Recenzja książki Sabriego Louataha „Dzikusy. Tom 1. Francuskie wesele”

Recenzja książki Sabriego Louataha „Dzikusy. Tom 1. Francuskie wesele”

„Dzikusy. Tom 1. Francuskie wesele” Sabriego Louataha to saga rodzinna i powieść polityczna. Dla polskich czytelników może być interesująca ze względu na obraz francuskiego społeczeństwa, w którym istotną rolę odgrywają emigranci.

Akcja powieści dzieje się w ciągu dwóch dni i dotyczy niezmiernie ważnego wydarzenia w życiu każdej rodziny, a mianowicie wesela. Zapewne większość z nas uczestniczyła w takiej uroczystości, wiemy więc, czego mniej więcej się spodziewać.

W „Dzikusach” mamy jednak do czynienia z weselem francuskim, a zatem polski czytelnik zetknie się z innym kolorytem i trochę odmiennymi obyczajami. Już na początku powieści dowiadujemy się, że poprzedni mer zakazał ślubów w sobotę, aby mieszkańcom oszczędzić klaksonów, muzyki i bolidów obwieszonych biało-zielonymi proporczykami. Poznawczą atrakcyjność opisywanego wydarzenia podnosi fakt, że państwo młodzi pochodzą z rodzin emigranckich. Panna młoda ma korzenie arabskie, a pan młody wywodzi się z Kabylów. Na weselu ścierają się nie tyle dwie nieznane sobie rodziny, ale dwie kulturowo różne grupy. Mamy więc okazję obserwować rywalizację między emigranckimi familiami, w której każdy chce pokazać, że jest lepszy, a do tych drugich czuje lekceważenie a nawet wrogość.

Głównym bohaterem pierwszego tomu „Dzikusów” jest świadek pana młodego, osiemnastoletni Karim, nastolatek, ubrany w dresy z lampasami, mający styczność z narkotykami. Tę postać poznajemy najlepiej, ale w powieści pojawia się bardzo wielu bohaterów, swoisty barwny kalejdoskop. Niezmiernie ciekawą postacią jest matka Karima, czterdziestoletnia Rabija, wdowa wychowująca dwoje dzieci, mająca marzenia i plany co do własnego życia. Jednostkowe portrety gości weselnych oraz ogólny obraz społeczeństwa emigranckiego, to największa zaleta tej książki. Z jednej strony wydaje się, że obserwujemy typowych francuzów, ubranych w garnitury, którzy rozmawiają o samochodach, gonitwach koni i wyborach prezydenckich. Z drugiej strony ci sami ludzie podkreślają na każdym kroku swoją odrębność kulturową, choćby poprzez rodzaj słuchanej muzyki czy używany język.

„Dzikusy” należy też docenić jako powieść polityczną. Na początku polityka pojawia się jako tło ślubnych wydarzeń. Goście weselni dyskutują o wyborach prezydenckich i sprawdzają w telefonach sondaże przedwyborcze. A rzeczywiście jest o czym debatować, nadszedł bowiem dla Francji wyjątkowy czas, bo po raz pierwszy w historii prezydentem może zostać emigrant z Algierii. Pod koniec powieści polityka wysuwa się na plan pierwszy. Poznajemy kandydata na prezydenta, którego tłumy uwielbiają.

Podobno na punkcie książki Sabriego Louataha oszalała cała Francja. Nam to nie grozi, ale na pewno czeka nas zajmująca lektura. Warto sięgnąć po wersję dźwiękową tej powieści, albowiem interpretacja Marcina Popczyńskiego znakomicie oddaje weselny zamieszanie.

Audiobook: Sabri Louatah, „Dzikusy. Tom 1. Francuskie wesele”, tłumaczenie Beata Geppert, Biblioteka Akustyczna 2017, czyta MARCIN POPCZYŃSKi, czas nagrania: 6 godz. 53 min

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.