PasjONaci: Tandemem na Kilimandżaro!

PasjONaci: Tandemem na Kilimandżaro!

Marcin Kozioł wraz z głuchoniewidomym Michałem Majchrzakiem 1 sierpnia tego roku wyruszą na ekstremalną wyprawę rowerową, by zdobyć Kilimandżaro – najwyższy szczyt Afryki. Jeśli im się uda, będą prawdopodobnie pierwszą ekipą na świecie, która odważyła się wjechać tam na…tandemie.

– W 2018 r. mija 5 lat odkąd zaczęliśmy organizować wyprawy rowerowe po całym świecie. Chcielibyśmy w sposób szczególny to uczcić i dlatego zdecydowaliśmy się zorganizować taki wyjazd. Dodatkowo zbiegło się to z 5. rocznicą organizowanego przez nas wspólnie z Marcinem cyklu wypraw tandemowych dla osób niewidomych, niedowidzących i głuchoniewidomych „Nie widzę przeszkód, jeżdżę na rowerze” w trakcie trwania których, przejechaliśmy łącznie 4,5 tys. km – wyjaśnia Marcin Kozioł, pomysłodawca wyprawy i twórca Projektu 80Rowerów.pl – Michał to twardy zawodnik. Jako jedyny z niepełnoprawnych uczestników przejechał w całości całą trasę, której celem było objechanie Polski wkoło czyli ponad 2 tys. km. Uczestniczył również w organizowanym przez nas wyjeździe z Warszawy do Helsinek, który był kolejnym etapem tandemowych wypraw. To była niesamowita przygoda, bowiem większość noclegów spędzaliśmy na dziko, pod namiotami. Cały projekt był ogromnym wyzwaniem, gdyż wcześniej nikt z przewodników nie jeździł na tandemie, ani na początku nie dysponowaliśmy tandemami. Bycie przewodnikiem na takiej wyprawie, to duża odpowiedzialność. Nasze zadanie bowiem nie kończy się w momencie zejścia z roweru. Trzeba naszemu towarzyszowi wszystko objaśnić i zapoznać go z nowym miejscem – dodaje Marcin Kozioł.

Gdy Marcin przedstawił Michałowi swój pomysł, ten nie wahał się ani chwili.

– To była propozycja z gatunku tych nie do odrzucenia. Jestem tym wszystkim bardzo podekscytowany. Moi bliscy podzielają mój entuzjazm, wspierają i trzymają za nas kciuki – przyznaje z uśmiechem Michał Majchrzak.

Szlakiem Coca Coli

Całość wyprawy ma potrwać 9–10 dni. Początek zaplanowany jest na 1 sierpnia. Lato, jak twierdzi Marcin Kozioł, to optymalna pora roku, aby zdobyć „Dach Afryki”. Co ciekawe, 2 lata temu został tam otwarty szlak dla rowerzystów. Szlak Marangu potocznie nazywany szlakiem Coca Coli liczy 66 km długości natomiast przewyższenia wynoszą ponad 4 000 metrów. Każdego roku ponad 35 tys. osób próbuje wejść na Kilimandżaro. Wskaźnik sukcesu wynosi 45%, a tylko garstka sportowców ukończyła trasę korzystając z roweru. Jak do tej pory udało się tam już wjechać osobie z niepełnosprawnościami na rowerze trójkołowym.

– Wyprawę rozpoczniemy i zakończymy w Moshi – miejscu oddalonym o 40 km od wjazdu do Parku Narodowego Kilimandżaro. Podczas 5–cio dniowego zdobywania szczytu będziemy nocować w obozach Horombo, znajdujących się na wysokości 3 720 m n.p.m. oraz Kibo – 4 700 m n.p.m. – mówi Marcin Kozioł – Chcielibyśmy zabrać ze sobą także dodatkowo 2 przewodników, gdyż na tandemie dla osoby z przodu jazda jest bardziej wymagająca, i może okazać się, że trzeba będzie się zmieniać. Będziemy mieli również tragarzy, bowiem nie damy rady wieźć wszystkiego ze sobą chociażby wody, której jak podliczyliśmy musielibyśmy mieć przy sobie ponad 20 litrów, a to zbyt duże obciążenie – dopowiada Marcin Kozioł.

Przekroczyć granice własnych możliwości

Taka ekstremalna podróż, wiąże się z odpowiednim przygotowaniem. Treningi już się rozpoczęły, m.in. w jednej z krakowskich siłowni, gdzie znajduje się pomieszczenie, które można przystosować do warunków panujących na danej wysokości. Wysiłek fizyczny nie jest chłopakom jednak obcy. Zarówno Marcin jak i Michał od kilkunastu lat prowadzą aktywny tryb życia. U Michała na pierwszym miejscu są biegi długodystansowe. To one od lat są dla niego największą pasją. Udało mu się zdobyć kilka medalów na Mistrzostwach Polski Słabowidzących na dystansach 5km, 10km i w półmaratonie Jego największym marzeniem jest przebiec maratony na wszystkich siedmiu kontynentach. Obecnie ma już za sobą trzy: Europę, Afrykę i Amerykę Północną. Oprócz tego jeździ na rowerze również na dłuższe i krótsze wyprawy tandemowe. Uwielbia także piesze wędrówki górskie. W zeszłym roku postawił także pierwsze kroki w triathlonie.

– Lubię przekraczać granice własnych możliwości i rywalizację, przede wszystkim z własny słabościami. Bariery i problemy napotykam niemal codziennie. Sztuką jest starać się je jakoś przezwyciężać i rozwiązywać. Robię na co dzień o wiele więcej niż niejednokrotnie robi to osoba zdrowa , dlatego że wymagam od siebie bardzo dużo. Trzeba bez wahania realizować swoje pomysły i wdrażać je w życie – tłumaczy Michał Majchrzak – Przynajmniej dwa, trzy razy w tygodniu trenuję. Dużo biegam sam lub ze znajomymi po okolicznej puszczy, pagórkach i górach Beskidu. Chodzę też na basen. Zaczynam chodzić na siłownię na rower stacjonarny. Gdy tylko zrobi się nieco cieplej, planuję już przynajmniej kilka razy w tygodniu jeździć na tandemie. Ważne jest to, żeby zaliczać jak najwięcej podjazdów i zjazdów w górskim terenie – dodaje Michał.

Plany są bardzo ambitne. Na pytanie co jeśli nie uda się zdobyć szczytu Michał odpowiada: Na takich wyprawach, jak w życiu, trzeba wszystkie opcje wziąć pod uwagę. Nie da się przewidzieć wszystkiego. Jesteśmy jednak dobrej myśli. Będziemy starali się jak najlepiej przygotować do tego pod każdym względem. Największe obawy mam obecnie przed chorobą wysokościową, ale staram się dużo o tym czytać, by być gotowym na szybką i właściwą reakcję.

Głuchoniewidomi są wśród nas…

Celem całej inicjatywy, jak podkreślają sportowcy, jest zwrócenie uwagi na to, że wśród nas są osoby głuchoniewidome oraz pokazanie, że niepełnosprawni również mogą podróżować i spędzać aktywnie czas.

– Chcemy wjechać na tę górę na tandemie jako pierwsi na świecie. To samo w sobie jest niesamowitą ideą. Być pionierami. Chcemy przeżyć prawdziwą przygodę, doświadczać nowych wrażeń. Chcemy udowodnić, że to co dzisiaj może wydawać się być poza zasięgiem, dzięki determinacji i olbrzymiej pasji może się udać. Jeżeli dążysz do zrealizowania marzeń, to one dzięki nadziei ,wierze i ciężkiej pracy spełniają się – dopowiada Michał Majchrzak

Michał po zakończonej wyprawie planuje ją opisać i umieścić w swojej książce, nad którą pracuje niemal codziennie od pół roku.

– Będzie to autobiografia z perspektywy życia z dysfunkcją wzroku i słuchu. Chcę w niej opisać rozwój choroby, swoje zmagania z przeciwnościami, a także przedstawić swoje pasje i opisy wypraw rowerowych, w których brałem udział – zapowiada.

Koszt uczestnictwa jednej osoby na takiej wyprawie to prawie 12 tysięcy złotych, dlatego Michał i Marcin ruszają z akcją promocyjną. Rozpoczynają właśnie poszukiwania potencjalnych sponsorów, którzy byli by chętni zainwestować w ich odważny projekt. Będzie go można wkrótce wesprzeć także na stronie zrzutka.pl

  Aleksandra Garbecka Wersja archiwalna wpisu dostępna pod adresem: http://razemztoba.pl/beta/index.php?NS=srodek_new_&nrartyk= 17667 

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.