Gdynia: MOPS powoli odmraża działalność

Gdynia: MOPS powoli odmraża działalność

Można już umówić się na krótką wizytę w dzielnicowym ośrodku pomocy społecznej, by np. przekazać ważny dokument. Podopieczni placówek wsparcia dziennego wrócili na zajęcia stacjonarne, ale te odbywają się w niepełnym wymiarze godzin. Plany pracy z mieszkańcami mieszkań wspieranych i chronionych zmieniane są tak, by – jeśli to tylko możliwe – ograniczyć ich aktywność poza domem. Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Gdyni powoli odmraża działalność, by z jednej strony zapewnić swoim klientom jak najszersze wsparcie, z drugiej – dbać o bezpieczeństwo ich i swoich pracowników.

Gdy mówimy „odmrożenie”, mamy na myśli powrót do trybu pracy sprzed ogłoszenia pandemii i izolacji. Ale w zasadzie nie ma branży czy dziedziny życia, w której byłoby możliwe pełne odmrożenie. Nie sprzyja temu chociażby, wciąż aktualne, zalecenie utrzymywania społecznego dystansu.

– Dla pracowników Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej to szczególne wyzwanie, bo ich codzienność opiera się przede wszystkim na relacjach z podopiecznymi, na ich budowaniu i podtrzymywaniu. Bez osobistych spotkań i rozmów czasami trudno wychwycić to „coś”, czego świadomość może być kluczowa dla poprawienia sytuacji konkretnej osoby. Dlatego stopniowo, w zakresie jaki w tej chwili jest możliwy, przywracane są kontakty osobiste. Oczywiście, są rzadsze i krótsze niż jeszcze na początku marca – mówi Michał Guć, wiceprezydent Gdyni ds. innowacji. – Formy zdalne czy on line, nawet jeśli na początku izolacji pomagały, na pewno nie wspierają umacnianiu więzi, między osobą potrzebującą wsparcia a tą, która wsparcia udziela. Można o nich mówić jedynie jako o narzędziu ratującym kontakt.

Dla każdej jednostki Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Gdyni przygotowano indywidualne plany odmrażania działalności, uwzględniające nie tylko specyfikę działań, ale też warunki lokalowe. Dokumentem nadrzędnym dla wszystkich jest „Strategia przywracania usług i zadań MOPS”.

Jako pierwsze, do trybu przejściowego działalność wznowiły placówki typu dziennego. Tryb przejściowy oznacza ograniczoną liczbę uczestników, mniejszą liczbę godzin zajęć, w których mogą uczestniczyć, aranżację przestrzeni oraz, oczywiście, wszystkie aspekty związane z zachowaniem bezpieczeństwa uczestników i pracowników.

– Ponowne uruchomienie placówki, poprzedzone przystosowaniem się do wytycznych sanepidu, nastąpiło 8 czerwca – informuje Urszula Żardecka, kierownik Dziennego Domu Pomocy Społecznej przy ul. Maczka. – Nasz dom przeznaczony jest dla 60 osób. Przygotowując się do wznowienia zajęć, założyliśmy trzy etapy uruchomienia placówki, na podstawie przygotowanych procedur dot. COVID-19, aby zminimalizować możliwość zakażenia. W pierwszym etapie przyjęłyśmy pierwszą grupę 24 osób najbardziej potrzebujących – samotnych lub samotnie zamieszkujących. Podzieliliśmy naszych uczestników na cztery grupy. Każda ma stale obecnego opiekuna. 1 lipca rozpoczął się drugi etap. Założyliśmy przyjęcie kolejnych 12 seniorów. Część z nich jednak wciąż ma obawy, dołączyło do nas siedem osób.

Wszystkie pomieszczenia DDPS są regularnie wietrzone, dezynfekowane i gruntownie sprzątane. Sale, w których prowadzone są zajęcia zaaranżowano tak, by możliwe było zachowanie dystansu. Przypominanie o nim jest bardzo ważne. Po okresie spędzonym w izolacji seniorzy są bardzo spragnieni swojego towarzystwa. Do tego, oczywiście, dwukrotne mierzenie temperatury ciała i dezynfekcja rąk.

33 seniorów spędza w placówce pięć godzin dziennie. Roli zajęć, w których uczestniczą, nie da się przecenić. W pierwszych dniach powrocie dało się zaobserwować zmiany w zachowaniu, dziś seniorzy są bardziej komunikatywni.

Z osobami, które wciąż pozostają w domach, utrzymywany jest kontakt telefoniczny.

– Działamy tu tak, jak w czasie zamknięcia placówki – mówi Urszula Żardecka. – Jeśli jest taka potrzeba, dowozimy zakupy, dostarczamy paczki żywnościowe, gdy potrzebne są leki, kontaktujemy się z przychodnią. Wszyscy sobie dobrze radzą. Z tyłu głowy ciągle nam się pali czerwone światełko, bo ostrożności nigdy za dużo.

Z trybu interwencyjnego na przejściowy swoją pracę przestawiły dzielnicowe ośrodki pomocy społecznej oraz siedziba MOPS przy ul. Grabowo. Dziś możliwe są wizyty maksymalnie półgodzinne. Tyle wystarczy, by przekazać ważne pismo, zaktualizować jakąś informację, umówić się na wizytę w środowisku rozumianym jako przestrzeń otwarta, gdzie możliwa jest dłuższa rozmowa z pracownikami. Warto jednak wcześniej ustalić telefonicznie termin spotkania.

Przygotowując się do przyjęcia mieszkańców, w siedzibach Dzielnicowych Ośrodków Pomocy Społecznej zainstalowano szyby z pleksiglasu, oznaczono miejsca, w których należy się zatrzymać oraz punkty z automatami do płynów dezynfekcyjnych. W siedzibie przy ul. Grabowo wyznaczono salkę do przyjmowania mieszkańców.

– Spotykamy się z klientami zarówno w budynku, jak i na świeżym powietrzu. W tym drugim przypadku oczywiście z zachowaniem bezpiecznej odległości dwóch metrów. W obu przypadkach w maseczkach. W przypadku zgłoszeń interwencyjnych odbywają się wizyty w środowisku klienta – informuje Monika Księżopolska, kierownik DOPS nr 2. – Cały czas działamy jednak w trybie pandemicznym, z ograniczonym dostępem. Wydaje mi się, że mieszkańcy przyzwyczaili się do tego sposobu wspólnej pracy. Najważniejsze, że jesteśmy ze sobą w stałym kontakcie.

– Coraz bardziej czekamy na możliwość realizowania pracy socjalnej w terenie, bo bez wywiadu środowiskowego na miejscu ciężko ocenić jak osoba funkcjonuje lub spróbować zweryfikować niektóre informacje – przyznaje Jarosław Józefczyk, zastępca dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Gdyni. – To sytuacje już o wyższym poziomie ryzyka, bo wywiady realizowane są w zamkniętych przestrzeniach. Oczywiście, gdy w grę wchodzi ratowanie zdrowia i życia, nawet w najtrudniejszym okresie pandemii nasi pracownicy przy maksymalnym zabezpieczeniu wchodzili w teren.

Dla osób z zewnątrz wciąż zamknięte pozostają placówki całodobowe. Gdy jednak wymaga tego stan zdrowia, przebywające w nich osoby są przewożone do szpitala. Usługi opiekuńcze w miejscu zamieszkania świadczy natomiast specjalny zespół opiekunek, które przeszły ma dodatkowe szkolenia: sanitarne i higieniczne.

Z kolei niektórzy pracownicy placówek wsparcia dziennego przeformułowali swoje doświadczenie świadczenia usług na terenie jednostki do świadczenia w miejscu zamieszkania danej osoby. Z takiego wsparcia korzystali m.in. mieszkańcy gdyńskich mieszkań chronionych.

– Nasz zespół wzmocnili pracownicy placówek, bo nie byliśmy przygotowani na tak długi okres pełnienia w mieszkaniach dyżurów nawet dwunastogodzinnych, w dzień i w nocy – przyznaje Małgorzata Ustrzyńska, kierownik Zespołu  ds. mieszkalnictwa wspieranego MOPS Gdynia. – W trudnym czasie staraliśmy się, by nasi mieszkańcy jak najmniej wychodzili na zewnątrz. Modyfikowaliśmy indywidualne plany. Teraz trochę wracamy do naszych standardowych działań, aczkolwiek wciąż, jeśli można ograniczyć aktywność poza mieszkaniem, staramy się to robić.

Ksenia Pisera
Fot. Aleksander Trafas / Laboratorium Innowacji Społecznych