PasjONaci: Sport to spełnianie marzeń

PasjONaci: Sport to spełnianie marzeń

Uzyskał tytuł Mistrza Polski w Narciarstwie Alpejskim Niepełnosprawnych, ma na swoim koncie sukcesy w Kolarstwie Szosowym Niepełnosprawnych, a pasją do sportów wodnych zaraża innych ludzi. O wewnętrznej przemianie, wysoko stawianej poprzeczce i tym, co w życiu najważniejsze, rozmawiamy z Igorem Sikorskim.

Jak zaczęła się Pana przygoda ze sportem?

Zacząłem uprawiać sport już jako dziecko. Na początku była to zwykła jazda na rowerze z bratem, później kung–fu, narty i snowboard. Od kiedy pamiętam, byłem bardzo aktywny, a wysiłek fizyczny sprawiał mi przyjemność. Próbowałem swoich sił w różnych dyscyplinach, jednak jazda na nartach zawsze dawała mi najwięcej satysfakcji.

Wypadek wiele zmienił w Pana życiu?

Wypadek na pewno nie zahamował mojego zamiłowania do sportu, ale nauczył mnie, by korzystać z życia i bardziej doceniać każdą chwilę. Na co dzień nie przywiązujemy wagi do szczegółów, które tak naprawdę powinniśmy dostrzegać, aby jeszcze bardziej cieszyć się życiem. To właśnie one kształtują naszą rzeczywistość.

Ma Pan na swoim koncie sukcesy w narciarstwie alpejskim i kolarstwie szosowym. Która dyscyplina jest Panu najbliższa i dlaczego?

Narciarstwo. Rower to tylko element w planie treningowym przed sezonem zimowym. Z dumą reprezentowałem Polskę na igrzyskach olimpijskich w Soczi w monoski i jest to przeżycie, którego nigdy nie zapomnę. Jazda na nartach sprawia, że czuję się naprawdę wolny. Adrenalina, która towarzyszy mi na stoku, jest nie do opisania.

Oprócz tego zajmuje się Pan również sportami wodnymi. Wakeboarding a sitwake – na czym polega różnica?

Właściwie to jest to samo i jak się okazuje, sport jest jeden dla wszystkich niezależnie od tego czy się chodzi czy jeździ na wózku. Sitwake jest po prostu przystosowany do osób z niepełnosprawnością. Deski do pływania różnią się od siebie, ale ewolucje w powietrzu zależą już tylko i wyłącznie od naszej kreatywności.

Osiągnął Pan wiele na tym polu. Czy jest jeszcze coś, do czego Pan dąży?

W tym sezonie jest rok olimpijski i celuję w dobry wynik. Poza tym liczę na dobre starty w Pucharze Świata i ciągły progres. Konsekwentnie staram się być coraz lepszym sportowcem. Jest to moja prawdziwa pasja, która pozwala spełniać marzenia. Odwiedziłem już wiele miejsc, spotkałem fantastycznych ludzie i czuję, że cały czas się rozwijam.

Pełni Pan funkcję ambasadora Avalon Extreme. Jakie to ma dla Pana znaczenie?

Bycie ambasadorem wiąże się z promowaniem idei projektu.  Prowadzę szkolenia z sitwake’a dla „wózkowiczów” i to wspaniałe, móc dzielić się swoją pasją. Cieszę się, że jestem członkiem tej ekstremalnej ekipy. Założenia projektu są mi bardzo bliskie, dlatego identyfikuję się z Avalon Extreme, jego wartościami, ideą, misją oraz wizją.

Na pewno sport jest bardzo angażujący. Czym zajmuje się Pan w wolnym czasie? Co poza sportem jest dla Pana ważne?

Zgadza się, sport jest bardzo angażujący i właściwie ciężko jest go pogodzić z dodatkowymi zajęciami.  Ostatnio bardzo absorbuje mnie naprawa samochodu, który jest niezbędny do codziennego funkcjonowania. Największą wartością w moim życiu jest rodzina. Oparcie w bliskich sprawia, że mogę konsekwentnie podnosić sobie poprzeczkę i przekraczać własne granice.

Gdzie szuka Pan motywacji do działania?

Zwykle motywacją są dla mnie sportowcy. Koledzy i koleżanki po fachu, ale nie tylko.  Motywacją jest sam cel, który sobie wyznaczam. 

  MS Wersja archiwalna wpisu dostępna pod adresem: http://razemztoba.pl/beta/index.php?NS=srodek_new_&nrartyk= 17022 

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.