Dodatkowy talerz - tradycja czy pusty gest?

Dodatkowy talerz - tradycja czy pusty gest?

Wigilijny gość

Wigilia przybywa do nas na białym obrusie: z białym opłatkiem, siankiem pod serwetą i   talerzem dla niespodziewanego gościa. Kochamy święta Bożego Narodzenia i tęsknimy za nimi przez cały rok. Kojarzymy je z tradycją, spotkaniami w gronie najbliższych, wspólnym ucztowaniem i niekończącymi się rozmowami – z życiem rodzinnym. Jesteśmy w tych dniach wyjątkowo blisko siebie. Ale czy nie zamykamy się egoistycznie we własnym ciepełku?

Czy w dzisiejszym konsumpcyjnym świecie jest jeszcze, w nas samych, i na naszych stołach miejsce na jedno dodatkowe nakrycie? Jak ta tradycja funkcjonuje dziś w naszych domach? Kto w wigilię ugościłby obcego człowieka: wędrowca, biedaka czy bezdomnego? Czy strach nie jest silniejszy od życzliwości, miłosierdzia? A może to już przebrzmiały, pusty gest?

O opinię w tej kwestii poprosiliśmy znanych elblążan. Zapytaliśmy czy mieli kiedyś niespodziewanego gościa i czy nie warto by pokusić się o korektę tradycji: zamiast wyczekiwać, zapraszać tych, którzy według naszej wiedzy będą tego dnia samotni.

***

Myślę, że wielu z nas zostawia wolne miejsce przy wigilijnym stole, ale nie jestem przekonany, czy gest ten wyraża gotowość przyjęcia w ten wieczór niespodziewanego gościa. Z pewnością są jednak ludzie, którzy poważnie traktują ten zwyczaj i często to właśnie dzięki nim, ich sąsiedzi, czy znajomi nie spędzają tego wyjątkowego dnia w pustym domu. Przede wszystkim jednak warto zastanowić się nad powodami, dla których chcemy zaprosić kogoś na święta. Zwłaszcza, jeśli dotyczy to osoby samotnej, ubogiej czy dziecka pozbawionego prawdziwej rodziny, bo czasem „zabawa w dobroczyńcę” może przynieść więcej szkody niż pożytku. Taka decyzja, zwłaszcza wobec dzieci z domu dziecka, którym często rodziny chcą uprzyjemnić ten świąteczny czas, nie może wypływać jedynie z mody czy chęci uspokojenia własnego sumienia.

W moim domu kultywujemy tradycję stawiania pustego talerza na wigilijnym stole, jednak nie zdarzyło mi się dotąd, by ktoś w ten czas zapukał do naszych drzwi. Wolne miejsce przy stole przypomina w moim domu tych, którzy z różnych powodów nie mogą zasiąść do stołu z rodziną i tych, którzy odeszli na zawsze. Sądzę też, że pięknym symbolem z jasnym przekazem jest zwyczaj zapalania „Świecy Caritasu”, która zawsze jest na naszym stole.

Antoni Czyżyk – Dyrektor Centrum Spotkań Europejskich „Światowid”

***

Na naszym rodzinnym, wigilijnym stole zawsze jest puste nakrycie. Niegdyś czekało na niespodziewanego gościa – tylko raz nam się taki zdarzył, gdy nasz kolega z pracy został bez domu. Od 11 lat to puste nakrycie zmieniło charakter: jest pamiątką po bliskich, którzy już nigdy przy tym stole nie zasiądą, a przede wszystkim po naszej Córce, która zginęła tragicznie. Przy tym nakryciu stawiamy teraz jej portret.

Teresa Bocheńska – Prezes Elbląskiego Banku Żywności, dziennikarz miesięcznika os. Niepełnosprawnych „Razem z Tobą”

***

Oczywiście tradycja pustego talerzyka funkcjonuje w mojej rodzinie od pokoleń. Jednak jak sięgam pamięcią nie zdarzyło się abyśmy przyjmowali niespodziewanego gościa. Natomiast z całą pewnością co roku gościmy przyjaciół rodziny, są wśród nich także i sąsiedzi, którzy są samotni i zawsze spędzają z nami święta. Myślę, że tradycji nawet nie trzeba modyfikować, ale ją wzbogacać właśnie o takie gesty. U mnie w rodzinnym domu święta spędza się nie tylko rodziną, ale tak jak wspomniałam także i w gronie przyjaciół, którzy nierzadko są samotni.

Monika Stando – redaktor naczelna portalu info.elblag.pl

***

Dla mnie pusty talerz na wigilijnym stole to nie tylko miejsce dla nieoczekiwanego gościa, to też miejsce ”wspomnienie” o bliskich, których z nami już nie ma… Jeśli zaś chodzi o zapraszanie samotnych do wigilijnego stołu to moim zdaniem ważna jest intencja. Bo tu nie chodzi o to, żeby zaprosić kogoś ”biednego” tylko po to, aby się pokazać, jaki to ja jestem wspaniałomyślny, że pomagam. Jak pomagać to z głową. Jak wiemy, że obok nas mieszka samotna sąsiadka, albo samotne starsze małżeństwo to naprawdę warto do nich zapukać, złożyć życzenia i zaprosić do wspólnej wieczerzy wigilijnej. Pozdrawiam świątecznie:)

Ingrid Hintz -Nowosad – Dziennik Elbląski

***

Ma moim wigilijnym stole jest miejsce na pusty talerz, ale przyznaję, że nie zdarzyło mi się nigdy, ani w dzieciństwie, w domu rodziców, ani we własnym domu, w dorosłym już życiu, aby ktoś przy nim zasiadł. Nie znam też osoby, która Wigilię Bożego Narodzenia spędza całkiem samotnie.

Ale nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że pusty talerz na wigilijnym stole w moim domu czy w wielu polskich domach to już tylko pusty gest. Kiedyś całe rodziny żyły razem, w jednym domu i symbolika pustego talerza była prostsza.
Dziś żyjemy porozrzucani po kraju, często po świecie.

Spotykamy się z okazji Świąt na jeden – dwa dni (w tym roku święta będą wyjątkowo długie). I jeżeli dzieci i` wnuki decydują się na świąteczną wizytę u rodziców (dziadków) albo przywożą ich do siebie, by ci nie byli w Wigilię samotni, to jest w tym wiele z tej symboliki. Więc ten nasz dzisiejszy świat nie jest taki całkiem zły, skoro takie rzeczy dzieją się powszechnie.

Tym bardziej warto spróbować zmieniać tradycję w sposób sugerowany przez redakcję „Razem z Tobą”, zapraszając tych, o których wiemy, że tego dnia będą samotni. Oczywiście, musimy zdawać sobie sprawę z tego, że możemy być nieco skrępowani, intymne, rodzinne rozmowy będą musiały poczekać, ale świadomość, że się zrobiło coś dobrego, z pewnością przyćmi te niedogodności. No i poczujemy się jeszcze bardziej świątecznie.

Piotr Derlukiewicz  –  redaktor naczelny gazety internetowej PortEl.pl  
  Agnieszka Światkowska Wersja archiwalna wpisu dostępna pod adresem: http://razemztoba.pl/beta/index.php?NS=srodek_new_&nrartyk= 4709

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.