PasjONaci: Każdy miś ma swoją historię

PasjONaci: Każdy miś ma swoją historię

Niektórzy kolekcjonują znaczki pocztowe lub porcelanowe figurki. Pani Joanna Koszyńska zbiera… pluszowe misie. Pokaźna kolekcja niedawno zmniejszyła się w szczytnym celu. Pani Joanna przekazała część pluszaków elbląskiej komendzie policji, skąd trafią do dzieci.

Na półkach w domu państwa Koszyńskich stoją misie wszelkich rodzajów i rozmiarów. Są przyjazne śpiochy, groźne misie, miś–anioł, miś–kościotrup, a nawet pluszak ze złamaną nogą. W kolekcji znajdują się zarówno cenne zabawki popularnych firm (np. oryginalny Paddington), jak i misie nieznane. Zostały kupione w Polsce lub zagranicą.

– Często dostaję misie w prezencie. Mam w kolekcji np. pluszaka, którego własnoręcznie wydziergała dla mnie przyjaciółka. Najczęściej udawało mi się znaleźć ciekawe okazy w second handzie – opowiada pani Joanna.

Misie są w różnym stanie. Niektórym brakuje oka lub fragmentu ubranka. Pani Joanna zajmuje się nimi, czasem – gdy zajdzie taka potrzeba – przeprowadza na nich „operacje”, np. wymienia wypełnienie.

– Najbardziej kochane są te zniszczone, wyświechtane. To znaczy, że dzieciaki je uwielbiały. W dzieciństwie miałam takiego ukochanego misia. Miał wytarte futerko, zaczynały sypać się z niego trociny.  Mama wyrzuciła go, bo nie mogła już na niego patrzeć. Płacz był ogromy, nie mogłam spać z tęsknoty za tym pluszakiem. Dostałam nowego, ale to już nie było to.

Każdy miś ma swoją historię. Maskotki dawały radość wielu pokoleniom. Pluszakami bawiły się zarówno dzieci pani Joanny, jak i wnuczęta. Teraz blisko 50 okazów będzie cieszyło i edukowało elbląskie dzieci.

Misie, które trafiły na komendę policji, zostały starannie wyselekcjonowane.

– Przede wszystkim nie mogły być zbyt zniszczone, mają posłużyć dzieciom jak najdłużej. Chodzi o to, by maluchy ciągle chciały je przytulać, dlatego misie nie mogły wyglądać zbyt groźnie. Z niektórymi naprawdę trudno było się rozstać – mówiła pani Joanna.

Więcej o niezwykłym prezencie dla elbląskiej polciji przeczytać można TUTAJ

W domu państwa Koszyńskich misie są bardzo lubiane przez całą rodzinę, nie tylko przez dzieci. Mąż pani Joanny, Marcin Koszyński stworzył ilustracje do książki Wioletty Piaseckiej „Miś”. Na półkach znajdują się nie tylko pluszowe zabawki, ale też breloczki i figurki w kształcie misiów.

Pani Joanna w wyborze kieruje się sercem i – jak dodaje ze śmiechem – wolnym miejscem w mieszkaniu. Kolekcja stale się rozszerza, na półkach zaczyna brakować przestrzeni na kolejne okazy. Pocieszne mordki misiów dają wiele radości, dlatego trudno przejść obojętnie obok niektórych pluszaków.

  Monika Szałas Wersja archiwalna wpisu dostępna pod adresem: http://razemztoba.pl/beta/index.php?NS=srodek_new_&nrartyk= 15683 

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.