Kiedy człowiek nie brzmi dumnie

Kiedy człowiek nie brzmi dumnie


Dość często zadaję sobie pytanie od jakiego i do jakiego momentu chodząca masa ludzka nazywa się człowiekiem? W dzisiejszych czasach na każdym kroku depcze się godność człowieka: w zakładach pracy mobbing, poniżanie, wyzywanie, straszenie, nie wypłacanie pensji, to normalka. Nie szanuje się człowieka starego, chorego, niepełnosprawnego, który nie  jest w stanie zaprotestować, żądać odpowiedniego leczenia.
Jako rodzice dziecka niepełnosprawnego nie ubezwłasnowolnionego, który uległ ciężko zachorował, nie mieliśmy nic do powiedzenia. W szpitalu nikt z nami nie przeprowadził wywiadu, nie pytano o zgodę na różne zabiegi, chociaż  ludzi tzw. normalnych pytano i żądano podpisów.
Jednak najbardziej boli to, że ludzi w stanie wegetatywnym (czy zawsze jest pewność co do stanu?) skazuje się na dodatkowe cierpienie, i to ze względów oszczędnościowych. Nasze dziecko bardzo cierpiało z powodu rurki tracheotomicznej jednoczęściowej, która była tak wewnątrz zanieczyszczona, że bardzo utrudniała oddychanie. W końcu wymieniono na właściwą i oddech wrócił do normy. Syn cierpiał także z tego powodu, że przez dwa miesiące miał podłączony cewnik – wywiązało się zapalenie. Po odłączeniu cewnika wszystko się unormowało. Była też sytuacja, że przyplątała się infekcja dróg oddechowych, ale niestety Hospicjum nie ma możliwości leczenia. Widzieliśmy, że nasze dziecko jeszcze bardziej cierpi, to było nie do zniesienia. My rodzice, wezwaliśmy Pogotowie…
Nie posądzamy służby zdrowia o złą wolę. Jednak oszczędzanie na ludziach, którzy ogromnie cierpią i nie rokują nadziei na wyzdrowienie jest smutne, a dla rodziny bolesne. NFZ określa zza biurka, co się komu należy. Nie liczy się z ogromnym cierpieniem chorego i rodziny. Nic nie pomagają protesty pracowników służby zdrowia.
My natomiast mówimy, że służbę zdrowia ogarnęła znieczulica, ale znieczulica wymuszona przez NFZ. Mamy świetnych lekarzy, ale czym mają leczyć? I za jaką gażę! Ten problem dotyczy również pielęgniarek, które muszą robić dosłownie wszystko i to pędem, bo na dwie  pielęgniarki wypada  kilkudziesięciu chorych.
Ale lekarze, pielęgniarki dadzą sobie radę – po prostu wyjadą. Gorzej z nami, pacjentami. W Polsce są najniższe nakłady na ochronę zdrowia z wszystkich krajów UE.
Myślę, że nadszedł czas, żeby w tym temacie zabrać głos. To społeczeństwo powinno powiedzieć rządzącej elicie, że chcemy być leczeni na miarę naszych czasów, chcemy godnie dożywać starości i godnie, bez cierpienia umierać. Różni ludzie o różnych orientacjach walczą o swoje prawa, czasami dziwnie niezrozumiałe – i popierają ich media, robiąc dużo wrzawy.
Tymczasem społeczeństwo nie zmobilizowało się, żeby wymusić na rządzie większe stawki na leczenie. Jak twierdzą rzeczoznawcy, co roku brakuje na służbę zdrowia 21 milionów zł. Ile milionów Polaków musi z tego powodu cierpieć i przedwcześnie odejść, to widać po tym, jak szybko zapełnia się cmentarz. Minister zdrowia proponuje odpłatność za leczenie – może to i dobre, ale nie na te biedne czasy i ogromne bezrobocie.
  Łucja Bagnowska Wersja archiwalna wpisu dostępna pod adresem: http://razemztoba.pl/beta/index.php?NS=srodek_new_&nrartyk= 982

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.