„Dziś czuję się trochę lepiej, doktorze”. Jak wyglądają Święta w szpitalnej rzeczywistości?

Gdy w radiu pojawia się świąteczny przebój George’a Michaela to znak, że już czas rozpocząć przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia. Szukamy odpowiedniej choinki, kolorowych lampek, przeglądamy setki przepisów i rozglądamy się za prezentami dla bliskich. Wszystko po to, żeby w wigilię usiąść przy jednym stole – razem.

Do świąt przygotowują się również szpitalne oddziały, ponieważ – jak co roku – wielu chorych, ze względu na stan zdrowia, nie będzie mogło być #wdomunaświęta. Pośród Pacjentów są m.in. chorzy na nowotwory krwi, którzy czekają na zgodnego Dawcę szpiku lub wracają powoli do zdrowia po przeszczepieniu szpiku. Jak wyglądają święta w szpitalu?

Świąteczne oddziały

Święta spędzone w szpitalu wyglądają nieco inaczej, niż sobie wszyscy wyobrażamy. Wypełnione na co dzień szpitalne sale pustoszeją – do swoich bliskich wracają ci, których zdrowie pozwala na spędzenie kilku chwil w rodzinnym gronie i zebranie sił na dalszą walkę z chorobą nowotworową. O tym, jak wyglądają święta z perspektywy lekarza hematologa, mówi prof. dr hab. n. med. Sebastian Giebel, Kierownik Kliniki Transplantacji Szpiku i Onkohematologii w Gliwicach:

– Wigilia Bożego Narodzenia to najtrudniejszy dzień dyżurowy. Każdy chciałby ten wieczór spędzić z rodziną, a nie w pracy. Chorych na oddziale jest mniej, niż zwykle, ale ci, których nie udało się wypisać przed świętami, są zazwyczaj najbardziej wymagający.

– Mnie wigilijny dyżur przypadł w udziale 20 lat temu. Dyżurowałem na oddziale transplantacji szpiku, mając pod opieką chorych we wczesnym okresie po przeszczepieniu. Ze względu na typowy w tej fazie spadek odporności musieli przebywać w izolatkach, bez możliwości odwiedzin. Z rodzinami porozumiewali się przez specjalny tor audio-wizualny zamontowany w przedsionku oddziału. Nie było wtedy komunikatorów ani mediów społecznościowych. Nie było wi-fi. Życzenia poprzez bezpośredni kontakt mogliśmy im złożyć tylko my – personel kliniki. A życzenia mogły być tylko jedne – szybkiego powrotu do zdrowia. U większości chorych te życzenia się spełniły. Niektórzy do dziś przysyłają mi kartki świąteczne. O innych wiem, że wrócili na studia czy do pracy i wiodą normalne życie. Był też 22-letni chłopak chory na ostrą białaczkę. Miałem z nim bardzo bliski kontakt. Rozmawialiśmy o motocyklach. O tym, że wiosną powinien się jeszcze powstrzymać przed jazdą, ale już latem niekoniecznie, i że może spotkamy się gdzieś w drodze. Najlepiej byłoby w Alpach, ale to już może następnego lata. To była jego ostatnia Wigilia Bożego Narodzenia – dodaje prof. Sebastian Giebel.

Dawca szpiku to taki „pomocnik św. Mikołaja”

W okresie świątecznym mamy potrzebę zrobienia czegoś dla drugiej osoby – chcemy bezinteresownie pomóc, wesprzeć, podnieść na duchu. Życzymy innym szczęścia i tego, co najważniejsze – zdrowia. Dla wielu Pacjentów, chorych na nowotwory krwi, często jedyną szansą na wyzdrowienie jest przeszczepienie szpiku lub krwiotwórczych komórek macierzystych od niespokrewnionego Dawcy szpiku. Jednym z Dawców faktycznych, który w okresie świątecznym podarował nieznajomej osobie najpiękniejszy prezent – szansę na życie – był Radosław Zielonka.

– Zostałem Dawcą faktycznym w grudniu 2017 roku, oddając szpik metodą z talerza kości biodrowej. Po zabiegu dowiedziałem się, że miałem szansę podarować najpiękniejszy prezent malutkiej Hiszpance. Czułem się trochę jak pomocnik św. Mikołaja, który też przecież działa anonimowo, przynosząc najbardziej wyczekiwane prezenty – wspomina.

#wdomunaświęta

Dzięki potencjalnym Dawcom szpiku, którzy rejestrują się do bazy Fundacji DKMS, zwiększa się szansa na to, że dla wielu chorych znajdzie się zgodny „bliźniak genetyczny” i po przeszczepieniu Pacjent wróci do zdrowia, żeby już każde święta spędzać ze swoimi bliskimi. A ta pomoc potrzebna jest nie tylko w okresie świątecznym – w Polsce co godzinę, a na świecie co 35 sekund ktoś dowiaduje się, że choruje na nowotwór krwi. Pomimo ponad 1,6 miliona potencjalnych Dawców szpiku, zarejestrowanych w polskiej bazie Fundacji DKMS, nadal co 5. Pacjent nie znajduje swojego „bliźniaka genetycznego”.

Fot. nadesłane

Na szczęście zgodnego Dawcę udało się znaleźć dla sześcioletniej dziś Bianki. Dzięki akcjom prowadzonym przez Fundację DKMS razem z rodziną dziewczynki, do bazy zarejestrowało się wielu mieszkańców Elbląga i okolic. Dla Bianki znalazł się Dawca faktyczny, dzięki któremu dziewczynka wygrała z białaczką limfoblastyczną. W tym roku, za pośrednictwem krótkiego filmu, Fundacja DKMS postanowiła pokazać, ile szczęścia i pozytywnych emocji niesie idea dawstwa, a także to, jak wiele osób może uszczęśliwić jeden Dawca szpiku, który zdecyduje się podzielić cząstką siebie z chorym na nowotwór krwi Pacjentem.

Główną bohaterką jest właśnie Bianka, która dzięki pomocy niespokrewnionego Dawcy szpiku może być razem ze swoimi bliskimi #wdomunaświęta. To pokazuje, że decyzja obcego człowieka może odmienić los całej rodziny, a Bianka, która jeszcze jakiś czas temu spędzała święta w szpitalu, walcząc z trudnym przeciwnikiem – nowotworem krwi, już trzecią wigilię spędzi ze swoimi najbliższymi – w komplecie.
ak tu podziękować Dawcy za życie? Za to, że kolejne urodziny i kolejne Święta Bożego Narodzenia możemy spędzać już w domu, wszyscy razem. I tak już trzeci rok 24. grudnia zasiadamy do wspólnej kolacji, a Bianka może bawić się ze swoją młodszą siostrzyczką, przytulać dziadka i jeść pierniczki. Jesteśmy tu razem i tylko to jest ważne – mówi mama Bianki, Pani Natalia.