Społeczeństwo: ”Próbowałem to ugasić, ale nic nie widziałem” – trwa zbiórka darów dla pana Wiesława

Społeczeństwo: ”Próbowałem to ugasić, ale nic nie widziałem” – trwa zbiórka darów dla pana Wiesława

Wiesław Hoffmann ma 65 lat, od dziecka jest niewidomy. W pożarze, który wybuchł w lutym tego roku przy ulicy Południowej, stracił cały dobytek. Dzięki pomocy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Gdyni ma dach nad głową i zapewnione podstawowe potrzeby, ale jego marzeniem jest wrócić do swojego mieszkania, zniszczonego przez ogień.

Z własnych, skromnych środków i tych uzyskanych od miasta remontuje spalone pomieszczenia, ale pieniędzy nie wystarczy na wszystko. Pan Wiesław pilnie potrzebuje m.in. mebli i sprzętu AGD. O pomoc w ich pozyskaniu prosi ludzi dobrego serca.

Ogień pojawił się 16 lutego wieczorem. Zapalił się przedłużacz leżący na stercie dokumentów. Z papierów płomienie błyskawicznie przeniosły się na regał z książkami. Pan Wiesław od dziecka jest niewidomy, więc ogień mógł tylko usłyszeć. W panice próbował ratować mieszkanie sam. Lał wodę z wiadra tam, skąd dobiegał charakterystyczny dźwięk palącego się drewna. Potem przybiegli sąsiedzi, ale na uratowanie czegokolwiek nie było szans. Pożar błyskawicznie zajął całe mieszkanie.

– Na początku próbowałem gasić, ale nic nie widziałem. Słyszałem syk, lałem wodę, ale to nic nie dało i w końcu sąsiedzi kazali mi uciekać – wspomina Pan Wiesław Hoffmann. – Został mi jeden fotel i szafa. To wszystko. Całą resztę straciłam, nic nie mam – dodaje.

Tu jestem samodzielny

Obecnie, interwencyjnie przebywa w tzw. mieszkaniu wspieranym MOPS, nie ma rodziny, niedawno zmarła mu mama. Mieszkanie, które spłonęło było centrum jego świata. Dosłownie. Od drzwi swojego mieszkania przy ulicy Południowej od lat liczy drogę. Wie dokładnie jaką liczbę schodów musi pokonać, aby wyjść z bloku. Wie, ile kroków musi zrobić, żeby dojść do ulicy, a potem ile kolejnych, żeby dotrzeć do dworca i wsiąść w pociąg do pracy.

– Nie wyobrażam sobie życia bez tego mieszkania, każdego dnia marzę, żeby tu wrócić. Na pamięć znam jego rozkład, jak idę np. śmieci wyrzucić, to liczę kroki, wszystko wiem. Ja mogę Pani nawet powiedzieć gdzie jaki kamień leży, bo codziennie trącam je laską, żeby się o nie nie przewrócić – mówi.

Pan Wiesław pracuje w PCPR w Pucku, gdzie kilka razy w miesiącu udziela porad prawnych w zespole ds. osób niepełnosprawnych. To właśnie dzięki skromnym zarobkom i rencie udało mu się otrzymać kredyt bankowy na remont mieszkania. Pomogli pracownicy gdyńskiego ośrodka pomocy społecznej, znaleźli firmę do oszacowania strat, wsparli przy załatwianiu bankowych formalności, wypłacili 6 tysięcy złotych zasiłku, dali dach nad głową i pomoc psychologiczną.

– Po pożarze sytuacja Pana Wiesława była bardzo trudna. Praktycznie stracił większość rzeczy i nie miał tak naprawdę gdzie mieszkać. Najważniejsze więc było uruchomienie takiej pomocy, która zabezpieczy te najpilniejsze potrzeby – mówi Cezary Horewicz, rzecznik prasowy MOPS w Gdyni.

Pomóc może każdy

Remont wyceniono na 36 tysięcy złotych, do wymiany jest praktycznie wszystko – od elektryki po okna. Ściany i podłogi trzeba było skuć do tynków. Na to pieniądze są. Brakuje na meble: łóżko, biurko, szafki kuchenne. Pan Wiesław o pomoc prosi ludzi dobrego serca, a zbiórkę prowadzi Gdyńskie Centrum Organizacji Pozarządowych.

– Mamy listę najpotrzebniejszych rzeczy, które będą pozwalały wyposażyć to mieszkanie na nowo. Telefonicznie nasi pracownicy będą informować, co w danym momencie jeszcze jest potrzebne. Mamy nadzieję, że gdyńska rodzina wspomoże tego Pana, który jest w trudnej teraz sytuacji – mówi Jakub Ubych z Gdyńskiego Centrum Organizacji Pozarządowych.

Lista potrzebnych Panu Wiesławowi rzeczy dostępna jest TUTAJ

Szczegółowe informacje można uzyskać w Gdyńskim Centrum Organizacji Pozarządowych pod nr telefonu 58 661 35 41.

Fot.  Patryk Zaputowicz

  gdynia.pl Wersja archiwalna wpisu dostępna pod adresem: http://razemztoba.pl/beta/index.php?NS=srodek_new_&nrartyk= 17926 

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.