Bez cięć: Refleksja o bezdomności

Bez cięć: Refleksja o bezdomności

Bardzo często uważamy, że osoba bezdomna sama jest sobie winna. Ludziom żyjącym na ulicy przypisujemy same negatywne cechy. Denerwujemy się, gdy proszą nas o drobne. Najwięcej osób bezdomnych spotykamy na dworcach. Wynika to przypuszczalnie z faktu, że jest tam duże skupisko ludzi, którzy w pośpiechu i roztargnieniu prawdopodobnie przekażą potrzebującym pieniądze. 

Na studiach bardzo interesowało mnie zjawisko bezdomności. I zanim ocenimy kogokolwiek, warto się zastanowić czy ludzie stanowiący społeczność bezdomnych są w niej z własnego wyboru. Warto być refleksyjnym. To, że osoba jest bezdomna, nie pozbawia jej uczuć, które sami posiadamy. Ci ludzie też kochają, też mają poczucie godności, które bardzo często niszczą zwykli ludzie. W życiu raczej rzadko występują sytuację zero–jedynkowe. Żyjemy w niepewnych czasach, w których na niewiele rzeczy mamy wpływ. Patrząc na taką osobę, warto pomyśleć: "to może spotkać mnie". Droga do bezdomności jest prosta, bardzo często coś, co przyczyną nie powinno być, takową się staje. Każdy człowiek posiada inną sumę doświadczeń, każdy różnie radzi sobie z problemami. Coś, co dla jednego problemem nie będzie, dla drugiego może być tragedią. Proces socjalizacji u każdego przebiega inaczej. Jednak szacunek do drugiego człowieka powinien być u każdego wartością nadrzędną.

Nie warto oceniać. Trzeba być świadomym, że oceniając sami możemy ocenie podlegać. A jeżeli już decydujemy się na ocenę, bądźmy obiektywni. Bierzmy pod uwagę wszystkie zależności prowadzące do faktu, że ktoś jest jaki jest. 

  Natalia Kostros Wersja archiwalna wpisu dostępna pod adresem: http://razemztoba.pl/beta/index.php?NS=srodek_new_&nrartyk= 18508 

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.