Nie lękajcie się – wypłyńcie na głębię!

Nie lękajcie się – wypłyńcie na głębię!

“Dobry bój bojowałem, biegu dokonałem, wiarę zachowałem, a teraz oczekuje mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu da Pan, sędzia sprawiedliwy, a nie tylko mnie, lecz i wszystkim, którzy umiłowali przyjście jego“ (2 Tm 4:6-8).

Przypomnienie słów świętego Pawła z listu do Tymoteusza, wydało mi się bardzo właściwe w momencie żegnania się Jana Pawła II z doczesnym życiem.

W swoim testamencie, który zaskakuje skromnością m.in. napisał: „Wyrażam najgłębszą ufność, że przy całej mojej słabości Pan udzieli mi każdej łaski potrzebnej, aby sprostać wedle Jego Woli wszelkim zadaniom, doświadczeniom i cierpieniom, jakich zechce zażądać od swego sługi w ciągu życia. Ufam też, że nie dopuści, abym kiedykolwiek przez jakieś swoje postępowanie: słowa, działanie lub zaniedbanie działań, mógł sprzeniewierzyć się moim obowiązkom na tej świętej Piotrowej Stolicy.”

Papież – Polak, którego wybór blisko 27 lat temu, wielu wydawał się kontrowersyjny, okazał się ofiarnym apostołem niosącym światu ewangelię. Jego pontyfikat zaliczany do największych w historii Kościoła, ktoś – jakże trafnie – nazwał pielgrzymowaniem do zwykłych ludzi.

Pierwsze, silne wiarą przesłanie Jana Pawła II, było pukaniem do trwożliwych serc. Wzywał: nie lękajcie się – otwórzcie drzwi Chrystusowi! Ostatnie, brzmiało: wypłyńcie na głębię! A więc kierował je do ludzi śmiałych, dojrzałych duchowo, co oznacza, że umierał z nadzieją, iż lata jego heroicznej pracy nie poszły na marne.

„Czasy, w których żyjemy, są niewymownie trudne i niespokojne. Trudna także i nabrzmiała właściwą dla tych czasów próbą – stała się droga Kościoła, zarówno Wiernych, jak i Pasterzy” – pisał. W tych czasach – „dyktatury relatywizmu moralnego” (określenie Josepha Ratzingera), upadku autorytetów i rezygnacji z mądrości na rzecz wiedzy, a z wiedzy na rzecz informacji – potrzebujemy, jak może nigdy dotąd, kogoś pewnego, czystego, niewzruszonego w wierze i przestrzeganiu zasad. A przy tym ludzkiego – radosnego i cierpiącego, starzejącego się na naszych oczach, a nie tracącego autorytetu. Pełnego zrozumienia i wymagającego – jak ojciec.

Dla rodaków Jan Paweł II był kimś szczególnym. Trudno przecenić, to co Karol Wojtyła dał swojemu narodowi. Jest powszechnie uważany za najwybitniejszego Polaka w dziejach. Jesteśmy z Niego dumni, był plastrem miodu na nasze kompleksy.

W 25 rocznicę pontyfikatu, 16 października 2003 r., na pytania w ankiecie „Jaki jest Twój stosunek do papieża?”, odpowiedziało 2118 internautów (portal Wirtualna Polska.pl). Niewiarygodne, ale aż 41% wybrało po prostu: „kocham go!”. 12% potwierdziło „słucham go i postępuję według jego nauk”, a 7% uznało, że „czasem mówi ciekawe rzeczy”. 24% przyznało się do dumy z rodaka – „cieszę się kiedy dobrze się o nim mówi, bo jest Polakiem”. Tylko 11% deklarowało obojętność – „niech sobie będzie papieżem, nie przeszkadza mi”, a 5% całkowity brak zainteresowania – „zupełnie nie interesuje mnie to, co mówi”.

Jak wynika z innych sondaży Polacy uważają, że papież zajmował się przede wszystkim dążeniem do pokoju na świecie i że to dzięki niemu, w sposób pokojowy przebiegał w Polsce demontaż systemu komunistycznego. Spora grupa za najważniejszy element jego pontyfikatu uważa  propagowanie ekumenizmu, inni sądzą, że jest nim walka z totalitaryzmem.

2 kwietnia br., w ostatnich godzinach życia papieża, internauci na Interii.pl. masowo ( 24.980  głosów o g.14:50) odpowiadali na pytanie „Papież, to przede wszystkim:”. I na ten moment zmieniło się nasze postrzeganie. 60% internautów wybrało: „po prostu wyjątkowy człowiek”, a 27% – „wzór do naśladowania”. „Wielki przywódca religijny” i „zasłużony Polak” zaznaczyło, odpowiednio, tylko 10% i 3 % respondentów. Bo w tej chwili liczył się tylko On – cierpiący, bliski nam człowiek, a nie jego wysoki urząd i splendor, którym się szczyciliśmy.

Jego śmierć okryła nas autentyczna żałobą i stała się impulsem do manifestacji patriotycznych, uczuć ponad podziałami. Nawet polityczni przeciwnicy potrafili się pojednać. Hołd Papieżowi oddali także przywódcy polityczni i religijni z całego niemal świata oraz przedstawiciele wielu monarchii. Na jego pogrzebie zaciekli wrogowie potrafili podać sobie ręce.

W tym kontekście, proroczo brzmią słowa papieskiego testamentu: „Pragnę (…) całkowicie zdać się na Wolę Pana. On Sam zdecyduje, kiedy i jak mam zakończyć moje ziemskie życie i pasterzowanie. (…) Przyjmując już teraz tę śmierć, ufam, że Chrystus (…) uczyni ją pożyteczną dla tej największej sprawy, której staram się służyć: dla zbawienia ludzi, dla ocalenia rodziny ludzkiej, a w niej wszystkich narodów i ludów (wśród nich serce w szczególny sposób się zwraca do mojej ziemskiej Ojczyzny), dla osób, które szczególnie mi powierzył – dla sprawy Kościoła, dla chwały Boga Samego.”

Joseph Ratzinger – następca Karola Wojtyły na stolicy apostolskiej – na pogrzebie, który zgromadził miliony ludzi w Watykanie i przed telewizorami – powiedział: „Wierzę, że Jan Paweł II stoi teraz  w oknie domu Ojca i błogosławi”.

Wierzą w to także ogromne rzesze wiernych, którzy przyszli na pogrzeb z transparentami „Już święty!”. Domagają się szybkiej beatyfikacji papieża, którego zaczęto nazywać Janem Pawłem Wielkim. I takim dla nas zostanie na zawsze.
  Elżbieta Szczesiul-Cieślak Wersja archiwalna wpisu dostępna pod adresem: http://razemztoba.pl/beta/index.php?NS=srodek_new_&nrartyk= 357

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.