Data śmierci 30 złotych, doświadczenie bezcenne

”Patrz, jaka śliczna róża, a nie jest bez wady;
Z niej pszczółki miód zbierają, z niej pający jady”.

Wespazjan Kochowski

„Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.” „Kto się rano śmieje, ten wieczorem płacze.” „Ten sam wynalazek można wykorzystać w dobrym i w złym celu”. Krótko mówiąc, mądrość narodów przekonuje, że każdy medal ma dwie strony.

Żyjemy w świecie komputerów, w dobie Internetu i trudno już sobie wyobrazić bez nich życie. Nie ulega kwestii, że są pożyteczne i potrzebne. Przeciętnemu użytkownikowi, jako źródło informacji i rozrywki, sposób komunikowania się, wysyłania i wymiany plików, handlu i marketingu, wreszcie jako narzędzie pracy.

Naukowcom służą do obliczeń, na których własnoręczne wykonanie nie wystarczyłoby im życia.

Zmyślnie maszynki kierują procesami technologicznymi, trudnią się nawigacją, regulują temperaturę na Wielkich Piecach i w naszych mieszkaniach.

Polepszyły jakość życia wielu osób niepełnosprawnych, umożliwiając pracę i komunikację nawet najciężej poszkodowanym fizycznie. Itd., itp.

Nasz osobisty komputer zwany potocznie pecetem (personal computer) może się jednak okazać naszym osobistym wrogiem, zdrajcą i złodziejem. A także: terrorystą wplątanym w międzynarodową politykę, uczestnikiem wojny gospodarczej o lokalnym czy globalnym zasięgu, żołnierzem armii najemników (botnetu) wysyłanej do różnych zadań przez każdego, kto zapłaci.

Wygląda na to, że się trochę zapędziłam? Niestety, nie, bo to wszystko prawda.

Jedno trzeba jasno powiedzieć na usprawiedliwienie naszego tak spostponowanego peceta  – on sam by tego nigdy nie zrobił. Stoją za tym nowocześni przestępcy, których motywy jednak są stare jak świat: żądza pieniądza i dominacji.
Ale co ma wspólnego ze światem  przestępczym komputer na naszym biurku? Otóż bandyci nie śpią i jak szacują specjaliści, nawet co czwarty komputer (tak!), może być niczym zombie – zdalnie sterowany przez tajemniczego, za przeproszeniem, „kapłana”.

Do zwerbowania naszego pupilka i mieszania na dyskach, służą różnego rodzaju programy wymyślane przez cyberzbirów czyli popularne „wirusy”: trojany, spyware, ransomware. Wróg, przed którym wcale nie łatwo się ustrzec, ubezwłasnowolnia nasz komputer, który odtąd dzieli się chętnie swoimi zasobami np. udostępniając kody i hasła do naszego konta bankowego. Weźmie też udział w akcji przeciwko wskazanemu serwerowi, nierzadko narażając zaatakowany podmiot na milionowe straty. Gdy my cały czas śpimy snem sprawiedliwego, nie mając o niczym najmniejszego pojęcia.

W tej sytuacji głupio trochę wspominać o ordynarnym naciągactwie czy prostackich oszustwach w sieci, których ofiarami padają codziennie tysiące uczciwych i niepodejrzliwych użytkowników, (zaś armia łajdaków i złodziei rośnie w siłę i żyje coraz dostatniej).

Niedawno, ciężko się przyznać :/, dałam się nabrać, jak młoda. Skorzystałam z „promocyjnej” ceny testu, którego wynikiem miała być data mojej śmierci. Dodam na swoje usprawiedliwienie, że nie kierowała mną czcza ciekawość lecz korzystając z takiej okazji, chciałam zrobić test dwukrotnie dla celów porównawczo-badawczych, a refleksją podzielić się z czytelnikami RzT. Podejrzewałam bowiem, że cały ten test, to oszustwo. I nie zawiodłam się, w pewnym sensie, bo zostałam oszukana nawet dwa razy, pomimo, że test wykonałam jeden raz.  

Po pierwsze, kiedy dobrnęłam do finału, okazało się, że w nagrodę mogę sobie poczytać reklamy suplementów diety. Po drugie test liczył zaledwie 30 pytań a więc nie mógł być poważną podstawą prognozowania. Po trzecie, podane przeze mnie odpowiedzi nawet dziecko potrafiłoby zinterpretować na moją niekorzyść; jednak wynik, który otrzymałam powinien skłaniać mnie do zachowań nieodpowiedzialnych i destrukcyjnych, bo według autorów testu gwarantowałoby mi to… 96 lat życia. Tyle o teście.

Drugie oszustwo, to cena. Miało być 25 groszy (plus VAT) a okazało się, że zapłaciłam 25 złotych (plus VAT). Całe szczęście, że ta kwota nie zrujnuje mojego budżetu i dlatego napisałam na początku: „data śmierci 30 złotych, doświadczenie bezcenne”.

W tym numerze nie ma już miejsca aby wyjaśnić (art. został przygotowany do drukowanego niesięcznika RZT), jak się nas oszukuje, naciąga, okrada i wykorzystuje nasze komputery; jakie są objawy „infekcji” oraz jak się przed tym wszystkim bronić. Ale już w kolejnym numerze „Razem Tobą” znajdziecie Państwo pierwszy odcinek z cyklu tego rodzaju informacji. Już dzisiaj zapraszam do ich studiowania.

Elżbieta  Szczesiul-Cieślak

PS
Stroną oferującą datę śmierci zamierzam zainteresować wydział policji zajmujących się przestępstwami w sieci. Jest pocieszające, że policjanci mają coraz więcej sukcesów w zwalczaniu cyberzłodziei.
  ESzC Wersja archiwalna wpisu dostępna pod adresem: http://razemztoba.pl/beta/index.php?NS=srodek_new_&nrartyk= 4604

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.