Okiem naczelnego: Człowiek jest jak liść odrywający się od gałęzi zwanej życiem

Okiem naczelnego: Człowiek jest jak liść odrywający się od gałęzi zwanej życiem

Początek listopada to czas refleksji i zadumy nad przemijaniem, ale też tym, co nas otacza i kim jesteśmy.

Już kiedyś o tym pisałem, ale patrząc na stoiska przed cmentarzami, gdzie oprócz kwiatów i najbardziej wymyślnych zniczy potrafią stać również stragany z pamiątkami, popcornem (sic!), jedzeniem i balonami zastanawiam się, czy aby nasze pokolenie ze święta zadumy i wspominania zmarłych nie zrobiło taniej, tandetnej komercji?

Ciekaw jestem, kiedy ktoś wpadnie na pomysł konkursu na najładniej ustrojony grób, w którym nagroda będzie równie irracjonalna co sam pomysł. Pozostając jeszcze trochę w temacie zmarłych, coraz częściej mam wrażenie, że ludzie tzw. świecznika towarzyskiego chcą mieć pewność, że po śmierci zostaną docenieni i będą wzbudzać zainteresowanie. Dziś można zamówić sobie miejsce na cmentarzu, wybrać nagrobek, a nawet udekorować otoczenie wiecznego spoczynku, co więc za problem wydać autobiografię jeszcze za życia i mieć pod kontrolą to, co inni będą o nas mówić, bo po śmierci ponoć winno się mówić o człowieku tylko dobrze, a to już tak dobrze się nie sprzedaje.

Pięknej polskiej jesieni w tym roku nie mieliśmy za dużo. Lecz znalazł się moment, by spojrzeć na żółte i pomarańczowe liście na drzewie opadające co jakiś czas na ziemię w rytmie kołyszącego je wiatru. I przyszło mi na myśl, że człowiek też jest takim liściem, co w pewnym momencie odrywa się od swojej gałęzi zwanej życiem i opada na ziemię z wiarą, że niebawem się odrodzi w nowym życiu.

  RS Wersja archiwalna wpisu dostępna pod adresem: http://razemztoba.pl/beta/index.php?NS=srodek_new_&nrartyk= 16794 

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.