Podobno nie mamy społeczeństwa

Nie ma ”najmniejszych oznak” powstawania społeczeństwa obywatelskiego, ale powstaje wikipedia … Jest źle, ale całkiem dobrze… Jesteśmy słabi, ale ”nie do zdarcia”…

Społeczeństwo obywatelskie powinno skupiać się nad aktywnością dla dobra wspólnego. Istnienie oraz działanie organizacji społecznych jest jedną z najważniejszych przesłanek dla pojawienia się społeczeństwa obywatelskiego.  prof. Andrzej Zoll

   Dwuletnią pracę badawczą nad kondycją społeczeństwa obywatelskiego, zakończyło opracowanie raportu pn. Indeks Społeczeństwa Obywatelskiego. Badania prowadzone w Polsce są częścią międzynarodowego projektu, obejmującego aż 120 państw. Z wynikami można się zapoznać na stronach internetowych ngo, w serwisie http://badania.ngo.pl/x/131687. Trzeba powiedzieć, że indeks jest imponujący – obszerny i aktualny (lata 2004 -2005) – i jest się z czym zapoznawać. Warto przy tym wiedzieć, że serwis jest interaktywny, a raport nie zamknięty na amen.
ISO jest próbą zebrania możliwie wielu istniejących danych na temat kondycji społeczeństwa obywatelskiego w Polsce i poddania zgromadzonego materiału ocenie ekspertów. Jednak koordynator przedsięwzięcia, Stowarzyszenie Klon/Jawor, chce stworzyć na bazie raportu, swego rodzaju wikipedię o społeczeństwie obywatelskim, w której Indeks Społeczeństwa Obywatelskiego stanie się indeksem najważniejszych haseł. Zachęca do komentowania, uzupełniania źródeł danych, wskazywania literatury, umieszczania linków.
   Wyniki badań (72 wskaźniki) pogrupowano w czterech zasadniczych obszarach objętych badaniami: struktura,  środowisko działań, wartości, wpływ (efekty działań). To bez przesady  kopalnia wiedzy o ruchu pozarządowym – badających nie interesował chyba tylko rozmiar buta liderów organizacji, bo poza tym chyba nic nie umknęło ich uwadze. Badano m.in. rozległość partycypacji społecznej, poziom zorganizowania, regionalne rozmieszczenie organizacji społeczeństwa obywatelskiego, zasoby finansowe, ludzkie, technologiczne i sprzętowe, kontekst polityczny, prawo do informacji, środowisko prawne, relacje między państwem a społeczeństwem obywatelskim, demokrację w organizacjach społeczeństwa obywatelskiego, przejrzystość, korupcję w społeczeństwie obywatelskim, finansową przejrzystość organizacji, monitorowanie działań finansowych instytucji państwowych, monitorowanie działań finansowych prywatnych przedsiębiorstw, reagowanie na problemy i potrzeby społeczne itd., itp.
   Pierwsze komentarze są nieco zaskakujące, a nawet kontrowersyjne, bo czy to możliwe, że  społeczeństwo obywatelskie u nas… w ogóle nie istnieje? Profesor Janusz Czapiński powiedział zresztą jeszcze więcej – że  w Polsce wcale nie ma społeczeństwa, uczony dostrzega w tym miejscu „socjologiczną próżnię”. Czapiński, jak sam mówi, przypomniał tylko tezę sformułowaną w roku 1976 przez prof. Stefana Nowaka, który twierdził, że „istnieją dwa podmioty: naród, który ma charakter wirtualno-moralny, nie sprawczy oraz wspólnota pierwotna, czyli rodzina”. Profesor Czapiński, po blisko 30 latach, nadal uważa, że należało by rozpocząć budowanie zrębów społeczeństwa, jako takiego i nie dostrzega w tej sytuacji siłą rzeczy, „najmniejszych oznak” rozpoczęcia budowy społeczeństwa obywatelskiego. Nie wszyscy się z nim zgadzają, a nawet piszą internauci w komentarzach, o „przemądrzałych profesorach” :)
Co jednak ciekawe i pocieszające, chociaż jest tak źle, to zdaniem profesora, jednak jest dobrze. Bo nie mamy co prawda społeczeństwa ( a tym bardziej obywatelskiego ), ale się rozwijamy gospodarczo (cudem – wbrew zasadom ekonomii? ) i jesteśmy „nieścieralni”. Naszym kapitałem, według Czapińskiego, są zastępy wykształconych młodych ludzi i… siły psychiczne, które pozwalają nam się nie tylko podnieść po klęsce, ale i nie poddawać się, iść stale naprzód.
Jakub Wygnański reprezentujący sektor pozarządowy wśród autorów opracowania Indeksu, ujął to mniej drastycznie, uważa, iż „mamy silne wartości, a słabe dywizje”, gdyż  organizacje chociaż przywiązane do wartości i silne wiarą w swoją misję, to są w większości słabe organizacyjnie i mają nadal mały wpływ na politykę. Inne słabości, to mała „przejrzystość” organizacji, brak współpracy z innymi partnerami: samorządem i biznesem, rozmijanie się z potrzebami społecznymi – organizacje, jak mówi Wygnański, muszą znaleźć sposób na dotarcie do ludzi, nie do pieniędzy.
Autorzy opracowania radzą przede wszystkim walczyć z deficytem demokracji i zachęcać ludzi do zaangażowania, ale też pomagać organizować się lokalnie wokół własnych spraw. Zachęcać do wolontariatu i kojarzyć wolontariuszy z organizacjami, które ich potrzebują.
Kształcić liderów lokalnych i społeczników, aby skuteczniej działali i uczyć się działania w porozumieniu.
  Kto to jednak miałby robić: angażować, organizować, zachęcać, szkolić? Czyżby jednak organizacje? Bo przecież nie administracja państwowa, czy biznes… Więc chyba są jakieś oznaki powstawania społeczeństwa obywatelskiego, bo inaczej nie byłoby czego ani badać, ani do kogo apelować.
źródło: [url]http://www.badania.ngo.pl[/url]

  
  Elżbieta Szczesiul-Cieślak Wersja archiwalna wpisu dostępna pod adresem: http://razemztoba.pl/beta/index.php?NS=srodek_new_&nrartyk= 1253

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.