Społeczeństwo: O samotności w czasie świąt

Społeczeństwo: O samotności w czasie świąt

Świąteczne dni, podczas których spotykamy się z bliskimi, dla osób samotnych bywają bardzo trudnym czasem. Czy istnieje na to lekarstwo? W Razem z Tobą pisała o tym Ewa Jędrzejewska, psycholog biegły sądowy.

Grudzień przywodzi nam na myśl święta Bożego Narodzenia. Ten czas, który większości z nas kojarzy się z radością, spotkaniem, prezentami – tak też jest przedstawiany w mediach – mnie osobiście zawsze przywodzi na myśl „jego drugą stronę medalu”, jaką jest samotność, będąca udziałem wielu osób, a najbardziej dotkliwie odczuwana właśnie w czas świąt. Po pierwsze dlatego, że jest to okres, w którym mamy zwyczaj spotykać się z innymi – rodziną, przyjaciółmi, spędzać ten czas razem. To powoduje, że ci z nas, którzy są sami, bardziej boleśnie odczuwają swoje odosobnienie właśnie w tym czasie. Po drugie – święta to dni, w których wolni jesteśmy od codziennej krzątaniny, tysiąca obowiązków, gonitwy, która większości z nas wypełnia codzienność, nie zostawiając wiele miejsca na to, aby analizować własne odczucia, czy poczuć się samotnym. Jak wynika jednak z wypowiedzi wielu osób, również z listów do redakcji rozmaitych pism, jest wśród nas wiele osób, które są, a co ważniejsze, czują się samotne. Co ciekawe, samotność nie jest udziałem tylko osób, które obiektywnie są same – odczuwa ją wielu żyjących w rodzinie, wśród bliskich. Szczególnie często jest udziałem ludzi starszych.

Socjologowie biją na alarm – jak się okazuje, samotność jest chorobą XXI wieku, a wiele wskazuje na to, że tendencja ta się pogłębi. Warto jednak zastanowić się, czy ma ona tylko negatywne aspekty, musi być kojarzona z czymś niepotrzebnym, trudnym do zniesienia?

Osobiście jestem przekonana, że tak nie jest, że istnieją różne rodzaje samotności i osamotnienia. Nie zawsze musi być ona kojarzona negatywnie, ze „złem koniecznym”, ciężarem. Co więcej, mam pewność, że jest ona potrzebna do tego, by poznać samego siebie, „pobyć” z sobą, porozmawiać. Dopiero w ciszy, jaką tworzy odizolowanie się od codziennego zgiełku, spraw innych osób, jest szansa na to, byśmy mogli zadać sobie samym kilka istotnych pytań… i posłuchać odpowiedzi, żeby tak naprawdę rozpoznać własne odczucia, uczucia i nazwać je. Jak się okazuje, nie jesteśmy w stanie być szczęśliwi w relacjach z innymi, dopóki nie poznamy samych siebie. A poznać siebie możemy również „wsłuchując się” w nasz wewnętrzny głos, na co dzień zagłuszany setkami spraw, powinności, obowiązków. Jak mówi buddyjska przypowieść: „Jeśli nie potrafisz znaleźć prawdy tam gdzie jesteś, dlaczego się łudzisz, że znajdziesz ją gdzie indziej?”. Warto poszukać w sobie.

Bywa tak, że ludzie chcą być sami, tylko w samotności mogą realizować siebie, swoje pasje, towarzystwo innych traktują jako uciążliwe. Takimi „outsiderami” było /i jest/ np. wielu twórców. Jednak większość z samotnych nie jest nimi z wyboru. Koleje losu sprawiają, że czują się odizolowani, odseparowani od innych. Warto wiedzieć, że czasem tendencja do odsuwania się od innych ludzi może być sygnałem rozpoczynającej się choroby. Depresja – kolejna przypadłość naszych czasów – manifestuje się niechęcią do kontaktów z innymi, z czasem lękiem przed innymi ludźmi. Chory staje się niewolnikiem samego siebie, przeżywa swój wewnętrzny dramat w samotności, obawiając się wejść w relacje z otoczeniem, co pogłębia tylko negatywne objawy. W schizofrenii chorzy zamykają się w swoim, znanym tylko sobie świecie, do którego nikt inny nie ma dostępu, który otoczeniu często trudno jest zrozumieć.

Aktualnie często mówi się o samotności współczesnego człowieka, który w obawie przed realnymi kontaktami z innymi ludźmi ucieka w świat wirtualny, zawierając znajomości, przyjaźnie przez Internet. Jest to swoisty znak naszych czasów, na „czacie” możemy przedstawić siebie z jak najlepszej strony, ukrywając wady, w obawie przed odrzuceniem i… samotnością.

Czy istnieje lekarstwo? Jak się okazuje, nie wymyślono nic lepszego niż autentyczne relacje z drugim człowiekiem. Ci, którzy czują się samotni, często w rozmowie z psychologiem odkrywają, że sami są przyczyną takiego stanu rzeczy, to oni często odsuwają się od najbliższych, izolują, winę przypisując otoczeniu. Najlepszą radą dla samotnych jest otworzyć się na relację z innym człowiekiem, który być może czuje to samo. „Zadaniem domowym” w okresie świąt niech więc będzie poszukanie /być może w sąsiedztwie lub w drugim pokoju/ kogoś, kto nas potrzebuje i obawia się otworzyć na innych, czując się samotnym. A zadanie drugie: poszukać w sobie samym przyjaciela, który w chwilach, gdy poczujemy się samotni, będzie dla nas wsparciem.

Tekst pochodzi z numeru 12 z grudnia 2002 roku drukowanej wersji "Razem z Tobą".

  ETK Wersja archiwalna wpisu dostępna pod adresem: http://razemztoba.pl/beta/index.php?NS=srodek_new_&nrartyk= 17223 

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.