Listopadowe Memento Mori czyli młodzież o śmierci

Listopadowe Memento Mori czyli młodzież o śmierci

Śmierć, nie zważa na wiek, a nawet na stan zdrowia, a mimo to, bywa kojarzona ze starością i chorobą. W umysłach ludzi silnie zakorzenił się stereotyp, że śmierć winna nadejść wtedy, gdy się dobrze nażyjemy, opadniemy z sił i nie będziemy czuć już smaku życia. (www. apostol.pl)
Przychodzi zawsze niespodziewanie. Choć jest obecna na co dzień w naszym życiu, w filmach, wiadomościach, grach komputerowych, to nie robi na nas takiego wrażenia jak wówczas, gdy zaczyna dotyczyć nas samych. Wtedy stajemy się bezradni i bezsilni. Zaczynamy się zastanawiać, dlaczego spotyka to właśnie nas, dlaczego akurat teraz. Z czasem największy ból i smutek mija, pustka pozostaje.
Śmierć, jako pojęcie, jest terminem bardzo szerokim. Trudno jest mówić o niej ogólnie. Nauką, która zajmuje się rzeczami ostatecznymi człowieka i świata: śmierci, końca świata itp. jest eschatologia – mówi ksiądz Radosław Kluska z elbląskiej Parafii Św. Jerzego. – Śmierć dotyczy nas wszystkich, jest zjawiskiem, którego nie unikniemy, jest naturalną koleją rzeczy. Dla człowieka wierzącego, jest ona drugim narodzeniem, narodzeniem w nowym świecie. Jednakże w dzisiejszych czasach jest wielu ludzi, dla których śmierć jest czymś, o czym w ogóle nie myślą, uważają, że ich to nie dotyczy. Młodzi ludzie w dzisiejszych, zbrutalizowanych czasach mają różne podejście do śmierci. Wszystko zależy od środowiska w jakim przebywają, w jakich się wychowują – dodaje.

Kultura śmierci

Jej przejawem jest nasilanie się w społeczeństwie takich zjawisk jak, depresja, narkomania, aborcje, zachowania samodestrukcyjne, samobójstwa i masowe morderstwa. W 1999 roku profesor Michael Kearl z Wydziału Socjologii i Antropologii na Uniwersytecie Trinty w San Antonio powiedział: „ […] śmierć zaczyna być uważana za siłę napędową życia, rozwoju i porządku społecznego. Jest natchnieniem dla religii, filozofii, ideologii politycznych, sztuki i technik medycznych. To na niej zarabiają gazety i agencje ubezpieczeniowe, to ona urozmaica wątki filmowe, (…) zasila również nasz przemysł”.

Jak już zostało powiedziane wcześniej, śmierć obecna jest na każdym kroku. Młody człowiek w obecnym świecie jest pozostawiony często sam sobie wobec wszechobecnego zła. Tym samym kultura śmierci rozwija się stając się dla młodego człowieka wypełnieniem jego duchowej pustki. Brutalne gry komputerowe, filmy z ogromną ilością przemocy, nałogi wypełniają sporo jego czasu.

Innym bardzo poważnym problemem, z którym mierzy się dzisiejsza młodzież, jest samotność. Żyjemy w czasach, kiedy większość dorosłych żyje w szalonej pogoni za pieniądzem, za sukcesem. Staje się regułą, że rodzice nie mają czasu dla swoich dzieci, przez co młode pokolenie wychowuje ulica. Rodzice dostrzegają problem zazwyczaj wtedy, gdy jest już za późno. Wówczas zaczynają się pytania, jak to możliwe?

Rodzice muszą zdawać sobie sprawę, że młodzi – choć nie wyrażają tego otwarcie – często są spragnieni uczucia, miłości, wsparcia. Gdy tego nie odnajdują w najbliższym gronie rodzinnym, szukają dalej – wśród znajomych, przypadkowo poznanych ludziach, czy chociażby oddając się kolejnym nałogom, łudząc się, że nowe życie, które zaczną, rozwiąże ich problemy. Rodzice muszą pamiętać, że ich dzieci potrzebują jasnych odpowiedzi, gdyż żyją w świecie pełnym niepewności. Dzisiaj dzieci stawiają czoła rzeczywistości znacznie bardziej skomplikowanej niż dawniej.

Koniec czy początek? Rozmowy o śmierci

Świadomość kresu życia na pewno jest silniejsza u schorowanej staruszki niż u nastolatka, dopiero wkraczającego w życie. Ale to nie oznacza, że młodzież nie myśli o śmierci. To prawda, że częstokroć temat ten jest pomijany, niczym temat tabu, w rozmowach młodych ludzi, ale to nie oznacza, iż nie jest on obecny w ich życiu.

– W tym roku, jeszcze na religii nie rozmawiałem z młodzieżą o śmierci – mówi ksiądz Radosław Kluska. – Będę realizował ten materiał w listopadzie. Jednakże współczesna młodzież, ta która chodzi na religię, doskonale wie czym jest śmierć. Rozmawiają o niej swobodnie, wiedząc, że po śmierci zacznie się dla nich drugie życie, życie duchowe. Stosunek jaki młodzież ma do śmierci, ale również każdy z nas, pokazuje, jaka naprawdę jest nasza wiara, czy wierzymy szczerze, czy powierzchownie.

Postanowiliśmy zapytać kilkoro młodych ludzi, co sadzą o śmierci, jaki mają do niej stosunek:

Justyna (18 lat)
Dla mnie śmierć jest kolejnym etapem życia….to taki stan przejściowy…a co dzieje się z duszą później, dokąd prowadzi, nie mam pojęcia. Wiadomo, są różne wersje. Myślę,  że to  indywidualna kwestia wiary. Jeśli chodzi o mnie, to nie snuję przemyśleń dotyczących życia po śmierci. Wychodzę z założenia, że co ma być i tak będzie.

Iwona (16 lat) –  Śmierć jest dla mnie czymś w rodzaju ”ucieczki”  z tego świata… boję się jej … Często myślę o niej. Jak mam dobry humor, to boję się śmierci, gdy jestem przygnębiona kłopotami, czekam na nią, bo wiem, że będę wówczas wolna od cierpienia i smutku. Czasami mam taki stan, że mam gdzieś czy umrę czy nie i co się ze mną później stanie.

Paweł (23 lata)Dla mnie śmierć jest końcem starego a początkiem nowego życia. Staram się o niej nie myśleć, choć wiem, że jest nieunikniona. Co do strachu…. nie boję się, ponieważ nie znam tego uczucia, nie przeżyłem go nigdy, więc niby czego mam się bać.

Magda (21 lat) Dla mnie śmierć to coś strasznego, potworny ból i osobisty lęk. Parę lat temu straciłam kogoś bardzo bliskiego i to do dzisiaj we mnie siedzi. Nie chcę o tym myśleć, także we własnej perspektywie, bo po prostu się boję. Chcę jeszcze trochę pożyć na tym świecie i użyć sobie go do woli. Zdaję sobie jednak sprawę, że śmierć nie wybiera i może nadejść w każdej chwili i zupełnie niespodziewanie. Tym bardziej się jej boję, bo zazwyczaj zabiera tych, co nie powinna  i nie w tym czasie.

Pomimo, iż śmierć we współczesnej kulturze pojawia się niezwykle często, młodzież nie lubi o niej rozmawiać.

– Dla mnie nie do pomyślenia jest, aby na spotkaniu ze znajomymi zacząć – ot tak sobie – rozmawiać o śmierci. Jak niby miałoby to wyglądać? – pyta 21- letnia Magda, studentka psychologii.

– Gdy rok temu, umarł ojciec mojej mamy, widziałem, jak cierpiała. Jej ból był tym większy, iż dwa tygodnie wcześniej pochowaliśmy jej mamę. Ja też to przeżywałam, na swój sposób; próbowałam mamie jakoś pomóc ale nie wiedziałam jak. Byłam bezradna, nie wiedziałam jak się zachowywać, co robić. O czym wówczas rozmawiać? I jak… – wyznaje 18- letnia Justyna.

Inna sprawa, to śmierć, z którą spotyka się każdy z nas, nie tylko młody człowiek, na co dzień: w grach komputerowych, filmach.  Jest śmiercią sztuczną, umieraniem na niby. Każdy z nas zdaje sobie sprawę, że to gra aktorska i „umarły” za chwilę powstanie.

Memento Mori

Są miejsca, gdzie śmierć osobowa, ta najbardziej bolesna, obecna jest na co dzień. Szpitale, hospicja są specyficznymi miejscami. Pomimo zapewnień młodych ludzi, że chcą żyć dniem dzisiejszym i nie myślą o śmierci a temat ten jest dla nich w pewnym sensie tabu, wchodząc do hospicjum spotykamy często wielu młodych ludzi, którzy pracują tam jako wolontariusze.

– Jestem tutaj, gdyż chcę zrobić coś dla innych – mówi dwudziestopięcioletnia Żaneta, będąca wolontariuszem w gdańskim hospicjum od czterech lat. – Praca w hospicjum i długie obcowanie ze śmiercią wiele mi uświadomiły. Dotarło do mnie, że pomimo, iż jestem młodą osobą, nie wiadomo ile przyjdzie mi żyć. Nie wiem ile mam jeszcze czasu, ile zdążę zrobić. Dlatego bawię się, korzystam z życia a jednocześnie staram się jak najwięcej dawać siebie innym. Hospicjum jest dla mnie miejscem szczególnym. Tutaj rodzą się najważniejsze pytania. To właśnie tutaj szukam sensu życia i świata.

Śmierć jest i była zawsze z nami. Musimy mieć jednak świadomość, że nie jesteśmy panami tego świata i w każdej chwili może nas zabraknąć, możemy pozostawić po sobie pustkę, niedokończone dzieło.

– Śmierć jest naturalnym końcem naszego życia na ziemi i przejściem do drugiego życia. Dobry katolik nie powinien się jej obawiać. Życie po śmierci, będzie dla niego nagrodą za życie według przykazań. Nie powinniśmy również całe życie żyć w smutku, że umrzemy. Żyjmy zgodnie z przykazaniami, radujmy się z każdego dnia ale pamiętajmy, że nie jesteśmy nieśmiertelni. Pamiętajmy, że przyjdzie dzień kiedy staniemy przed Sądem Ostatecznym, który zadecyduje o naszym dalszym, już pozagrobowym życiu. Póki co, żyjmy z Bogiem i wykorzystujmy dany nam czas na Ziemi jak najlepiej – podsumowuje ks. Radosław Kluska.

Pierwsze dni listopada to szczególne dni. Szarość jesiennej aury, opadające zżółkłe liście i setki świeczek na grobach, tak jest co roku. To czas, kiedy mamy okazję pomyśleć nad swoim życiem, czas kiedy uświadamiamy sobie, że nie jesteśmy tacy silni; czas kiedy mamy okazję do refleksji nad śmiercią i sensem życia. Jest to także, a raczej szczególnie, dzień pamięci i wspomnień o tych, co odeszli.

Źródło: Cogito, apostoł.pl, naszewiadomości.blox.pl.
  Rafał Sułek  Wersja archiwalna wpisu dostępna pod adresem: http://razemztoba.pl/beta/index.php?NS=srodek_new_&nrartyk= 4463

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.