Recenzja: ”Dobry kłamca” – Nicholas Searle

Recenzja: ”Dobry kłamca” – Nicholas Searle

Nicholas Searle jest mistrzem w tworzeniu nietuzinkowych postaci, taki właśnie jest tytułowy bohater „Dobrego kłamcy”. Poznajemy Roy’a Courtnay’a jako starszego pana i niemal od razu dowiadujemy się, że jest oszustem, nie takim zwyczajnym, lecz prawdziwym artystą w swoim fachu. 

Jego oszustwa są spektakularne, wyrafinowane, mogą budzić podziw, a nawet szacunek. Trzeba mieć zmysł i wiedzę o ludzkiej psychice, żeby potrafić kiwać ludzi z tak zwanej elity. Roy nie jest jednak uroczym staruszkiem, którego czytelnik obdarza sympatią. Budzi on ambiwalentne uczucia, w pewnych momentach powieści można mu kibicować, a w innych szczerze go nie lubić za podłość i okrucieństwo. W tym miejscu duży ukłon w stronę autora, który zdołał stworzyć bardzo złożoną postać.

Roy Courtnay spotyka się w restauracji z poznaną na portalu randkowym zamożną wdową Betty. Nietrudno się domyśleć ciągu dalszego, łatwowierna i urocza Betty ma być kolejną ofiarą przebiegłego oszusta. Obserwujemy jak mistrz kłamstwa i manipulacji oplata wdowę siecią intryg. Wydaje się, że nie ma dla niej ratunku. Ten wątek to oś fabularna książki, ponadto otrzymujemy również opowieść o życiu Roy’a Courtnay’a, zaprezentowaną wstecz, jak gdyby przyszło nam czytać powieść od ostatniego rozdziału do pierwszego. Znakomity zabieg, dzięki któremu autorowi udało się najpierw pokazywać czyny, a potem odsłaniać ich motywację, a jednocześnie potęgować zagadkowość głównej postaci, bo największa tajemnica wiąże się z wczesną młodością Roy’a. Nicholas Searle stworzył pełny portret głównego bohatera, poznajemy go w najważniejszych momentach życia w przeciągu ponad sześćdziesięciu lat. Jesteśmy świadkami jego zmagań z własnym ciałem nieubłaganie pokonywanym przez starość, a także przyglądamy się jego podbojom miłosnym za młodych lat.

O czym jest właściwie ta książka? Na pewno o zawiłych ludzkich losach, także o wytrwałości i pamięci, ale słowem, które najbardziej identyfikuje fabułę, jest kłamstwo. Kłamie przede wszystkim Roy Courtnay, ale inni bohaterowie powieści też nie odsłaniają całej prawdy, można nawet odnieść wrażenie, że kłamie sam autor, przynajmniej do pewnego momentu. Nie ma w powieści kłamstw banalnych, prymitywnych, wszystkie są dobrze przemyślane, przygotowane drobiazgowo, żeby skutecznie „zamydlić oczy” ofierze, a także czytelnikowi. Spośród ogromu kłamstw na końcu wyłania się prawda, która w obliczu wyrafinowanych oszustw wydaje się niezwykle prosta.

Polecam „Dobrego kłamcę” na audiobooku. Może uwiedzieni głosem lektora damy się łatwiej oszukać, a tym samym objawiona w finale prawda bardziej nas zaskoczy.

Audiobook: Nicholas Searle, „Dobry kłamca”, tłumaczenie Tomasz Kłoszewski, Biblioteka Akustyczna, 2016, czyta Jakub Wieczorek, czas nagrania, 11 godz. 42 min.

Fot.: empik.com

  Agnieszka Pietrzyk Wersja archiwalna wpisu dostępna pod adresem: http://razemztoba.pl/beta/index.php?NS=srodek_new_&nrartyk= 16637 

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.