Gdyńscy ratownicy dla ulicy

Gdyńscy ratownicy dla ulicy

Streetworker Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Gdyni i ratownicy z Poszukiwawczego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego co tydzień o tej samej porze i w tym samym miejscu czekają na osoby bezdomne. Zmieniają opatrunki, rozpoznają nagłe stany, podpowiadają co zrobić, by zostać objętym ubezpieczeniem i od czego zacząć, gdy trzeba załatwić sprawę w urzędzie. Pilotaż programu „Gdyńscy ratownicy dla ulicy” zakończy się w lutym. Po podsumowaniu efektów zapadnie decyzja co do jego kontynuacji.

Na stołach jednego z pomieszczeń, w których działa Parafialny Zespół Caritas w klasztorze oo. franciszkanów na Wzgórzu św. Maksymiliana, stoją trzy torby wypełnione środkami odkażającymi, opatrunkami, maściami i wszystkim tym, czego potrzeba, by udzielić pomocy. Ta pomoc czeka na osoby bezdomne – w trudnej sytuacji nie tylko życiowej, ale i zdrowotnej, które z różnych powodów nie korzystają z pomocy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Gdyni.

– Ale korzystają na przykład z akcji takich jak „Zupa Chylońska” czy posiłek wydawany u franciszkanów. Praktycznie każdego dnia spotykam osoby skarżące się na różne dolegliwości. I nawet jeśli chcą żeby ktoś je obejrzał, żeby ktoś im doradził, nie mają gdzie się zwrócić – mówi Maciej Kruszyński, streetworker z Centrum Reintegracji i Interwencji Mieszkaniowej MOPS w Gdyni, pomysłodawca akcji „Ratownicy na ulicy”. – Streetworkerem jestem od siedmiu lat. Dobrze wiem, jak ważne jest dotarcie od osób pozostających poza systemem pomocy. Szukałem sposobu, jak to skutecznie robić.

Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Gdyni od pięciu lat współpracuje z Poszukiwawczym Ochotniczym Pogotowiem Ratunkowym. Jak mówi Kamil Sowiński, wiceprezes zarządu POPR, wspólnie tworzą nieformalną koalicję na rzecz gdyńskich bezdomnych. – Zapewniamy zaplecze medyczne dla działań streetworkerów MOPS pracujących na co dzień na ulicy – wyjaśnia. – Gdy pojawił się pomysł wspólnej akcji nie mieliśmy najmniejszej wątpliwości. Znamy Maćka i cały zespół CRiIM, to profesjonaliści z doświadczeniem, zarażają nas swoją energią.

Od kilku tygodniu streetworker i ratownicy spotykają się z osobami bezdomnymi w pomieszczeniach parafialnego zespołu Caritas w klasztorze oo. franciszkanów. Prowadząca go Helena Pasierbska o pomyśle na projekt „Gdyńscy ratownicy dla ulicy” dowiedziała się podczas spotkaniu organizacyjnego przed rozpoczęciem akcji „Zima” i zgodziła się, by dyżury odbywały się podczas cotygodniowego wydawania posiłków. – W każdy wtorek od 16:00 osoby bezdomne mogą zjeść u nas ciepły posiłek, napić się herbaty, wziąć przygotowane przez nas kanapki. Przychodzi nawet 40 osób – wyjaśnia. – Mogą wybrać sobie czystą odzież, mamy zabawki dla dzieci. Dajemy, co możemy. Ale też radzimy, gdzie można dostać jaką pomoc. No a teraz mamy jeszcze ratowników.

Maciej Kruszyński przypomina, że pierwszy, grudniowy wspólny patrol „Gdyńskich ratowników dla ulicy” odbył się w Punkcie Interwencyjnym przy ul. Janka Wiśniewskiego. Potem był Park Kiloński – podczas akcji wydawania zupy stanął namiot, do którego po zmianę opatrunków, opatrzenie ran czy poradę medyczną przyszło dziesięć osób. W ubiegły wtorek podczas dyżuru u franciszkanów tylko w ciągu pół godziny ratownicy zajęli się czterema osobami.

– To głównie kłopoty skórne – informuje Kamil Sowiński. – Zabezpieczamy rany i widoczne zmiany, ale do wyleczenia lub złagodzenia objawów potrzebne są leki, zmiana stylu życia, zachowanie higieny i odpowiedniej diety.

– Ktoś powie, że my tylko zmieniamy opatrunki – mówi Maciej Kruszyński. – Ale to ważne – dziś zmieniamy opatrunek, jutro osoba trafia do nas, do MOPS, zapewniamy jej ubezpieczenie i może kontynuować leczenie, dbać o siebie, wracać do zdrowia. Dlatego tu jesteśmy, dlatego to robimy. Od rozpoczęcia akcji „Gdyńscy ratownicy dla ulicy” o możliwej pomocy i rozwiązaniu ich sytuacji rozmawialiśmy z około 150 osobami. Około 10 osobom udało się realnie pomóc: ktoś trafił do placówki, ktoś na leczenie.

Kamil Sowiński podkreśla, że ratownicy nie działają jednorazowo i nie zamierzają przestać. Większość z nich ma zaświadczenia o ukończeniu kursu kwalifikowanej pierwszej pomocy, są też wśród nich ratownicy z wykształceniem medycznym. Zmieniają opatrunki, opatrują rany, rozpoznają nagłe stany internistyczne i na nie reagują. Udzielają też drobnych porad – do jakiego specjalisty się udać, na co zwrócić uwagę przy codziennej pielęgnacji i higienie.

– Połączenie naszych działań z aktywnością streetworkera, który doradza, informuje o formach wsparcia czy możliwościach wyjścia z bezdomności jest skuteczniejsze niż inne formy pomocy czasami utrzymujące te osoby na ulicy – zauważa Sowiński. – Staramy się działać wielopłaszczyznowo, żeby pomóc skutecznie.

Marcin Kowalewski, kierownik Centrum Reintegracji i Interwencji Mieszkaniowej MOPS w Gdyni zauważa, że akcja „Gdyńscy ratownicy dla ulicy” nie odbywa się zamiast, ale jako uzupełnienie gdyńskiego systemu wsparcia osób bezdomnych. To dobry sposób na szybkie zdiagnozowanie problemów i potrzeb a potem pokierowanie osoby tam, gdzie może zacząć szukać rozwiązania.

– Zdajemy sobie sprawę, jak utrudniony dostęp do lekarzy mają osoby bez ważnego ubezpieczenia zdrowotnego, dlatego chcemy im zapewnić taką podstawową opiekę – mówi.

Wspólne dyżury streetworkera i ratowników w klasztorze oo. franciszkanów przy ul. Ujejskiego 40 (wejście od strony ul. Kopernika) odbędą się jeszcze 18 i 25 lutego w godz. 16:00 – 17:00.

– Tym, na co kładziemy w Gdyni nacisk w pracy z osobami bezdomnymi jest reintegracja, czyli stwarzanie warunków do tego, by znów stanęły na nogi. Czasami takie nowe życie zaczyna się właśnie od rozmowy ze streetworkerem, który pokieruje osobę w odpowiednie miejsce – zauwaza Michał Guć, wiceprezydent Gdyni ds. innowacji. – Przed nami podsumowanie projektu „Gdyńscy ratownicy dla ulicy” i decyzja co do jego ewentualnego kontynuowania.

W grudniu 2019 r. w Gdyni – podobnie jak w innych miastach Pomorza – przeprowadzono badanie socjodemograficzne wśród osób bezdomnych. Jego głównym organizatorem było Pomorskie Forum na rzecz Wychodzenia z Bezdomności, koordynatorem w mieście – Centrum Reintegracji i Interwencji Mieszkaniowej MOPS. W całej Gdyni przebywa 307 osób bezdomnych; to o 75 mniej niż wynikało z poprzedniego badania, prowadzonego w roku 2017.

Aleksandra Dylejko / gdynia.pl
Źródło: gdynia.pl
Fot. Aleksander Trafas