Senior: Wesołe jest życie staruszka?

Senior: Wesołe jest życie staruszka?

Dziś (20 października) obchodzimy Europejski Dzień Seniora  – święto, które ma na celu zmienić postrzeganie społeczne osób starszych i zwrócić uwagę na ich problemy. Z tej okazji zapytaliśmy elbląskich seniorów o życie na emeryturze.

Zdzisław Starzyński

Przed przejściem na emeryturę byłem bardzo aktywny: wiele lat byłem polonistą w szkole, oprócz tego zajmowałem się profilaktyką uzależnień, poza stażami klinicznymi pracowałem jako wolontariusz w szpitalu. Zrobiłem też kurs mediatora sądowego. Na emeryturze nadal zajmuję się mediacjami, ale jest ich niezwykle mało. Nie mogę się nudzić – jeśli coś gdzieś się dzieje, to po prostu tam jestem. Pomimo 74 lat mam dużo energii. Bardzo lubię podróże, byłem m.in. w Hiszpanii i Wielkiej Brytanii, zwiedzałem Polskę. Jako nauczyciel pracujący mogłem sobie na to pozwolić, teraz – na emeryturze – trochę o to trudno. Staram się jednak w miarę możliwości podróżować, czytać jak najwięcej, czasem coś napisać, wspieram też piszących znajomych , robię korekty i adiustacje książek. Poza tym aktywnie uczestniczę w klubie „Od Juniora do Seniora”, szczególnie w sekcji gospodarczo–artystycznej, gdzie na początku dużo zajmowałem się ogródkiem. Staram się ludziom pomagać, być użytecznym, a tam możemy wzajemnie uczyć się od siebie. Chciałbym, żeby życie było wesołe i radosne dla mnie, ale też tych, którzy ze mną mają do czynienia.

Halina Ratajewska

To jest jakby nowe życie, które daje mi wiele radości. Nie siedzę w domu i nie użalam się nad swoim losem. Po przystąpieniu do UTWiON–u zaczęłam żyć pełnią, nauczyłam się, że potrafię zrobić coś dla siebie, nie tylko dla najbliższych. Wstąpiłam do kabaretu i grupy tanecznej, nabrałam doświadczenia na scenie. Uniwersytet daje nam podłoże radości w tym okresie – możemy robić to, na co kiedyś nie mieliśmy czasu: zdobywać wiedzę, uczyć się od podstaw języków i malarstwa, realizować się na zajęciach manualnych czy recytatorskich. To piękne, gdy widzi się bardzo dużo starszych ludzi wychodzących z domu. Im więcej nas jest na salach, na wykładach i zajęciach, tym piękniejsze są te chwile. Uwielbiam podróżować, uczyć się o różnych kulturach, zwiedzać Polskę i świat – tu możemy jechać, gdzie tylko chcemy i spełniać swoje marzenia. Tu powstają nowe przyjaźnie.

Sławomir Grudziński

Od dziecka jestem związany z Elblągiem, jednak później mieszkałem w Gdańsku i tam zacząłem współpracę z wolontariatem. Wziąłem pod opiekę trzech niepełnosprawnych panów, w tym jednego niewidomego, pracowałem też z młodzieżą  jako instruktor w klubie żeglarskim – od najmłodszych lat jestem społecznikiem, lubię robić coś dla innych. Na starość wróciłem do Elbląga i tu od razu zgłosiłem się do wolontariatu, od trzech lat jestem działaczem w przedszkolu. Jestem opiekunem dużego ogrodu: są tu drzewa, krzewy owocowe, trzeba skosić trawę, uporządkować ścieżki. Mamy już jesień, więc zaczyna się grabienie liści. Lubię prace ogrodnicze i cieszy mnie kontakt z ludźmi. Gdy nie mam nic do zrobienia, wyjdę na miasto, pospaceruję, przysiądę przy fontannie – patrzę na ludzi. Chodzę na spotkania w ramach programu „Aktywny senior”, słyszę gwar rozmów, rozmawiam z tymi ludźmi. Chciałbym też podjąć pracę zarobkową, nie tylko, żeby mieć zajęcie, ale też z powodów finansowych. Dopóki byłem zdrowy, życie staruszka było nawet bardzo wesołe. Teraz trochę brakuje zdrowia i pieniędzy, by je utrzymać, więc bardzo chętnie podejmę dodatkową pracę.

  Red. Wersja archiwalna wpisu dostępna pod adresem: http://razemztoba.pl/beta/index.php?NS=srodek_new_&nrartyk= 16718 

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.