Elbląg: Dwie dekady Integracji w SP nr 25

Elbląg: Dwie dekady Integracji w SP nr 25

W czwartek (25 października) w Szkole Podstawowej numer 25 obchodzono jubileusz 20–lecia Integracji. To właśnie dwie dekady temu utworzono szkołę, w której miejsce znajdują zarówno dzieci pełnosprawne i niepełnosprawne. Początki nie były łatwe, ale dziś nikt nie żałuje, że taka placówka powstała.

W trakcie uroczystości z okazji jubileuszu nie brakowało wspomnień i wielu podziękowań. Były też łzy wzruszenia, bo początki do łatwych nie należały. Właśnie do pierwszego okresu istnienia integracji chętnie wracali prelegenci. Specjalnie na ten dzień przygotowano występ artystyczny wykonany przez uczniów. Ich przedstawienie zostało nagrodzone gromkimi brawami. Nie zabrakło też muzycznych wrażeń dzięki dzieciom z zespołu „Szalone Małolaty”. Za całą część artystyczną odpowiadała Katarzyna Panicz, która powołała do życia wspomniany zespół.

– Ten dzisiejszy dzień jest niezwykle ważny dla nas, tych którzy teraz pracują w szkole podstawowej nr 25. Jest to jednak święto przede wszystkim tych, którzy 20 lat temu rozpoczęli tu ideę integracji. Prelegenci podkreślali osoby pana Włodzimierza Mienickiego, pani Ewy Cichońskiej, pani Lidii Marks, a także rodziców. To są ci ludzie, którzy zakładali integrację i dla nich to dwudziestolecie jest czymś szczególnym. Dzięki naszej szkole, dzięki tym ludziom, którzy właśnie pokochali integrację, właśnie w momencie, kiedy rodzice zaczęli walczyć o swoje dzieci, żeby mogły uczyć się w szkole ogólnodostępnej, żeby miały równe szanse, dziś obchodzimy 20 urodziny. – mówi Anna Śledzińska, dyrektor SP nr 25. – Kiedy dziecko niepełnosprawne musi rozpocząć kolejny etap edukacji, to wtedy jest najtrudniejszy moment dla rodziców. Oni muszą dokonać wyboru placówki, która będzie spełniała ich oczekiwania i wymagania, która będzie sprawiała, że gdy rodzice zostawią w niej dzieci, będą mieli poczucie, że te są pod dobrą opieką, nie tylko dydaktyczną. Taka placówka musi sprawić, że te dzieci będą się czuły bezpieczne, potrzebne, oczekiwane, takie jak wszystkie – dodaje.

Uroczystość planowana była od ubiegłego roku. W przygotowaniach brał udział cały zespół SP nr 25. Podczas  jubileuszowego spotkania wręczono statuetki osobom zasłużonym dla szkoły i integracji. Symbolem placówki jest mrówka, stąd też wyróżnione osoby otrzymały statuetki „Przyjaciel Integracji" i były to „mrówki”.

– Jestem dumny, że elbląska szkoła jest tak prężnie działającym centrum i że serce integracji bije właśnie tu. Szczególnie cieszę się, że znakomicie układa się współpraca szkoły z rodzicami – mówił podczas uroczystości prezydent Elbląga Witold Wróblewski.

Na jubileusz placówki przybyli goście z wielu zakątków Polski, gdzie również przyświeca idea integracji. Nie zabrakło przedstawicieli szkół z Giżycka, Bydgoszczy, Krakowa, czy Warszawy. Obecni byli również absolwenci.

– Pamiętam, gdy na kilka dni przed rozpoczęciem mojego pierwszego roku szkolnego w tej szkole, moja starsza siostra pokazywała mi zeszyt z pięknie wypisanymi literami alfabetu i towarzyszył mi wtedy ogromny stres, że idę do szkoły a nie potrafię tak pisać i nie potrafię liczyć. Po przyjściu do pierwszej klasy to wszystko się odmieniło. Niemal od samego początku poczułem, że ja nie muszę umieć, ja muszę się nauczyć. Ogromną pracę wykonali rodzice i nauczyciele. Pamiętam, że na samym początku było dużo wycieczek. Teraz, tak z perspektywy czasu, wydaje mi się, że miało to pomóc nam się poznać z osobami niepełnosprawnymi. Dla mnie, wtedy osoby siedmioletniej, było to coś nieoczywistego, dzielić swój czas z osobami niepełnosprawnymi. Pamiętam też, że w pierwszym okresie nie wszystko było dostosowane czy to dla osób niepełnosprawnych czy po prostu dla dzieciaków. Nadszedł jednak moment, gdy zaczęło się to zmieniać. Dostaliśmy nowe ławki, sale zyskały nowy–lepszy wygląd i chciało się do tej szkoły uczęszczać – wspomina Maciej Biegajewski, jeden z absolwentów placówki z rocznika, kiedy to po raz pierwszy utworzono klasę integracyjną. – Jest coś co łączy wszystko to, co wyniosłem z tej szkoły. Jest to szacunek. Jeżeli mamy szacunek do siebie samego i do drugiej osoby, to za tym szacunkiem idzie empatia, odwaga i przyjaźnie. To jest właśnie cały sens integracji, żeby właśnie nauczyć się szacunku. I tu nie tylko chodzi o osoby niepełnosprawne, ale także o osoby innej nacji, o szacunek dla osób o innych poglądach, czy choćby dla rywala na boisku piłkarskim, który pokonuje nas, albo którego pokonujemy my. Właśnie ten szacunek jest największą lekcją jaką wyniosłem z klasy integracyjnej.

– Początki były trudne, teraz też jest czasami trudno. Nigdy nie jest tak, że jest tylko cudownie. Nigdy nie może być tak, żeby były same piękne chwile, bo to tak jak w życiu: raz jest dobrze, raz jest źle. Chodzi o to, żeby zmieniać to, co jest złe i korzystać z tego co jest dobre. Wszystko zaczęło się dwadzieścia lat temu i pamiętam jak otrzymałam propozycję pracy w pierwszej klasie integracyjnej i pamiętam, że otrzymałam wiele różnej literatury na temat klas integracyjnych, a ja miałam swoją wizję i tak chciałam spróbować. Zadawałam sobie pytanie czy to jak ja widzę integrację zda egzamin. Myślę, że zdało. Jest tylu dorosłych ludzi, którzy przeszli przez naszą szkołę i odnajdują się w życiu codziennym, bo to najbardziej chyba chodzi o to, by umieć sobie poradzić w życiu codziennym, będąc już osobą dorosłą. – zaznacza Ewa Cichońska, dyrektor d/s klas 0–6 i integracji. – Rodzice naszych dzieci niepełnosprawnych mówią, że jak ich dzieci spotykają kolegów i koleżanki ze szkoły, to oni się witają ze sobą jak przyjaciele. Tak jak mówiła mama Adama [jednego z niepełnosprawnych uczniów szkoły – red.], oni nie uciekają na drugą stronę ulicy, oni sobie przybiją piątkę, zamienią ze sobą kilka zdań. Jeśli potrzeba są dla siebie wsparciem i to jest ważne, to jest najpiękniejsze.

Fot. Mateusz Misztal

  MM Wersja archiwalna wpisu dostępna pod adresem: http://razemztoba.pl/beta/index.php?NS=srodek_new_&nrartyk= 19107 

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.