Bez prawa głosu

Bez prawa głosu

“Nie ten jest mądry, kto wiele spraw umie, lecz ten kto złe od dobrego rozeznać rozumie” Mikołaj Rej   

  Rodzice dzieci umysłowo upośledzonych ciągle są nękani tematem: ubezwłasnowolnić czy nie. Ja byłam i jestem przeciwniczką ubezwłasnowolnienia. Różni urzędnicy twierdzą, iż ubezwłasnowolnienie jest wyrazem troski, pomocy i opieki wobec osób, które nie są w stanie zatroszczyć się o swój los. Jednak ubezwłasnowolnienie niesie za sobą wiele niepewności.
  Są przypadki, gdy w istocie, chodzi tylko o przejęcie renty i dóbr należących do osoby niepełnosprawnej. Są jednak i takie przypadki, że osoba upośledzona działa na własną szkodę i to niejednokrotnie pod wpływem pseudo przyjaciół.
  Jedna z mam, na antenie radiowej, dzieliła się swym doświadczeniem, gdy synowi upośledzonemu kupili mieszkanie zabezpieczające dach nad głową, gdy już rodzice odejdą. Ten młody człowiek szybko doszedł do wniosku, że jak sprzeda mieszkanie, to będzie miał dużo pieniędzy na łakocie. Rodzice by zapobiec nieszczęściu, częściowo go ubezwłasnowolni. W ten sposób tylko częściowo ograniczyli jego prawa, nie odbierając mu człowieczeństwa do końca.
  Osoby, które nie są zdolne do czynności prawnych, winny mieć opiekuna prawnego, bez pozbawienia praw człowieka. Człowieka upośledzonego stawia się na równi z człowiekiem przestępcą, któremu odbiera się prawo głosu w wyborach. Prawo głosu, to wielka sprawa, przecież człowiek decyduje o swoim losie.
  Druga rzecz, to że opiekun prawny nie zawsze bierze pod uwagę wolę podopiecznego. Nie liczy się z tym, że człowiek niepełnosprawny intelektualnie  nie chce opuścić domowego ciepełka. Sama byłam świadkiem sytuacji, gdy na siłę oddano osobę ubezwłasnowolnioną do domu opieki społecznej. Osoba ta tak bardzo protestowała, że nie przyjmowała żadnych pokarmów i po 3 miesiącach zmarła. Prawnie było wszystko w porządku, ale czy moralnie?
  Ten upośledzony człowiek tyle rozumiał, że jego miejsce jest w domu,  ale co z tego, skoro zaprzysiężony lekarz orzekł, że jest upośledzony bez jakichkolwiek rokowań. To wystarczyło. Nikt nie wczuwa się w duszę człowieka poczciwego.
  W mojej ocenie, dziś nie powinno być ubezwłasnowolnienia, ten termin nie pasuje do współczesnej filozofii niepełnosprawności, ponieważ odbiera prawo wolności i godności, która należy się każdej istocie ludzkiej. Mikołaj Rej powiedział: “Nie ten jest mądry, kto wiele spraw umie, lecz ten kto złe od dobrego rozeznać rozumie”. Kto ma zrozumieć, jak zmienić los niepełnosprawnego człowieka? Wszem i wobec wiadomo, co dzieje się w sejmie, w senacie. To tam powinno tworzyć się prawo, a co dzieje się,  to aż strasznie patrzeć. Jedni nie potrafią zrozumieć, że przegrali; przegraną powinni przyjąć z pokorą – uznać wolę wyborców. Zresztą, my wyborcy głosujemy w ciemno, bo nigdy nie wiadomo kto z kim ułoży się po wyborach i co z tego wyniknie. Przykro patrzeć, jak miernota z końską grzywą, rozdaje karty. O co tu chodzi?  
   A chodzi o „kasę”, bo kto ma pieniądze, ten ma władzę. Więc walczą, jak lwy, kto ma być Prezesem Banku Polskiego, czy ma być liberał, czy „normalny”. Czy szafę należy otworzyć, czy zaspawać. Jak by nie robił, to szambo i tak znajdzie ujście. A chahary dobrze żyją. Kupują wyborców, omamiają i … w skarpetkach puszczają. Leci piosenka w radio “”Polsko, czy już zapomniałaś kiedy płakałaś?”, ale dziś, to już chce się wyć, jak dziki pies na prerii.
   Przepraszam, że zawsze wtrącam politykę, ale polityka – jak naczynie krwionośne, wdziera się w każdą miękką tkankę. Jesteśmy przed wyborami samorządowymi, zastanówmy się, czy znamy przyszłych samorządowców?  Łucja Bagnowska Wersja archiwalna wpisu dostępna pod adresem: http://razemztoba.pl/beta/index.php?NS=srodek_new_&nrartyk= 1293

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.