Jak Julka odpoczywa?

Jak Julka odpoczywa?

Zapytała mnie przy okazji wychowawczyni Juli ze szkoły. Hmm… Zaskoczyło mnie to pytanie, choć oczywiście nic po sobie nie dałam poznać, bo mama przecież wie wszystko o swoim dziecku. Szczególnie że w wypadku Julci większość spraw codziennych odbywa się z moim bezpośrednim udziałem. Przez chwilę zastanawiałam się, jak tu wybrnąć i udzielić wyczerpującej, wartościowej odpowiedzi…

Bo są pytania, do których jestem przyzwyczajona
– w lot mogę powiedzieć, jakie Julka ma zajęcia, kiedy z jakich terapii korzysta i na której co się dzieje. W sekundę odpowiem, jak często pojawiają się ataki padaczki, dlaczego ostatnio się nasiliły i kiedy trzeba podać wlewkę. Bez zastanowienia wyrecytuję listę leków, jakie Julcia bierze, jakie operacje przeszła, kiedy i dlaczego…

Wreszcie mogę szybciutko wyliczyć, jak spędzamy czas wolny i co sobie wtedy wspólnie organizujemy, gdy akurat Jula nie jest ani w szkole, na zajęciach popołudniowych, ani na żadnej innej terapii.

Nic jednak z tych rzeczy nie kwalifikuje się jako odpoczynek.

Myślę więc sobie „A jak ja odpoczywam?”. Cóż… W końcu umiejętność ta jest dziś bardzo unikatowa. Przecież zawsze jest coś do zrobienia i czas przeznaczony na nieproduktywne zaleganie na kanapie z książką lub przed ulubionym serialem wydaje się być czasem straconym.

Jak więc zorganizować odpoczynek dziecku (będąc w pełni odpowiedzialnym za to zorganizowanie), skoro samemu ma się parcie na bycie w ciągłym ruchu, biegu, ogólnie rzecz ujmując (jak w jednej z ulubionych Julci bajek „Tomek i przyjaciele”), na bycie użytecznym w każdej minucie dnia i nocy? No dobra, nocy może nie tak w każdej. Choć kupno urządzenia, które miałoby mi pokazać, ile tak naprawdę mojego snu nosi dumne miano produktywnego, wydaje się być dosyć ryzykowne…Czasem lepiej żyć w niewiedzy.

Mówiąc o śnie – właśnie, to jest przecież odpoczynek! Więc tak! Jula oczywiście śpi. I może zabrzmi to banalnie, ale to ważny element wypoczynku. Dbamy o to, by szła spać o tej samej porze, nie za późno, żeby się wyspała rano przed pobudką do szkoły. Przed spaniem mamy swoje rytuały, które dają Julce możliwość przewidywania kolejnych czynności i tego, że oto już czas do łóżka. To daje poczucie bezpieczeństwa osobom, które są całkowicie zdane na innych, tak jak nasza Julcia. Na jakiś czas przed pójściem spać wyłączamy telewizor, żeby Jula mogła wyciszyć emocje. Przy nasilonych atakach padaczki to dosyć istotna sprawa. To, jak wygląda godzina czy dwie przed pójściem spać, w dużej mierze rzutuje na to, jak Julce minie noc. Nasza córcia (poza oczywiście wyjątkami, których nie da się uniknąć) śpi raczej spokojnie i śpioszek z niej. Jeśli może, to śpi długo.

To jak najbardziej liczy się jako odpoczynek. Niektórzy mówią, że nawet jego podstawa. Ale tak łatwo samym snem nie wymigam się od odpowiedzi…

Jakkolwiek zabrzmi to może zwyczajnie i mało atrakcyjnie, Jula najlepiej odpoczywa w domu, w swoim fotelu, oglądając swoje ulubione filmy, programy i bajki. To jest patent na jej dobry humor i spokojną głowę. Patent sprawdzony i bez praktycznie żadnych odstępstw. Nie wtedy, kiedy wspólnie coś robimy, malujemy farbkami glinianego konika, czytamy książkę czy idziemy na spacer. Nie wtedy.

Kiedy gdzieś idziemy, jedziemy (bliżej lub dalej), spotykamy się z przyjaciółmi i rodziną, spędzamy aktywnie czas, zawsze wiemy, że jest to rodzaj wyzwania dla Julci, zdobycia nowych doświadczeń zmiany otoczenia i towarzystwa. Jest to zawsze dosyć wymagające emocjonalnie i lepiej, gdy w domu znajdziemy się na tyle wcześnie, żeby przed pójściem spać zdążyła się wyciszyć.

Wyjazd za granicę jest dla nas odpoczynkiem. Wyczekiwanym, zaplanowanym i cudownym. Oczywiście. Dla Julci, choć niechętnie to przyznajemy, to jednak więcej stresu niż relaksu. To nowe miejsca, inne odczucia, brak ulubionego fotela i znajomego otoczenia przez jakiś czas.
Nie powstrzymuje nas to jednak przed kolejnymi wyjazdami, bo zdobywanie nowych doświadczeń jest częścią życia. Jula dzięki nim się uczy i każdy kolejny wyjazd, każdy kolejny dyskomfort jest dla niej łatwiejszy do przyjęcia i przepracowania w sobie. Z każdego czerpie coraz więcej radości. Nie możemy przecież pozwolić, żeby Jula większość czasu spędzała w swojej strefie komfortu, np. w fotelu.

Jak więc Julka odpoczywa? Chyba wyczerpałam temat.