DANUSIA

DANUSIA

Danuta Hejnowska (1945 – 2005), w środowisku pozarządowym zaistniała, jako założycielka i wieloletnia liderka Fundacji „Pro Scholam”, wspomagającej szkołę podstawową nr 1 w Elblągu. Fundacja objęła wieloraką opieką uczniów potrzebujących pomocy oraz całą szkołę, zbierając środki na dodatkowe zajęcia, organizując różne akcje społeczne. Otaczała miłością dzieci w założonej przez siebie świetlicy i była to miłość odwzajemniona.
Gdy ruch pozarządowy w Elblągu zaczął się integrować, Danuta szybko zdobyła uznanie i sympatię całego środowiska,  nie tylko z powodu swoich dokonań, ale także z uwagi na zainteresowanie szeroko rozumianym rozwojem społeczeństwa obywatelskiego. Szukając miejsca do działania na tym polu została członkiem Elbląskiego Stowarzyszenia Wspierania Inicjatyw Pozarządowych, a wkrótce jego Prezesem. Był to prezes nie malowany: na Danusię mógł liczyć każdy „pozarządowiec”, który  potrzebował pomocy w realizacji dobrego pomysłu, szczególnie, gdy chodziło o dzieci i młodzież  Przy czym nie była to tylko pomoc mieszcząca się w statucie ESWIP – to był osobisty, aktywny i bezinteresowny udział w przedsięwzięciu, z zaangażowaniem i optymizmem nierzadko większym niż wnioskodawcy.
Do biura ESWIP wpadała często, zawsze z niezapomnianym uśmiechem, zawsze pełna energii. Na jej pomoc, także w sprawach osobistych, mógł liczyć każdy pracownik ESWIP. Została wybrana do Rady Organizacji Pozarządowych, przez jedną kadencję pełniła funkcję przewodniczącej Rady.
Była „dobrym duchem” w każdej społeczności, w której się znalazła: łagodząc konflikty, tryskając pomysłami, dopingując do konsekwentnej realizacji podjętych zobowiązań, troszcząc się o wszystkich i o wszystko.
  Jej wielką troską był stan oświaty w Elblągu: uważała, że sytuację może poprawić  usamodzielnienie placówek oświatowych, co mogłoby przynieść w efekcie znacznie bogatszą ofertę edukacyjną. Leżało jej też na sercu  włączenie rodziców w proces wychowania i edukacji w szkole, co mogłoby uczynić szkołę, zwłaszcza podstawową, miejscem integracji lokalnej społeczności, poprawiając nie tylko efekty wychowania, ale i jakość współżycia społecznego. Doprowadziła do powstania Rady Rodziców – jednak pokonanie oporu szkół przed ingerencją rodziców oraz wyuczonej w poprzednim systemie bierności rodziców i ich przekonania o swojej niekompetencji, okazało się bardzo trudne.
Łączyły mnie z Danusią zainteresowania, wspólne działania i ta niewidzialna nić porozumienia, która sprawiała, że tak dobrze nam się razem pracowało. Jej sumienność, obowiązkowość,  dopingowały mnie do rzetelnej pracy, a serdeczność podnosiła na duchu w trudnych chwilach.
Trudno mi o Niej pisać w czasie przeszłym. Jej odejście było tak nagłe, niespodziewane, że nie mogę w nie uwierzyć. Mam wrażenie, że biega gdzieś po mieście zaabsorbowana mnóstwem spraw do załatwienia i zaraz wpadnie na Związku Jaszczurczego, szczupła i dynamiczna, z serdecznym uśmiechem, żeby zająć się swoim ESWIP-owskim gospodarstwem. I wiem, że nie jestem w tym odczuciu odosobniona.  Teresa Bocheńska Wersja archiwalna wpisu dostępna pod adresem: http://razemztoba.pl/beta/index.php?NS=srodek_new_&nrartyk= 569

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.