Piłka kopana, książka słuchana

Piłka kopana, książka słuchana

Jesteśmy krajem ludzi utalentowanych, żeby nie powiedzieć ekspertów. Co ciekawsze – mamy to wrodzone. Ledwie się czegoś tkniemy, już wszystko wiemy najlepiej. Choćby na piłce nożnej – znają się wszyscy – i na medycynie też.

„Dla wszystkich” czyli dla kogo?
Bibliotekarze zaprosili przedstawicieli instytucji i organizacji pomocowych, żeby przedstawić swoją ofertę dla niepełnosprawnych i wysłuchać głosu samych zainteresowanych. Jacek Nowiński, nowy dyrektor Biblioteki Elbląskiej powiedział, że zgodnie ze światowymi tendencjami, biblioteki mają być bezbarierowe i dostępne dla wszystkich. Można by  przyklasnąć, gdyby „dla wszystkich” nie wykluczało tak wielu.
Spotkanie na Świętego Ducha ( w siedzibie BE ) miało przede wszystkim służyć przekonaniu środowiska, że Ośrodek Czytelnictwa Niepełnosprawnych w Elblągu jest niepotrzebny.

Wizja bez wyobraźni
Rozbudowę filii przy ulicy Słonecznej zaplanowano przez przyłączenie do niej sąsiadującego dotąd przez ścianę OCN. Jego zbiory zostały włączone do działu zbiorów audiowizualnych na Świętego Ducha.
Dyrektor przekonywał, że po remoncie warunki będą o wiele lepsze, a zadomowione w Ośrodku kluby, stowarzyszenia, grupy samopomocowe oraz niewidomi korzystający z książki mówionej, nic nie stracą. Natomiast Ośrodka już nie będzie, bo nie chce tworzyć „specośrodków” dla niepełnosprawnych.
Czy można sobie jednak wyobrazić funkcjonowanie w jednym pomieszczeniu wypożyczalni dla dorosłych, dla dzieci oraz dość bujnego życia klubowego?

O wiele lepsze warunki
Polski Związek Niewidomych ma swoją siedzibę przy Traugutta 38. Niewidomi i słabowidzący czytelnicy do OCN mieli parę kroków, blisko jest też przystanek „trzynastki”. To ważne, jeśli się korzysta z pomocy przewodnika; podczas każdego wyjścia trzeba jak najwięcej załatwić. Książki niewidomych mają też swoją wagę. Nie jest obojętne czy kilkadziesiąt kaset niesie się blisko czy trochę dalej.
Dla niewidomego dobre warunki, to pomieszczenie bezpieczne, łatwe w komunikacji. Takie, w którym samodzielnie mógłby się poruszać. To także dobrej jakości sprzęt audio, który sam mógłby obsługiwać i słuchać bez szkody dla uszu. Kolor ścian jest mu doskonale obojętny.
Ten przykład oczywiście nie wyczerpuje specyficznych potrzeb różnych grup ludzi chorych i niepełnosprawnych.

Co jest barierą?
Dla „ruchowca” barierą jest krawężnik, a dla niewidomego – jego brak. Sygnalizacja dźwiękowa i „obrajlowane” windy nie cieszą głuchych, podobnie jak niewidomych światełka. Słabowidzący, to kosmos – prawie każdemu trzeba czegoś innego. Jedni łakną światła, drudzy cienia; ci widzą z bliska, tamci z daleka; temu pisz literami wielkimi, inni widzą tylko małe, ale przy pomocy lupy. Albo: nie rozpozna taki słabowidz własnej żony, a zobaczy pojedynczy włos z odległości metra.
Trzeba zjeść beczkę soli, żeby zrozumieć ograniczenia różnych schorzeń i niesprawności.
Dlatego zanim się coś zaplanuje albo zlikwiduje, warto spytać fachowców.

Jak dobrze pójdzie – za 20 lat
Na temat Alzheimera wiemy najczęściej, że to ten Niemiec, który wszystko chowa staruszkom. Krystyna Grzybicka dyrektorka środowiskowego domu samopomocy dla chorych z zaburzeniami psychicznymi twierdzi, że jej podopieczni nie odnajdą się w warunkach pełnej integracji. Sądzi też, że integracja z jej podopiecznymi, byłaby szokiem dla innych użytkowników biblioteki.
Niemniej możliwość wyjścia z placówki opiekuńczej do placówki kultury jest bardzo ważna dla chorych, zarówno z terapeutycznych, jak i czysto ludzkich powodów. W OCN czuli się „u siebie”, gdzie indziej nie odważą się pójść. Z każdej placówki, która nie będzie trochę bardziej ich, zostaną w naturalny sposób wyparci przez silniejszych – w tym wypadku zdrowych.
Doktor Sobocińska z centrum rehabilitacyjnego dla dzieci sądzi, że jeśli teraz zacznie się wychowywać maleńkie dzieci w duchu integracji, to efekty będą. – Za dwadzieścia lat.

Jeśli nie wiadomo o co chodzi…
…to chodzi o pieniądze. Ostatecznym argumentem dyrektor Grzybickiej było, że skoro Ośrodek się likwiduje, to trudno, trzeba będzie poszukać innego przyjaznego kąta. Dyrektor Nowiński wytoczył argumenty finansowe; trzeba liczyć się z kosztami, lepiej aby było mniej placówek, ale o wyższym standardzie.
Jednocześnie zastanawiał się czy można zrobić pomieszczenie klubowe na osiedlu Nad Jarem.
Książka mówiona
Jacek Nowiński zarzuca kierownikowi OCN słaby wynik czytelnictwa książki mówionej i chce ją szeroko rozpropagować.
Książka „mówiona”, to książka nagrana na kasety magnetofonowe (lub płyty kompaktowe), a jej czytelnikami są, i zapewne będą, przede wszystkim niewidzący i chorzy.
Dyrektor uważa, że lepszą nazwą jest „książka słuchana”. Analogicznie, dla książki drukowanej lepszą nazwą powinno być „książka czytana” czy może „patrzona”? Rzecz może nie warta uwagi, ale przemyślenia…
Oryginalne podejście zaprezentował też szef Biblioteki do zakupu nowości. Uważa, że kto nie przeczytał jeszcze Joyce’a… ma czas na Grocholę.
Syreni śpiew
Niepełnosprawni nie bronili swojego Ośrodka. Nie było niewidomych, najbardziej z OCN związanych, bo nie zostali zaproszeni.
Dyrektor Biblioteki przekonał obecnych, że niczym się nie różnią od zdrowych i nie potrzebują specjalnych warunków.
A przecież człowiek jest skomplikowaną istotą. Ma równie silną potrzebę wolności, jak przynależności – potrzebuje kontaktów społecznych, ale i własnej norki, w której mógłby się schronić. Niepełnosprawnych to także dotyczy, tylko jeszcze bardziej.
Oprócz Krystyny Grzybickiej i niżej podpisanej wszyscy dali się uwieść wymowie Jacka Nowińskiego – wroga segregacji. Myślą, że na Słonecznej nadal będzie można się spotykać, jak dotychczas. Myślą, że wróci  tam dobry duch Ośrodka – pan Włodzimierz Martin i wszystko będzie jak dawniej.
Myślę, że się mylą.
  Elżbieta Szczesiul-Cieślak Wersja archiwalna wpisu dostępna pod adresem: http://razemztoba.pl/beta/index.php?NS=srodek_new_&nrartyk= 3

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.