Każdy stan powszechnego zagrożenia, w tym obecny stan pandemii wywołanej wirusem SARS-CoV-2 powoduje, że wszystkie systemy zarządzania przestawiają się na funkcjonowanie w trybie stanu wyjątkowego. Na pierwszy plan wybijają się problemy leczenia pacjentów z koronawirusem i właściwej organizacji opieki zdrowotnej pod kątem tej grupy pacjentów.

Część szpitali ogólnych zostaje zamienionych na jednoimienne, a personel zaczyna funkcjonować w trybie podwyższonej gotowości. Całość uwagi zarządzających opieką zdrowotną skupiona jest niemal wyłącznie na problemach związanych z koronawirusem. Kwestie związane z dostępnością łóżek w szpitalach jednoimiennych, liczbą respiratorów, dostępnością środków ochrony osobistej dla kadry medycznej spychają wszystko inne na dalszy plan.

Trudno się takiemu zachowaniu dziwić – stan pandemii, w jakim obecnie się znajdujemy, jest od czasów epidemii grypy „hiszpanki” zupełnie bezprecedensowy. Stąd działania nakierowane z jednej strony na możliwie szybkie i bezpieczne leczenie, z drugiej na testowanie pacjentów i personelu medycznego oraz szybkie izolowanie pacjentów zakażonych wirusem w toku kwarantanny. Celem uniknięcia niekontrolowanego rozprzestrzeniania się wirusa, cały kraj został poddany lockdown’owi na skalę niespotykaną. Zamknięcie niemal całego społeczeństwa w domach, wyłączenie ogromnej części przedsiębiorstw, zamknięcie szkół i przedszkoli spowodował, że świat jaki znaliśmy – właściwie przestał istnieć.

Należy pamiętać, że problemy, z którymi mierzył się system opieki zdrowotnej przed pandemią, nie zniknęły. One zostały tylko na jakiś czas przysłonięte problemami znacznie pilniejszymi. Wstrzymane zostały wszystkie zabiegi i operacje planowe, a wykonywane są tylko, gdy zagrożone jest życia pacjenta, w najpilniejszych przypadkach. Tymczasem nierozwiązany problem pacjentów oczekujących w kolejkach na świadczenia zdrowotne urasta do coraz większych rozmiarów. Dlatego teraz, gdy może wydawać się, że istnieją szanse opanowania rozprzestrzeniania się epidemii, kluczową kwestią będzie sposób i tempo przywracania funkcjonalności systemu opieki zdrowotnej do stanu sprzed pandemii.

Jakkolwiek dotyczy to przede wszystkim lecznictwa szpitalnego, istotnie zaangażowanego w walkę z pandemią, można z dużą dozą pewności założyć, że w ramach ambulatoryjnej opieki specjalistycznej także wystąpi znaczące zablokowanie funkcjonowania systemu. Istnieje bowiem ogromna obawa, że uporawszy się z epidemią koronawirusa staniemy w obliczu skokowego zwiększenia rozpoznań zachorowań na inne schorzenia. Obecnie odczuwalny brak badań diagnostycznych, kwalifikacji pacjentów do programów lekowych i planowych zabiegów wytworzy dodatkową grupę pacjentów, którymi przywrócony do działania system opieki zdrowotnej będzie musiał się zająć bezzwłocznie. Pacjenci, którzy winni przejść konieczne badania i być zdiagnozowani teraz – otrzymają diagnozę za kilka miesięcy. W wielu przypadkach ich stan kliniczny będzie znacznie gorszy niż gdyby byli zdiagnozowani w odpowiednim momencie, zgodnie z planowanym schematem diagnostyki i leczenia. Zatem grupa pacjentów, którzy będą zbuforowani przez niedziałający w okresie pandemii system, będzie wymagała intensywniejszego leczenia, być może droższego, z całą pewnością jednak wiążącego się z mniejszą szansą powodzenia.

Pamiętać także należy, że cechą charakterystyczną naszego systemu opieki zdrowotnej z czasów sprzed pandemii były kolejki oczekujących pacjentów niemal do wszystkich świadczeń medycznych. Kolejki wynikające nie tylko z braku odpowiedniego finansowania w ramach koszyka świadczeń gwarantowanych, ale także z powodu braku wystarczających zasobów sprzętowych czy osobowych. Jakkolwiek problemy systemowe w tym zakresie były dobrze rozpoznane przed epidemią, to sytuacja obecna pokazała w całej rozciągłości istniejące braki lekarzy czy pielęgniarek w systemie, a zapewnienie ciągłości obsady oddziałów w wielu szpitalach, przy wyłączeniu na okres kwarantanny kilku lekarzy czy pielęgniarek urasta do rangi kluczowego problemu w odniesieniu do w miarę płynnego działania placówki opieki zdrowotnej.

Przywrócenie funkcjonowania systemu opieki zdrowotnej w zakresie umożliwiającym bieżącą diagnostykę i wykonywanie planowych zabiegów staje się bezwzględną koniecznością.

Im później będzie to wdrożone, tym z większą falą pacjentów w stanach zaawansowanej choroby system opieki zdrowotnej będzie musiał się mierzyć. Przy obecnych zasobach kadrowo-infrastrukturalnych może okazać się, że kolejki do zabiegów wydłużą się znacząco, może nawet kilkukrotnie. Dla wielu pacjentów będzie to zabranie możliwości uzyskania świadczenia medycznego. Przedłużający się stan zamknięcia systemu dla planowych terapii, zabiegów i diagnostyki może spowodować falę zgonów nie z powodu wirusa, a z powodu nieotrzymania wymaganego świadczenia zdrowotnego na czas. Pamiętać bowiem trzeba, że kolejka oczekujących do świadczenia medycznego jest technologią medyczną o udowodnionej szkodliwości.

Obecny czas zamknięcia placówek opieki zdrowotnej tylko wydłuża długość kolejek pacjentów oczekujących na leczenie planowe. Rozumiejąc zagrożenia związane z koronawirusem warto jednak zważyć zagrożenia zdrowotne związane z rezygnacją z planowej diagnostyki i leczenia. Może okazać się, że zagrożenie ze strony koronawirusa jest mniejsze. Warto zastanowić się, czy przywracanie funkcjonalności systemu opieki zdrowotnej w zakresie leczenia planowego i kontynuacji terapii nie jest najwłaściwszym działaniem w bieżącej chwili.

Wybory, jakich trzeba obecnie dokonywać w zarządzaniu opieką zdrowotną, z uwagi na bardzo ograniczoną możliwość weryfikacji i walidacji przyjmowanych scenariuszy, są niezwykle trudne. Już nawet w przypadku postępowania z wirusem jest kilka modeli systemowego podejścia do radzenia sobie z pandemią. Stąd tryb i sposób odmrażania i przywracania funkcjonowania systemu opieki zdrowotnej także jest problemem skomplikowanym, z wieloma obszarami, które nie wiemy jak zafunkcjonują wraz ze stanem epidemii. Tym niemniej ważne jest, by działania skierowane na uruchomienie systemu podejmować już teraz. Każdy tydzień przedłużania obecnego stanu zamknięcia owocować będzie znaczącym wzrostem problemów, które wystąpią niebawem po wznowieniu. Lekarstwo, jakim jest częściowe zamknięcie systemu opieki zdrowotnej, nie może być groźniejsze od choroby, którą przy jego pomocy chcemy zwalczyć.

A czas płynie nieubłaganie…