Niecodzienna ankieta

Niecodzienna ankieta

Jak wynika z danych publikowanych corocznie przez Bibliotekę Narodową, ponad 60 proc. naszych rodaków nie czyta wcale, a jeśli już, to zdecydowanie preferujemy krótkie formy lub „łatwiejszą” rozrywkę w postaci telewizji, zdawkowych informacji na profilach społecznościowych czy w audiobookach. Nigdzie nie znalazłem danych dotyczących sytuacji osób z niepełnosprawnością. Śmiem jednak wątpić, żeby w tej materii miałoby się coś zmienić względem w pełni sprawnych przedstawicieli naszego kraju. Ku mojemu zdziwieniu, znalazł się chyba ktoś, kto stwierdził, że osoby z niepełnosprawnościami i ich opiekunowie dysponują dużą ilością wolnego czasu, który spożytkują z przyjemnością na wypełnienie ankiety liczącej… (sic!) dwadzieścia stron.

Jak mówią autorzy poradnika „Jak powinna wyglądać idealna ankieta”, wypełnienie jej nie powinno zająć dłużej niż 5 minut. Kiedy trwa to dłużej niż 10 minut, niezbędne jest jej skrócenie, gdyż z pewnością spowoduje znużenie u respondenta. Oczywiście zgadzam się, że są zagadnienia, które – jeśli chcemy opracować je najszerzej jak się da – trudno zmieścić się w tych ramach. Lecz twierdzenie, że osoby z niepełnosprawnościami wypełnią dwadzieścia stron ankiety, gdzie oprócz pytań dychotomicznych (tak lub nie), pytań stosujących skalę, dyferencjał semantyczny, pytań tabelarycznych czy pytań z wieloma wariantami odpowiedzi – kończąc na pytaniach otwartych, w których prosi się o napisanie swojej opinii/oczekiwań, jest delikatnie mówiąc naiwne. Jeżeli już wypełnią, to z pewnością będzie to dalekie od oczekiwań pokładanych w rezultatach, jakie chciałoby się otrzymać po podsumowaniu takiej ankiety.

W informacji dołączonej do maila, w którym otrzymaliśmy tę ankietę, autorzy sami przyznają, że doskonale wiedzą o tym, że każda ankieta ma sens wówczas, gdy trafi do jak największej ilości odbiorców, wtedy jej wyniki są najbardziej miarodajne. „Liczę na Państwa pomoc, ponieważ wraz ze wzrostem liczby oddanych ankiet wzrasta ich reprezentatywność. Istotne są jednak szczere odpowiedzi, żeby wyników nie fałszować i nie podejmować potem chybionych działań”. Kiedy jednak mamy do czynienia z taką „książką”, to przepraszam, mnie człowiekowi, który lubi czytać, odechciało się ją wypełniać, kończąc na stronie dotyczącej „Sytuacji w gospodarstwie domowym”. Chyba, że faktycznie, ktoś niepełnosprawnych spostrzega jako tych, co siedzą w domu i mają bardzo dużo wolnego czasu, a rozrywka w postaci wypełniania ankiety będzie godną ich uwagi.

Kartkując tę ankietę, zdałem sobie również sprawę, że jej twórca specjalnie chyba nie ponumerował stron, by już na początku nie zniechęcić respondentów. Zadałem sobie jednak trud i sam policzyłem strony. Okazało się, że dotrwałem do 13 i zajęło mi to sporo więcej czasu niż wspomniane wyżej 10 minut.

Zastrzegam, że zgodnie z prośbą starałem się wypełnić ankietę zgodnie z przekonaniami i pytania wymagające chwili zastanowienia tak traktowałem. Oczywiście można ją „przelecieć” szybko i „odhaczyć” ale czy o to chodziło Urzędowi Miasta, który zlecił sporządzenie badania systemu wsparcia osób z niepełnosprawnościami w Elblągu? Chcę wierzyć, że nie. W końcu, kto wydaje pieniądze, by potem słyszeć z wielu stron, że wyniki są, delikatnie mówiąc, dalekie od oczekiwań jakie stawia środowisko, gdyż zostały przeprowadzone na małej próbie. Oczywiście nie wiem ile osób faktycznie tę ankietę wypełni i w jaki sposób, lecz słysząc odpowiedzi beneficjentów projektów realizowanych przez ERKON, których poprosiliśmy o jej wypełnienie, którzy najpierw patrzyli na nas z niedowierzaniem, a następnie, jak jeden mąż, odmawiali jej wypełnienia, twierdząc, że tak długiej ankiety po prostu wypełniać im się nie chce, a jeśli już ktoś potrzebuje ją zrobić, to niech sam do nich przyjdzie i zadaje pytania oraz notuje ich odpowiedzi, przypuszczam, że niewiele. Padały również pytania, czemu my zajmujemy się ankietami innej organizacji, ponieważ patrząc na pierwszą jej stronę można odnieść mylne złudzenie, kto tę ankietę zlecił. Aby tego się dowiedzieć, trzeba wczytać się we wstęp.

No cóż, ostatecznie udało mi się po dłuższej przerwie dotrwać do końca ankiety. Na jej wyniki przyjdzie z poczekać. Z pewnością jednak będziemy, jako redakcja, dopytywać się u źródeł ile faktycznie ankiet spłynęło, bo to pokaże, czy będziemy mogli mówić o jakiejś reprezentatywnej próbie. Może okaże się, że to ja szukam dziury w całym, a osoby, z którymi ostatnio rozmawiałem i słyszałem ich wypowiedzi, na temat tej ankiety faktycznie nie są zainteresowane poprawą sytuacji osób z niepełnosprawnościami w naszym mieście i zwyczajnie marudzą dla marudzenia. Szybciej jednak dowiemy się, że osoby z niepełnosprawnościami i ich opiekunowie nie byli chętni do współpracy… Obym się jednak mylił.

1 Komentarz

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.