Marionetkowy show

Marionetkowy show

Tańczyli już na lodzie i parkiecie, śpiewali na setki sposobów, a nawet występowali w cyrku. Teraz skaczą do basenu z trampoliny. Tym samym, trudno nie zauważyć, że show–biznes wkracza coraz śmielszym krokiem w sferę, dotąd budzącą raczej litość i smutek, niż – jak się dotąd wydawało, wartą pokazywania w programie rozrywkowym.

Kolejny już sezon, niemal każda szanująca się duża stacja telewizyjna, raczy nas zmaganiami, w czym tylko się da, ludzi z pierwszych stron gazet. Nie brakuje też prób „wyniesienia na szczyt” zwykłego obywatela, który posiada jakikolwiek talent i dzięki „dobroduszności” władz stacji będzie mógł poczuć się – przynajmniej przez kilka tygodni, jak gwiazda. Zazwyczaj, gdy gasną światła i błysk fleszy, okazuje się, że wygrać, to niekoniecznie oznacza trafić na salony. Szczególnie, że tego typu programy rządzą się swoimi prawami i w głównym założeniu mają przynieść zysk producentom i stacji, a niekoniecznie tym, którzy w nim występują. Śmiało można porównać produkcje typu „talent show” do areny cyrkowej, gdzie wytresowana zwierzyna lub clown ma po prostu umilić czas widzom. Programy te, często są tak kreowane przez producentów, by przyciągały uwagę jak największej liczby osób i powodowały, że widz poruszony losem występującego, wyśle sms na numer taki i taki, dając tym samym szansę swojemu faworytowi. Czy aby na pewno?

Weźmy choćby kilka przykładów z ostatnich tygodni. Do wody z trampoliny skacze wybitny polski paraolimpijczyk, któremu w dzieciństwie amputowano nogę, na Eurowizję wybiera się fiński zespół punkowy, którego członkowie mają zespół Downa. Również i Polska wysyła na ten konkurs, kogoś nam bliskiego – poruszającą się od kilku lat na wózku Monikę Kuszyńską. Jeszcze w ubiegłym roku na parkiecie tańczył Jasiek Mela, a swój talent wokalny w poprzednich latach pokazywał niewidomy Paweł Ejzenberg. Czy wszystkie te przypadki mogą niczym jaskółka czyniąca wiosnę dawać znaki, że osoby z niepełnosprawnościami zaczynają być równo traktowane z pozostałymi? Mi osobiście bliżej do opinii ekspertów, którzy uważają, że udział tych osób w tych programach, to nic innego jak tzw. „poprawność polityczna”, która ma przynieść jedynie większą oglądalność a co za tym idzie i zyski. Czy więc osoby z niepełnosprawnościami są „dobrym towarem”, który się sprzedaje lepiej niż reszta uczestników? Jestem zdania, że każdy, kto bierze udział w tego typu programie może stać się taką marionetką – wystarczy tylko znaleźć w jego życiorysie jaką łzawą historyjkę, a wynik końcowy będzie niemal pewny. Każdy z nas ma przecież wrodzony odruch współczucia dla innych, szczególnie tych bardziej pokrzywdzonych. Stąd też daleko mi do stwierdzenia, iż zaczynamy traktować osoby niepełnosprawne na równi z innymi. Fakt – przez lata w tej materii wiele już się zmieniło na plus, lecz daleko nam jeszcze do normalności, o ideale już nie wspominając.  

  Rafał Sułek, Fot. freeimages.com Wersja archiwalna wpisu dostępna pod adresem: http://razemztoba.pl/beta/index.php?NS=srodek_new_&nrartyk= 12456

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.