię” to wzruszenie ściśnie wam gardło. Warto, naprawdę warto, dać szczęście komuś, kto bardzo tego pragnie, a te dzieci bardzo chcą mieć normalny dom!

  ws (imię i nazwisko do wiadomości redakcji) Wersja archiwalna wpisu dostępna pod adresem: http://razemztoba.pl/beta/index.php?NS=srodek_new_&nrartyk= 18980 

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.