O roku ów!

O roku ów!

Artykuł ”O roku ów!” uzyskał nominację do nagrody w prestiżowym, ogólnopolskim konkursie dziennikarskim ”Oczy Otwarte”.  

Kto dotąd nie wiedział, że rok 2003 ogłoszono Europejskim Rokiem Niepełnosprawnych, to właśnie  korzysta prawdopodobnie z ostatniej szansy dowiedzenia się o tym fakcie.
Rok najpierw szumnie i radośnie ogłaszano, następnie zaczęto tworzyć Kalendarze i  Komitety Obchodów, zabiegając jednocześnie o środki i przychylność możnych.
Trzeba powiedzieć od razu, że niepełnosprawni dużo się po tym roku spodziewali. I, to także trzeba powiedzieć, nie zawiedli się. W pewnym sensie. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że był to rok takich niespodzianek, że aż im szczęki poopadały.
Ale zacznijmy od początku, czyli:

Miłe złego początki
Poszła fama, że w europejskim roku niepełnosprawnych, zostanie uruchomiony na ich potrzeby specjalny, „europejski” fundusz. Już sobie niektórzy roili, że da się coś trwałego za te pieniądze zbudować, stworzyć rozwiązania, które będą służyły środowisku przez długie lata lub „na zawsze”.  Organizacje wzięły się raźno do pisania projektów, a potencjalni  beneficjenci indywidualni oczyma wyobraźni widzieli się wyjeżdżający swobodnie z domów i mieszkań itp.

Duży może więcej
   Szybko jednak się okazało, że rok jest bardziej „europejski” niż „niepełnosprawnych”, a pieniądze są przeznaczone raczej na unijną propagandę. O, przepraszam! – informację. I trzeba je wykorzystać przed referendum. Jeśli nie dało się jednego z drugim połączyć, to trudno.
Nawiasem mówiąc –  „Razem z Tobą” – jedyne tego typu czasopismo na naszym terenie, tworzone przez niepełnosprawnych dla niepełnosprawnych, okazało się bez szans w konkursie grantowym. Pieniądze otrzymały „wielkie tuby” tj. media o dużym zasięgu.

A dalej już było z górki
   Tak więc trzeba było z obłoków wrócić na ziemię i zacząć robić swoje tu i teraz. Jeszcze dobrze nie ochłonięto po pierwszym rozczarowaniu, gdy zaczęły krążyć wieści o rychłej likwidacji Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Organizacje przedstawicielskie środowiska ON słały błagalne pisma do wszystkich Bardzo Ważnych Osób, a niepełnosprawni elblążanie zorganizowali manifestację protestacyjną (pokazaną w ogólnopolskiej telewizji). Nie zaprzeczamy, że zachęcaliśmy do protestów w całym kraju.
Minister Finansów zgodził się przyjąć delegację sfederowanych niepełnosprawnych, w której była również Teresa Bocheńska z Elbląskiej Rady Konsultacyjnej Osób Niepełnosprawnych. Grzegorz Kołodko oświadczył, że wcale nie zamierzał likwidować PFRON, zaś akcja elblążan została oceniona, jako „wybiegnięcie przed orkiestrę”. Chcielibyśmy, żeby tak było, ale nie mieliśmy złudzeń, że ten temat powróci. Nie przypuszczaliśmy tylko, że tak szybko.
A tymczasem piętrzyły się coraz to nowe problemy.

W oczekiwaniu na rozporządzenia
   Nikogo nie bulwersował fakt wielomiesięcznego „obrastania w rozporządzenia” znowelizowanych i już obowiązujących ustaw (o rehabilitacji zawodowej i społecznej ON czy ustawy o pomocy społecznej), bo do tego wszyscy Polacy „nie chcom, ale muszom” być przyzwyczajeni.

„Uzdrowienia” i inne cuda
Rada jednak zasypywana była żalami przerażonych ludzi chorych, którzy zanim ustawowe zmiany w orzecznictwie rentowym weszły w życie, już byli orzekani według nowych, surowych i niejasnych kryteriów.
Ludzie po pięćdziesiątce, nie odzyskawszy zdrowia, tracili źródło utrzymania. Rodzice chorych dzieci, którym odebrano prawo do zasiłku pielęgnacyjnego, tracili nie tylko środki na leczenie swoich dzieci i dostęp do rehabilitacji, ale i podstawy do ubiegania się o pomoc socjalną z tytułu opieki nad chorym czy niesprawnym dzieckiem.
Kryteria przyznawania pomocy zaostrzono, według klientów biura ERKON, „do bólu”. Zresztą i tak zabrakło pieniędzy dla wszystkich kryteria spełniających.
Konia z rzędem temu, kto potrafi opłacić rachunki i wyżyć z rodziną za przeciętną rentę.

ZUS rulez
   Wypłacanie rent socjalnych przekazano ZUS-owi czyli instytucji, która również orzeka o tym uprawnieniu (tak!).
Ponadto ZUS zażądał ubezwłasnowolnienia wielu osób, które dotąd żyły bez tego dobrodziejstwa. Dalej – w najbliższych latach planowana jest weryfikacja stałych orzeczeń o niepełnosprawności, bo takich orzeczeń już nie będzie. W związku z tym, niepełnosprawni głupio pytają, czy ustawodawca sądzi, że im np. utracone kończyny odrosną?
A nawiasem mówiąc, minister Hausner planuje przenieść do ZUS zasiłki dla bezrobotnych, żeby odciążyć Powiatowe Urzędy Pracy. Oby te pomysły nie doprowadziły do zawału obu instytucji. Jednej z przepracowania, drugiej z braku zajęcia.

Co by tu jeszcze zlikwidować?
   Według planu wicepremiera Jerzego Hausnera, likwidacja PFRON jest już przesądzona. Podobno niepełnosprawni nic na tym nie stracą. Podobnie, jak rodzice wychowujący samotnie dzieci, nie ucierpią z powodu likwidacji Funduszu Alimentacyjnego.
Kto jednak wierzy w taką matematykę? Jeśli ma zostać więcej w budżecie państwa, to musi mniej trafić do kieszeni obywateli. Chyba, że 2 + 2 jest 6.
A samorządy, jeśli otrzymają jakieś pieniądze, to raczej załatają liczne dziury – np. w klasztornym płocie czy w szkolnych salach gimnastycznych, jak to uczyniły władze województwa (warmińsko-mazurskiego) w 2003 roku z funduszami przeznaczonymi na likwidację barier architektonicznych w obiektach służących rehabilitacji.

Zamrozić renty i nie dać dorobić
   Rencistom, jak wiadomo, wiedzie się w tym kraju dobrze. Są przedmiotem zazdrości bezrobotnych. Nawet jeśli nie wystarcza im na leczenie, to przynajmniej nie umrą z głodu. A niektórzy jeszcze mają szansę dorobić w zakładach pracy chronionej. Ale niebawem skończy się ta społeczna niesprawiedliwość. Renty nie będą rewaloryzowane nawet po kilka lat, a próba podjęcia zatrudnienia będzie owocowała takimi skutkami, że mało kto się na nią odważy.
Podjęcie pracy będzie wymagało m.in. zmiany orzeczenia ZUS o stopniu niepełnosprawności. Przy dzisiejszym rynku pracy i związanej z nim konkurencji, niepełnosprawni mają dużo większą szansę stracić rentę, niż zdobyć i utrzymać pracę.
Zakłady pracy chronionej przestaną istnieć, bo proponowane w nowym planie porządkowania finansów publicznych zachęty, są dla przedsiębiorców nieatrakcyjne.
Niektórzy łudzą się, że zajmą stanowiska opuszczone przez niepełnosprawnych. Niestety, te miejsca pracy zostaną po prostu zlikwidowane. Społeczne skutki zaś będą takie, że zubożeje wiele rodzin, bo ojciec straci dochód, którego syn nie zyska.

Na zdrowie
Składki na ochronę zdrowia i ubezpieczenia społeczne mamy już w sumie wyższe niż uznana za socjalny raj, Szwecja. Chyba dlatego tak trudno zrozumieć czemu „reformowanie” lecznictwa idzie w kierunku przerzucenia kosztów na pacjenta, a renty i emerytury są niewspółmiernie niskie do kosztów utrzymania.
   Ale nie narzekajmy, przecież wszyscy sprawiedliwie jesteśmy obciążani coraz to nowymi/wyższymi podatkami. A tego, by niepełnosprawnych traktowano z uwagą przysługującą górnikom czy kolejarzom – bądźmy realistami – nie możemy oczekiwać. Bo wygląda na to, że nawet święci wchodzą w układy i dlatego patronka górników ocaliła w śmigłowcu ideowo obcego Leszka Millera.

Czy cięcia ożywią gospodarkę?
Niepokoi jedynie, że mimo zaciskania pasa (na szyi, jak mówią niektórzy), zakłada się dalszy wzrost deficytu budżetowego. Nasuwa się też pytanie, czy plan uzdrowienia publicznych finansów, uzdrowi polską gospodarkę? Czy możemy liczyć na przyspieszenie i nowe miejsca pracy? – Prognozy są raczej pesymistyczne, bo pazerne państwo udusi każdą inicjatywę. Niegłupi powiedział: żyj i daj żyć innym. Jednak żaden tyran dobrowolnie nie chce się zrzec kontroli i haraczy. I nie wyciąga nauki z przeszłości, że prędzej czy później, takie postępowanie doprowadzi do buntu. (Czy ja jeszcze piszę o demokratycznym kraju czy mi się coś pomyliło?)

W Europejskim Roku Niepełnosprawnych
   Rok 2003 obfitował w akcje protestacyjne. Niepełnosprawni w całym kraju organizowali spotkania z parlamentarzystami i przedstawiali im swoje wnioski, postulaty, propozycje, prośby, argumenty. Wskazywano nieprawidłowości i nonsensy w projektach i ustawach, powoływano się na społeczne skutki wprowadzania nie do końca przemyślanych przepisów. Pisma wysyłane były do wszystkich osób, które mogły mieć wpływ na kształt regulacji prawnych dotyczących paru milionów Polaków.
   Prawie każdy z apeli do władz kończył się zdziwieniem, że te niewiarygodne, niekorzystne decyzje zapadają w Europejskim Roku Niepełnosprawnych.
Odpowiedź nasuwa się sama: – No i co z tego, że europejskim?

P.S. Chcę jeszcze dodać, że te gorzkie uwagi nie dotyczą elbląskich władz samorządowych. Rada Miejska pieniądze przeznaczone dla niepełnosprawnych podzieliła roztropnie, a Ratusz sprzyjał inicjatywom podejmowanym przez organizacje.

Na zdjęciu Przemarsz Przyjaźni podczas Tygodnia Niepełnosprawnych w Elblągu. Na pierwszym planie Barbara Dyrla, pełnomocnik prezydenta miasta ds. osób niepełnosprawnych. fot. ESzC
  Elżbieta Szczesiul-Cieślak Wersja archiwalna wpisu dostępna pod adresem: http://razemztoba.pl/beta/index.php?NS=srodek_new_&nrartyk= 8

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.